Sweetwater
tennessee

na forum mamy
listopad

pogoda
Dni stawały się coraz krótsze, a noce chłodniejsze. Temperatury raz wzrastały, do nawet 20 stopni, tylko po to, aby po kilku dniach spaść gwałtownie do 12. Nad ranem nad całym miasteczkiem utrzymywały się mgły, dopełniając malowniczy, jesienny pejzaż Sweetwater.
W ostatnim czasie przycichły plotki o planowanym, nielegalnym rodeo. Niektórzy zaczęli nawet uważać, że takowe się zwyczajnie nie odbędzie; że organizatorzy temu wyzwaniu nie podołali. Choć kto wie, może to tylko cisza panująca przed burzą i jeszcze będziemy musieli odwołać te słowa? Nawet jeśli do tego wydarzenia nie dojdzie, to listopad oferuje nam inne, wcale nie mniej ważne. A mianowicie na końcówkę tego miesiąca przypada finał rozgrywek rugby. Z tej okazji, tak samo jak miało to miejsce w latach poprzednich, na transmisje finałów zapraszamy wszystkich do baru Triangle. Pierwsze piwo będzie oczywiście darmowe.
  • 09/11 To już ostatnie dni, aby odwiedzić farmę dyń u Fontozzi [ więcej ].
  • 01/09 Serdecznie witamy wszystkich w Sweetwater!




  • Poprzedni temat «» Następny temat
    Stoliki #3
    Autor Wiadomość
    Liam Carter




    w sweetwater
    od:
    powrócił przed 2 laty
    35

    właściciel farmy
    zajęcie

    Już sam nie wie co i do kogo
    uczucie

    Liam

    Carter


    Wysłany: 2018-11-04, 17:21   
       IMIE / NICK: To ja
       MULTIKONTA: Daniel Auburn, Sarah Fletcher


    Merlotte's Bar & Grill, choć nie posiadało w miasteczku nawet w połowie tak dobrej opinii, jak Triangle, zdaniem Cartera było zdecydowanie przyjemniejszym miejscem na spędzenie wieczoru. I jeśli tylko mógł wybrać, do którego baru się wybierze razem ze swoimi znajomymi - dla niego to zawsze był pierwszy wybór. W dodatku taki, przy którym mocno się upierał, ku niezrozumieniu innych. Bo w końcu miejsca było mniej, wybór alkoholi niezbyt szeroki, obsługa nie zawsze miła, a i samo wnętrze - miejscami wymagało odnowienia. Dało się odczuć, że płynący czas, baru nie oszczędzał. Ale to wszystko paradoksalnie sprawiało, że czuł się tutaj lepiej. Mniej ludzi, muzyka country, brak konieczności przekrzykiwania sie, żeby z kimś porozmawiać. A dzisiaj rozmawiać zamierzał. Przy piwie.
    Zanim usiadł przy jednym z wolnych stolików, oczywiście podszedł do baru i poprosił o piwo, za które natychmiast zapłacił. Lane. Choć raz była to jakaś odmiana w stosunku do nałogowo przez niego kupowanego piwa marki Bud. Bo nie było zbyt drogie w stosunku do prezentowanej jakości. I można było je dostać praktycznie w każdym sklepie. Nawet na takim zadupiu, jak Sweetwater.
    I właśnie z tym piwem, stojącym sobie spokojnie na stoliku, mógł dostrzec Cartera mężczyzna, z którym miał się tutaj spotkać. Czyli Chris Hayes. Farmer jednakże nie pił go, będąc zajętym grzebaniem w swoim starym telefonie. Takim co najmniej kilkuletnim, choć posiadającym przynajmniej część opcji występujących w dzisiejszych smartfonach. Ale Liam nigdy nie był fanem nowych technologii. To, że jego sprzęt był stary - co dostrzec było można na pierwszy rzut oka - kompletnie mu nie przeszkadzało. Póki działał i dało się za jego pomocą dzwonić oraz wysyłać wiadomości tekstowe, to był zadowolonym użytkownikiem.
    [Profil]
     
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: 2018-11-04, 20:27   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    Hayes nie miał swojego ulubionego miejsca, często przebywał zarówno tutaj jak i w kawiarni, która jeszcze niedawno należała do jego najlepszej przyjaciółki Debby. Ta postanowiła wyjechać i zerwać kontakt z mężczyzną co w sumie było mu na rękę i od tamtego czasu jak i pamiętnego spotkania z Lu nie przekroczył próg kawiarni ani razu. Nie miał na to najmniejszej ochoty. Zdziwił go SMS od Cartera, bo nie sądził że ten pójdzie po rozum do głowy jednak jako, że Hayes należał do tych bardziej ugodowych ludzi to postanowił się z nim zobaczyć. W sumie to mężczyzna nie mógł mieć mu za złe to, że wyrzucił go z jego domu, przecież parę minut wcześniej go uderzył tylko dlatego, że myślał, że to całe wyznanie dotyczyło Auburn. Był z niego zazdrosny dupek po prostu. Zjawił się trochę spóźniony podjeżdżając swoim volvo, akurat nie zależało mu na sprawieniu wrażenia, że jest porządnym facetem a Carter mógł swoje wysiedzieć bo w końcu to on poprosił go o spotkanie. Kiedy przekroczył próg baru zauważył siedzącego Liama, jednak nie od razu skierował się w jego stronę, zamówił sobie w barze butelkę bourbonu no i wraz ze szklanką udał się w kierunku stolika. Usiadł naprzeciwko Cartera, stawiając swoją butelkę na stole.
    - Cześć, Carter
    Wyrzekł dość oschłym tonem, otwierając butelkę z trunkiem, żeby nalać sobie pół szklanki. Odsunął butelkę na bok, chwytając szklankę żeby upić łyk po czym odstawił ją na blat stolika patrząc oczekująco w stronę towarzysza.

    [Profil]
       
     
    Liam Carter




    w sweetwater
    od:
    powrócił przed 2 laty
    35

    właściciel farmy
    zajęcie

    Już sam nie wie co i do kogo
    uczucie

    Liam

    Carter


    Wysłany: 2018-11-05, 20:30   
       IMIE / NICK: To ja
       MULTIKONTA: Daniel Auburn, Sarah Fletcher


    Liam Carter akurat był jedną z tych osób, które po rozum do głowy potrafiły pójść naprawdę bardzo szybko. Na ogół wyciągał rękę na zgodę, jako pierwszy. Nawet jeśli nie uważał siebie w danym przypadku za winną stronę. Zwyczajnie nie lubił konfliktów, ani też niezałatwionych spraw. Jeśli coś się zjebało, to starał się to naprawić możliwie najszybciej. Tak też było w tym przypadku. Gdy tylko oczyścił swój umysł, uspokoił się po tym dość burzliwym wieczorze, uznał że trzeba przejść do działania. I skontaktował się z obydwojgiem. Zarówno z Katherine, jak i Hayesem.
    Z kobietą nie poszło mu za dobrze. Po tym, jak sobie trochę tego i owego wyrzygali na jej rodzinnej farmie - a właściwie to chyba bardziej on jej się za te dwa paskudne dni wreszcie odpłacił - nawet nie chciał słyszeć jej imienia. Miał jej po prostu szczerze dość. I nawet nie był w tej chwili pewien, czy po tamtej przeprawie, dobrym pomysłem było spotkanie się jeszcze z Chrisem. Zwłaszcza, że tę dwójkę coś łączyło. Może zdążyła mu już co nieco wyśpiewać? Cholera wie. Niby czasu nie minęło za dużo, ale jednak trochę tak. Zdążyłaby to zrobić, gdyby tylko chciała. A kto wie, co jej wpadło do tego brzydkiego łba. Tak, tak. Teraz była według niego największą szkaradą Sweetwater i będzie to sobie powtarzał tak długo, aż wreszcie stanie się prawdą. Czyli pewnie do usranej śmierci.
    Kiedy pojawił się Chris, uniósł swoją głowę znad telefonu. Próbował nawet się uśmiechnąć, ale jakoś tak nie do końca mu to wyszło.
    - Dzięki, że jednak mnie nie wystawiłeś. - Oschły ton głosu kumpla sprawił, iż zaczął podejrzewać, że ten już o wszystkim wiedział aż za dobrze. - Jak zwykle coś mocniejszego?
    Wskazał na butelkę, która zawierała o wiele mocniejszy alkohol niż to, czym tego wieczora zamierzał raczyć się Carter. Oczywiście, że musiał na dobry wieczór zacząć od takiej mało znaczącej gadki. Po prawdzie to nawet nie bardzo wiedział, jak powinni ze sobą gadać. Odłożył telefon na blat stolika, po czym jego ręka przesunęła się w stronę kufla, w którym znajdywało się piwo. Tak, tak. Zanim przejdą do prowadzenia rozmowy na trudniejsze tematy, to jednak będzie musiał się trochę napić. Byle nie za dużo.
    [Profil]
     
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: 2018-11-05, 23:27   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    W przeciwieństwie do Cartera, Chris był człowiekiem, który długo pamiętał i żywił urazę, jednak łączyły go z nim interesy, więc nie chciał wyjść na ostatniego dupka i tak po prostu zrezygnować z dobrych relacji. Nie chodziło tutaj nawet o interesy, ale o fakt, że chociażby dla Kat czy Lu chciał utrzymać dobre stosunki z Liamem. Tylko, czy będzie im to dane? Na pewno nie o suchym pysku, więc jak zawsze musiał zamówić trunek odpowiedni dla niego. Lubował się tylko w mocnym alkoholu, który pił nader często nawet jeśli za godzinę czy dwie będzie musiał usiąść za kółkiem. Nie raz jeździł pod wpływem i jeszcze nikt go nie przyłapał, co jest lada wyczynem zwłaszcza, że Fletcher może czaić się za rogiem. Chociaż gdyby go zatrzymała podczas służby to powiedziałby jej parę ostrych słów nie zważając na to czy ta by go zamknęła chociaż na noc w więzieniu. Niebieskie oczy mężczyzny uważnie przypatrywały się Liamowi jak tylko ten usiadł przy stoliku, oparł się wygodnie przenosząc spojrzenie na swoją szklankę, kiwnął lekko głową na jego słowa.
    - Może jestem skończonym dupkiem, ale nie wystawiam znajomych - wyrzekł po chwili milczenia, unosząc swoje szkło, żeby upić z niego łyk. Ponownie odstawił je na blat stolika, a jego palce mimowolnie zaczęły bębnić o lakierowane drewno blatu w rytm nieznanej zapewne Liamowi piosenki. Uniósł delikatnie brew do góry na jego słowa.
    - Nie lubię piwa, smakują jak siki. Zdecydowanie wolę coś mocniejszego - wyrzekł po chwili, wzruszając delikatnie ramionami bo przecież nie musi on wiedzieć, że tak naprawdę to lubuje się on tylko w najlepszym bourbonie. Nie brał byle czego do ust. Przekrzywił lekko głowę na bok, mierząc twarz dotychczasowego znajomego spojrzeniem.
    - Czego chcesz ode mnie Liam?
    Zapytał dość łagodnym tonem. A z Auburn jeszcze nie rozmawiał, więc nie mogła mu przekazać wieści, że Carter to skończony dupek.

    [Profil]
       
     
    Liam Carter




    w sweetwater
    od:
    powrócił przed 2 laty
    35

    właściciel farmy
    zajęcie

    Już sam nie wie co i do kogo
    uczucie

    Liam

    Carter


    Wysłany: 2018-11-06, 17:15   
       IMIE / NICK: To ja
       MULTIKONTA: Daniel Auburn, Sarah Fletcher


    Aby żywić do kogoś urazę i być w związku z tym pamiętliwym dupkiem, trzeba mieć do tego mocne podstawy; solidne. Takiego właśnie zdania był Liam. Czy w tym przypadku obydwaj panowie mieli prawdziwe powody do tego, aby siebie unikać? Omijać szerokiem łukiem? Carter powiedziałby - w dodatku głośno i wyraźnie - że ni chuja ich nie widział. Może faktycznie był ślepy i potrzebował okulisty. Albo też wczorajszego wieczoru Auburn rzeczywiście popłynęła. Wybrała się za daleko w morze na bardzo lichej łódeczce.
    Skąd takie podejście do tematu? Ano stąd, że w sumie, to się nic szczególnego pomiędzy nimi nie wydarzyło. Jedynie oberwał solidnie w swój nos - co dziś było naprawdę wyraźnie widoczne - za coś, co zostało źle zrozumiane. Obaj panowie nie byli ze sobą na tyle blisko, żeby zrozumieć, kiedy jeden tylko żartował. I doprowadziło to do niezbyt przyjemnej konfrontacji, z rodzaju tych ręka-nos. To co miało miejsce już później... prawdopodobnie faktycznie powinien był przyjąć przeprosiny, zamiast prosić ich o opuszczenie mieszkania. Aczkolwiek nie myślał jasno, nadal krążąc myślami przy Lucille i jej wyznaniu. Takim, które to naprawdę ścięło go z nóg. A i wszcześniej już miał kiepski humor, choć przez cały ten wieczór starał się robić dobrą minę do złej gry.
    Po prostu chciał się pozbyć towarzystwa. Lucille i tak już położyła się spać, wyraźnie wykończona atakiem choroby, a on sam - nie byłby dobrym towarzyszem i potrzebował sobie z tym wszystkim poradzić. Zamiast tego dostał opierdol. Od roszczeniowej przyjaciółki, która choć sama nie interesowała się tym, co działo się u niego (a działo się sporo) i zjawiała się tylko, kiedy czegoś potrzebowała (jak ten jebany klucz do naprawy maszyny, albo też informacje odnośnie tego, jak radzić sobie z ranami postrzałowymi), samej oczekując jednak tego, że pierdolony Carter będzie interesował się wszystkim tym, co się u niej dzieje. Możnaby podsumować to stwierdzeniem, że masz takich przyjaciół, na jakich sobie zasłużyłaś. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
    Cóż... W tym wszystkim najgorsze jest to, że jak zwykle musiał to wziąć do siebie. Przeprosić, spróbować naprawić wzajemne relacje. A teraz myślał tylko - po jaką cholerę? I uważał, że niepotrzebnie tylko tracił swój czas. Przynajmniej w kwestii Auburn, która na miano przyjaciółki już dłużej nie zasługiwała. W jego oczach.
    Kwestia Hayesa... Tak, tutaj sprawy wyglądały inaczej. Nie zamierzał się płaszczyć, ale chciał spróbować to wyprostować. Nawet pomimo spięcia z Auburn, które miało miejsce, jakąś godzinę wcześniej. A może i po części przez wzgląd na nie?
    Uśmiechnął się lekko pod nosem, słysząc że piwo smakuje, jak siki i upił z kufla kilka kolejnych łyków. Jemu jednak piwo podchodziło zdecydowanie bardziej niż inne alkohole. Wcale nie było to spowodowane bardzo rozbieżnymi cenami.
    - Porozmawiać, jak już pisałem. - Odstawił kufel na stół, lekko przekrzywiając przy tym głowę i wbijając wzrok w mężczyznę. - I wytłumaczyć pewne sprawy, bo jednak to... - Tutaj potarł swój nieszczęsny nos. - wcale nie było wczoraj konieczne. - Na chwilę zamilkł, biorąc głębszy oddech. Nie na tyle długo, żeby Chris zdążył mu jednak wejść w słowo. - Nigdy nie interesowała mnie Katherine, nie lubie trudnych kobiet. I nie musisz reagować na mnie w ten sposób. Ale to już sobie wyjaśniliście z nią wczoraj, skoro wróciliście do mojego domu. Nie powinienem was wypraszać, ale Lucille się czuła źle, a i ja musiałem to wszystko sam przemyśleć. To trudna sytuacja, zwłaszcza że jestem też jej pracodawcą i o chrobie powinienem był wiedzieć. Choć oczywiście przyznaje, że i tak kiepskim zagraniem było to, że po alkoholu pozwoliłem wam prowadzić. - Tak, tak. Trochę miał do powiedzenia. I nie zamierzał się z tym pierdolić. Krótka piłka, postawienie sprawy jasno i zakończenie tematu.
    [Profil]
     
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: 2018-11-08, 21:09   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    Nie byli ze sobą zżyci, raczej łączyły ich czysto interesy dlatego nie byli w stanie wyczuć czy jeden z nich w danym momencie sobie żartuje czy nie, ponadto alkohol, który wtedy kroczył w jego żyłach jak i reakcja Auburn na jego słowa spowodowały, że nie zapanował nad swoimi i tak już targanymi mocno emocjami. Czy żałował tego co zrobił? W pewnym sensie tak, w drugim jednak nie koniecznie i nie chodzi tutaj o utarcie nosa Liamowi, może w ten sposób po prostu pokazał, że zależy mu na Auburn i przede wszystkim, że boli go fakt, że nie może być do końca jego. Chciałby, żeby tak się stało i chciał zrobić wszystko, żeby to spełnić. Jego niebieskie oczy nie odrywały się od twarzy Liama, a na jego ustach pojawił się ledwo dostrzegalny uśmieszek. Zastukał palcami o blat, chwytając swoją szklankę.
    - Nie trzeba było przesadzać, ponadto Lu też nie była z tego wyznania za bardzo szczęśliwa, po części zrobiłem to dla niej - wyrzekł po chwili milczenia, bo Hayesa usprawiedliwiał fakt, że nie wiedział kogo tak naprawdę miał na myśli mówiąc to, a mina Lu uświadczyła go w fakcie, że jednak Carter zasłużył sobie na ten cios. Oparł się wygodnie o oparcie, upił łyk whisky przenosząc powoli spojrzenie na szklankę, przez moment zataczał nią kółka w powietrzu patrząc na trunek w niej.
    - Z wiadomych powodów nie wiedziałeś Liam, Lu nie chciała, żebyś traktował ją jako osobę chorą. To świetna dziewczyna, która chciała pożyć zanim by ją dopadło - wyrzekł po chwili milczenia, odstawiając szklankę na stolik. Jako jej fundator miał wgląd do historii jej choroby i na prawdę nie było zbyt ciekawie, przeczesał palcami włosy spoglądając w stronę Cartera, nachylił się kładąc łokcie na stole w jego stronę. - Jest źle Carter, nie chcę, żeby cierpiała a jako osoba, która płaci za jej leczenie wiem praktycznie wszystko. Nie wiem Ci powiedziała, ale to ja jestem jej fundatorem i chcę, żeby się udało nawet gdybym miał włożyć w to moje ostatnie pieniądze - dodał po chwili milczenia, spuszczając z niego spojrzenie, kiedy się wyprostował. Zerknął w stronę butelki whisky, jednak nie nalał sobie jeszcze jakby przez tą rozmowę stracił po prostu chęć.
    - Nie żywię do Ciebie urazy Liam, ale wyjaśnijmy sobie jedno. Robię to dla Lu
    Uniósł swoje niebieskie oczy na niego, a kącik jego ust drgnął lekko jakby chciał się uśmiechnąć.

    [Profil]
       
     
    Liam Carter




    w sweetwater
    od:
    powrócił przed 2 laty
    35

    właściciel farmy
    zajęcie

    Już sam nie wie co i do kogo
    uczucie

    Liam

    Carter


    Wysłany: 2018-11-11, 16:42   
       IMIE / NICK: To ja
       MULTIKONTA: Daniel Auburn, Sarah Fletcher


    A więc po części Chris zrobił to dla niej. Jakby faktycznie Carter, z takimi wyznaniami powinien był być ostrożniejszy właśnie przez wzgląd na Lucille Palmer. Bo dziewczyna coś do niego czuła i dostrzegali to najwyraźniej również wszyscy inni. Zwracali na ten fakt uwagę. On sam jednak niestety nie był w stanie powiedzieć, żeby na dłuższą metę był dziewczyną zainteresowany w ten właśnie sposób. Owszem. Mogła być ładna, gdyby tylko zdrowie jej dopisywało. Miała też pewne zalety, bezsprzecznie. Nadal jednak zbyt często odbierał ją, jako dziecko, które potrzebowało opieki, nie zaś partnera. Choć kilka razy dali się ponieść, zaprowadziło to ich tam, gdzie zaprowadziło... To kontynuowanie tego, zdaniem Liama nie zaliczało się do grona najlepszych pomysłów. Problem tkwił ino w tym, że z całą pewnością nie chciał też dziewczyny zranić. Zwłaszcza teraz, kiedy niewątpliwie potrzebowała wsparcia. I chciała walczyć z chorobą.
    Słowa Chrisa... Doprowadziły do tego, że w jego głowie znów pojawiły się liczne wątpliwości. Bo może jednak lepiej dla niej byłoby, gdyby zdecydował, iż powinna wrócić do domu? Powinien się od niej oddalić, zanim to wszystko zajdzie za daleko? Nie był w stanie jej przecież dać tego, czego najpewniej oczekiwała. Bo po tym wszystkim, nie potrafiłby jakoś uwierzyć w to, że ta nie chciała od niego niczego.
    - Powiedziała mi zdecydowanie za dużo. I nie jestem pewien... - Nie wiedział na ile może sobie w towarzystwie mężczyzny pozwolić na szczerość. Z jednej strony obydwaj stali po stronie Lucille i chcieli dla niej, jak najlepiej. Z drugiej strony ich sytuacje oraz wzajemne relacje z dziewczyną, były naprawdę różne. Spojrzenie wbił w swój kufel, woląc spoglądać na niego, niż na mężczyznę, który mu właśnie towarzyszył. - Wiem, że ona coś do mnie czuje. Nie chce jej zranić, ale ja... mogę jej pomagać, nawet ją lubię, czasami mnie potrafi rozbawić, ale na tym koniec. Między nami z całą pewnością nie będzie niczego więcej.
    Nie było łatwo tego powiedzieć. Zwłaszcza komuś, kto nie dość, że nie znał całego rysu tej sytuacji, to jeszcze nie był z nim blisko. Ale jednak ktoś to usłyszeć musiał. Słowa same sunęły się do ust, kiedy już w rozmowie padło imię Lucille Palmer. Chyba powinien się najebać. Po prostu najebać. I choć raz przestać zamartwiać wszystkim dokoła. Bo nie był za siostrę Paula odpowiedzialny. Zwłaszcza po tym, jak oboje zrobili go z tym wszystkim... w chuja, bo inaczej nazwać tego nie sposób.
    [Profil]
     
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: Wczoraj 19:56   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    Zrobił to zarówno dla Lu jak i przez zazdrość, którą niestety nie potrafił kontrolować, był wybuchowym człowiekiem i doskonale o tym wiedział, a Auburn przekonała się krótko przed tym jak go postrzeliła kiedy przyjechał zrobić jej awanturę, że powiedziała Palmer o tym kto finansuje jej badania. Były momenty, że tracił resztki świadomości i tak naprawdę to nie wiedział co ma zrobić, więc działał instynktownie co niestety, ale zbyt dobrze się nie kończyło. Miał tego świadomość, że naprawdę to był trudnym człowiekiem w obyciu i że trzeba było mieć przede wszystkim cierpliwość, żeby tak naprawdę się z nim zakumplować czy być bliżej niego. Auburn się to udało tylko dlatego, że zachwyciła go swoim charakterem, lubił ludzi, którzy mieli prawdziwy charakter i nie udawali a takich ludzi rzadko można spotkać zwłaszcza w tym miasteczku. Hayes przyglądał się mu swoimi niebieskimi oczami, a kiedy ten zaczął mówić wywrócił on teatralnie oczami tak jakby ubolewał nad jego głupotą i faktem, że ten ma klapki na oczach i nie dostrzega tego, co jest tak bardzo oczywiste. Palmer nie musiała mu nawet mówić, że czuje coś do Cartera, on doskonale zdawał sobie z tego sprawę; było to widać w tym jak na niego patrzyła zwłaszcza podczas tego wieczoru gier, gdzie sam Chris wyznał co tak naprawdę czuje do Kat mimo, że zdecydowanie nie było to łatwe. Ta kobieta zaskakiwała go za każdym razem przy kolejnych spotkaniach i wiedział, że tak szybko się od niej nie uwolni. Zresztą nie chciał tego.
    - Carter, bo znowu Ci przyłożę w twarz - wyrzekł po chwili milczenia, spokojnym tonem głosu jakby mówił o pogodzie a o tym, że znowu chce go uderzyć. W jego oczach za to Liam mógłby dostrzec gniew gdyby tylko uniósł głowę. Z ust najstarszego z Hayesów wyrwało się ciche westchnienie, kiedy upił kolejny łyk trunku, krzywiąc się delikatnie. Odstawił już pustą szklankę na stół.
    - Weź się lepiej w garść i daj jej to o czym pragnie każda młoda kobieta. Wiem, że nie jest Ci obojętna, widać to po Tobie, ale jesteś upartym osłem i nawet się do tego nie przyznasz - dodał po chwili, wodząc delikatnie spojrzeniem po twarzy rozmówcy, przeniósł wzrok na swoje bębniące lekko palce o blat stołu i lekko skrzywił. - To, że ona umiera to nie oznacza, że masz teraz się smucić i wpadać w żałobę Liam, ona potrzebuje tego, żebyś patrzył na nią jak na zwykłą dziewczynę, a nie przez pryzmat choroby. Zrobię co będę mógł, żeby ta wyzdrowiała a do tego czasu Twoim zadaniem jest danie jej radości na ją zasługuje - dodał po chwili, opierając łokcie o blat stołu, kiedy nachylił się w kierunku mężczyzny, nie odrywając ani na chwilę od niego swoje niebieskie oczy, które w tym momencie wydawać by się mogło, że przeszywały go na wskroś przedzierając się w głąb jego umęczonej duszy.
    - Nie spieprz tego, Carter
    Dodał, prostując się i posyłając mu delikatny uśmiech.

    [Profil]
       
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    [ ODPOWIEDZ ]
    Możesz pisać nowe tematy
    Możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Wersja do druku
    Dodaj temat do ulubionych

    Skocz do:  



  • Poszukiwane osoby chętne do pracy na Ranchu Hayesa. Doświadczenie niewymagane, stawka godzinowa. Więcej informacji na Ranchu.
  • Znaleziono kota. Rudy z czarną obróżką. Nie reaguje na żadne imię i nie daje mi spokoju. Czyjkolwiek jest, daję wam tydzień, później uznaję, ze jest mój. numer telefonu
  • W związku z licznymi szkodami wyrządzonymi przez nawałnice, ogłoszono zbiórkę datków i żywności dla osób pokrzywdzonych. Dary będą obierane w Domu Kultury przez najbliższy tydzień w godzinach 8:00-15:00
  • Październik miłością stoi! Muriel Matthews wraz z pastorem zapraszają pary przygotowujące się do wejścia w związek małżeński, młode małżeństwa oraz tych, którzy napotkali na swojej drodze pewne trudności na cykl spotkań poświęconych rodzinie. Jeśli ty i twoja druga połowa chcecie wziąć udział w spotkaniu - wystarczy wysłać zgłoszenie na konto Muriel bądź Pastora.


  • CHCESZ BY TWOJE OGŁOSZENIE ZNALAZŁO SIĘ NA TABLICY?
    SKORZYSTAJ Z KODU W ZAMÓWIENIACH.



    Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 6