Sweetwater
tennessee


na forum mamy
grudzień


pogoda

Dni stawały się coraz krótsze, a noce chłodniejsze. Temperatury raz wzrastały, do nawet 20 stopni, tylko po to, aby po kilku dniach spaść gwałtownie do 12. Nad ranem nad całym miasteczkiem utrzymywały się mgły, dopełniając malowniczy, jesienny pejzaż Sweetwater.
Korzystając z czasu hucznych przygotowań do najmagiczniejszego czasu w całym roku, Pastor namawiał do dzielenia się swoimi dobrami z innymi. Współpracując ze Ślicznotkami, ogłosił loterię świąteczną. Z pieniędzy uzbieranych dzięki kupnie losów, zorganizowana została uroczysta kolacja bożonarodzeniowa w sierocińcu dla wychowanków oraz dla samotnych, starszych osób. Nagrody zapewnili szczodrzy mieszkańcy Sweetwater, którzy postanowili wesprzeć wielebnego Crimsona w jego staraniach. Dzięki nim można było wygrać liczne upominki, rabaty, a nawet weekend w letniskowym domku rodziny Westwoodów nad jeziorem Watuga.
  • 03/12 Kto wygra wybory? Starcie Westwooda z Hayesem zbliża się wielkimi krokami.
  • 01/09 Serdecznie witamy wszystkich w Sweetwater!
  • 1. James Maier
    10 punktów

    2. Bonnie Westwood
    8 punkty


    3. imie i nazwisko
    0 punktów

    4. imie i nazwisko
    0 punktów

    5. imie i nazwisko
    0 punktów

    Kinga

    ADMIN

    Iza

    ADMIN

    Ofe

    ADMIN


    Lola

    ADMIN

    Magda

    HELP

    Kas

    HELP


    -

    -

    -

    -
    the crew
    .


    Poprzedni temat «» Następny temat
    bar
    Autor Wiadomość
    Joe Matthews



    34

    two and a half month
    w sweetwater od?

    piosenkarz na urlopie
    zajęcie

    zmarło
    uczucie

    Joe matthews

    gentleman jack

    Wysłany: 2018-11-25, 20:47   
       IMIE / NICK: szron
       MULTIKONTA: andy i nora


    Nigdy nie rozumiał tego uroku. Teraz po powrocie wcale nie był bliższy temu, by osiągnąć tę tajemną wiedzę. Może jeszcze dalszy? Miał już w końcu swoje miejsce na świecie, w którym czuł się całkiem dobrze. Mógł normalnie funkcjonować. I rozkoszować się chwilą. O Sweetwater absolutnie nie powiedziałby nic podobnego, bo wizyty tutaj za każdym razem dawały mu w kość. Teraz potrzebował właśnie tego negatywnego doświadczenia, stąd ten przyjazd. Nie miał ochoty na wesołkoanie, ani śmieszkowanie. Nie umiał już tego. Nie umiał nawet znaleźć chęci na takie zachowanie.
    -Zapamiętam, gdybym zgłodniał - odparł, nie dając się skusić na małe co nieco w towarzystwie pięknej brunetki. Może strzelał sobie w stopę, nie zamawiając tego, na co ewidentnie miała ochotę, ale jakoś nie czuł potrzeby, żeby to zrobić. Albo nie odczytał dobrze aluzji, bo przecież w tym też nie był najlepszy. Teraz. Kiedyś wszystko wyglądało zupełnie inaczej.... Jednak to kiedyś zdawało się być jakby w innym życiu, innym świecie, całkiem odmiennej rzeczywistości, któa w żadnym stopniu nie należała do niego.
    -Cały ja - odparł, rozkłądając bezradnie ręce, kiedy nieznajoma podzieliła się z nim tym komentarzem o tym jaki poziom reprezentuje. Może tak było. Jeszcze oprócz niestosownych dodałby żenujące, ale skoro tego nie zrobiła to powinien się cieszyć, że nie zdecydowała się na takie uzupełnienie swojego komentarza.
    -W sumie... Masz rację. W końcu to nie tak, żeby mieli tu w pobliżu jakąś konkurencję... Nie muszą się jakoś mocnon starać - zgodził się poniekąd z tym, że ten lokal nie ma klimy, bo skoro nie mieli z kim walczyć o klientelę to po co mieliby sobie zawracać głowę zbędnymi kosztami? :Ludzie i tak przychodzili, bo innego wyboru nie mieli. Mogli jeszce pić pod sklepem niczym lokalne żuliki, ale oczywiscie, że lepsze jest już siedzenie w przepoconym, przesiąkniętym różnymi zapachami barze niż na zimnym podwórku, cisnąć się na jakiejś ławeczce... Nawet Joe tak nisko nie upadł, jeszcze.
    -Ach te żeberka... - mruknął, rozmarzając się i kiedy podszedł barman Matthews odezwał się: -Jeszcze raz to samo. Dla mnie. I dla tej pani, cokolwiek tam pije. I żeberka. Dwa razy - poprosił, a kiedy barman odszedł spojrzał uważnie na swoją nową koleżankę. -Mam nadzieję, ze w podziękowaniu zdradzisz mi swoje imię. Ja jestem Joe - mruknął, czekając na jej reakcję. Miał ochotę wyciągnąć rękę, ale to podobno niekulturalne i mężczyzna powinien poczekać na to, zy kobieta się na to zdecyduje. Żeby nie narzucać ze swojej strony kontaktu fizycznego czy coś w tym stylu... W każdym razie jemu się nie spieszyło, zdąży jeszcze być gentelmenem. O ile da radę, bo nie wiadomo jak bardzo alkohol zamroczył mu umysł.
     
     
    Franky Henderson



    32

    od zawsze
    w sweetwater od?

    fryzjerka z własnym salonem
    zajęcie

    jest mąż, nie ma dzieci
    uczucie

    Franky Henderson

    the single barrel

    Wysłany: 2018-11-27, 21:38   
       IMIE / NICK: Franka
       MULTIKONTA: Lorna, Elizabeth


    Życie nigdy nie układa się tak jak człowiek sobie to zaplanuje niż wymarzy, ale nie zawsze wychodzi mu to na złe. Czasami wręcz te złe rzeczy prowadzą właśnie do czegoś dobrego, więc zawsze jest jakaś nadzieja. Takie podejście miała Franky, takie starała się mieć. Że nawet jeśli nie może mieć dzieci, jakieś dziecko czeka żeby została jego matką, taką najlepsza na całym świecie. Skoro ludzie potrafią się zakochiwać w kimś, kto żyje na drugim końcu świata, przyjaźnić z ludźmi z zupełnie innych kręgów, to czemu dziecko z drugiego końca kraju nie może się okazać tym jedynym, wybranym dla niej?
    - A ja przez to zgłodniałam - przyznała zaskoczona i nawet rozejrzała się za barmanem (oks, ale że zamawiasz potem to uznam że był zajęty po drugiej stronie), uznała też że zamówi jeszcze frytki do tego. Nie oczekiwała że Jo coś jej kupi, w końcu nie byli na randce, ale nie będzie się gniewać jak jej frytkę ukradnie. Może uznać że to z litości na te jego żenujące teksty.
    - No tak, to nie wielkie miasto gdzie bary zmieniają się co miesiąc na jakieś nowe lokale. Mieszkałeś kiedyś gdzieś poza SW? - zapytała zaintrygowana, bo jednak trochę wścibska z niej kobieta była. Ale Joe zawsze mógł uciec na drugi koniec baru od niej, nie goniłaby go przecież. - No chyba że za konkurencje można liczyć kupowanie czegoś w monopolowym i picie w terenie, albo własny bimber w domu... ale picie tego ostatniego zawsze źle się kończy - pokręciła głowa, jak była młoda to nadziała się na to kilka razy. A tak w sumie wolała pić winko w domu, z mężem albo z przyjaciółkami. No a jeśli chodziło o picie w terenie, to nie wiem w jakim stopniu to jest w Stanach legalne w miejscu publicznym, ale na pewno będzie trochę zimno w trakcie, skoro tu już jesień się powoli kończy.
    - I frytki duże - dodała, bo prawie zapomniała o tym jedzeniu. Planowała oczywiście zapłacić za połowę, ale jeszcze mu o tym nie mówiła - Jestem Franky. I za drinka jestem wdzięczna ale i tak jedzenie możemy zapłacić pół na pół - skinęła lekko głową na jego propozycje i sama dodała małą od siebie, uśmiechając sie ładnie do niego. - Skoro znam już Twoje imię, mogę się zapytać czym się zajmujesz w Sweetwater? - zapytała zaraz potem, wcześniejszego drinka kończąc.
    _________________
     
     
    Joe Matthews



    34

    two and a half month
    w sweetwater od?

    piosenkarz na urlopie
    zajęcie

    zmarło
    uczucie

    Joe matthews

    gentleman jack

    Wysłany: 2018-12-05, 22:12   
       IMIE / NICK: szron
       MULTIKONTA: andy i nora


    Wiedział o tym, że nie zawsze jest tak jakby chciał. Że nie można mieć wszystkiego o czym zamarzy. Liczył jednak, że już za nim te czasy, które nie napawały go żadnym optymizmem, gdy miał dość całego otoczenia i nie mógł znalźć swojego miejsca. Przez krótką chwilę je miał i żałował teraz, że nie mogła trwać wiecznie, czując się wszędzie jak wyrzutek. Czasem niepotrzebny śmieć. Chciałby wrócić do tego co miał więc cholernie przerażające było to, że nie mógł. Bo nie wiedział jak inaczej ułożyć swoją codzienność... Nie umiał najwyraźniej zaczynać od nowa, nie chciał tego robić. To nie było przecież wcale takie proste...
    Kobieta zaskoczyła Joe swoim pytaniem odnośnie tego, cy mieszkał kiedyś gdzieś poza Sweetwater. Naprawdę go nie poznawała czy jedynie udawała słodką idiotkę, żeby nie wyjść na napaloną fankę? Nie miał pojęcia, ale nie miał zamiaru zdradzać swojego skonsternowania i poniekąd zaciekawienia tą kwestią. Wolał poczekać jak sytuacja się rozwinie, a jeśli... Jeśli ona faktycznie nie wie kim on jest to może mu się poszczęściło? Rzadko przecież mógł trafić na takie osoby, z którymi zaczynałby relację tak całkiem normalnie, od całkowitego zera i bez tego całego obciążenia, że jest sławnym gościem. Nie miał jdnak zamiaru kłamać, wmawiając, że mieszka tutaj. Nie znosił tego miejsca byłlo to widać po nim całym. -Większość życia spędziłem poza Sweetwater, jeśli mam być szczery - odparł więc w tym kontekście zgodnie z prawdą i jeśli przyjdzie o wypytywanie czym się zajmuje i temu podobne sprawy do rozważenia... To najwyżej powie, że robi to, co skończył na studiach. Bo przecież nie musiał opowiadać wszystkim, wszystkiego jak na spowiedzi, co nie? Nie miał takiego obowiązku. A dobrze było choć raz poczuć się normalnym, choć przez chwilę. W końcu nie wiedział, czy kompletnie go nie znała, czy może sobie tego nie uświadamiała jeszcze, że powinna kojarzyć go z jakiś plakatów itp. -Myślę, że obie opcje, które podałaś są dość żałosne... Bar dodaje jednak odrobiny prestiżu temu całemu piciu - rzucił pseudofilozoficznie, obracając szklankę w dłoniach.
    -Nie, czułbym się źle, gdyby kobieta w mojej obecności miała płacić za cokolwiek więc w ogóle nie ma takiej opcji. Ja stawiam - powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwu. -Właściwie niczym konkretnym. Po prostu jestem. A ty co tu robisz? - spytał, bo obstawiał, że ona robiła nieco więcej niż on. Wyglądała na mieszkankę, po prostu. Nie to, żeby ludzi emieli to wypisane na czole, ale po niej było widać. To nic obraźliwego, po prostu to widział.
     
     
    Franky Henderson



    32

    od zawsze
    w sweetwater od?

    fryzjerka z własnym salonem
    zajęcie

    jest mąż, nie ma dzieci
    uczucie

    Franky Henderson

    the single barrel

    Wysłany: 2018-12-07, 20:03   
       IMIE / NICK: Franka
       MULTIKONTA: Lorna, Elizabeth


    Smutne podejście, zero patrzenia z optymizmem w szaloną przyszłość przed nim! A przecież miał przed sobą jeszcze kwiat życia: emeryturę! Wtedy sobie każdy może odbić w sanatoriach na tych wszystkich orgiach, piciu dziwnych wód i dansingach, które są już legendarne. A jeśli facet ma szczęście i dożyje do nich mając dwie sprawne nogi, nie opędzi się od kobiet, bo wiadomo że jest ich tam więcej, bo dłużej żyją! I jakoś dziwnym trafem są dłużej sprawne w bieganiu z siatkami na autobus, na przykład. Jak zacznie smucić, to Franka z chęcią go uświadomi jaki kawał życia był jeszcze przed nim i humor mu poprawi, czemu nie, do usług przecież! Ona też z optymizmem patrzyła w przyszłość i na te czasy, mając nadzieje że będzie wtedy wychowywać stado wnuków, ale cóż, jak widać najpierw musi w tym celu zrobić dzieci, a na to się nie zapowiadało... tak, ta rozmowa może ją jednak w małą depresję wpędzić, ostatecznie.
    I w sumie to nie, nie znała go, chociaż możliwe że słuchała jego muzyki. Była raczej z tych osób, które skupiały się na samym brzmieniu i wykrzykiwały 'kocham ten kawałek' za każdym razem kiedy leciało coś, co fajnie się śpiewało albo od czego nogi się podrywały do tańca. A że Frania była typowym słonkiem, to połowa piosenek tak na nią działała.... za to twarze wykonawców? No wiedziała jak wyglądała Madonna, Britney, Michael czy Freddie, ale z resztą już mogła mieć trochę problem.
    - I gdzie najbardziej ci się podobało? - zapytała zaraz potem, bo trochę żałowała że nie podróżowała więcej po świecie, że więcej nie odwiedziła i nie zwiedziła. Ale kto wie, może jeszcze to w życiu nadrobi?
    Zaśmiała się wesoło zaraz potem - tak, coś w tym jest, zapewnia też ochronę od ewentualnego deszczu. Ale można też zarobić w nos w bijatyce barowej - ze smutkiem pokiwała głową, chociaż jej się to jeszcze nie zdarzyło. Ale była kobietą jednak, musiałaby dostać od jakiejś zazdrosnej baby za podrywanie jej faceta, a to nie było w jej stylu.
    - Okej Joe, no dobra, skoro nalegasz - rozbawiona skinęła lekko głową, nie była aż taką feministką żeby walczyć z tym przez dłuższą chwilę, bo takie walki jednak sprawiały że atmosfera robiła się niekomfortowa. - A ja jestem fryzjerką, więc jak kiedyś będziesz chciał odświeżyć to co masz na głowie, albo po prostu przyciąć, to też tu jestem, ale w swoim salonie - zaoferowała, z lekkim uśmiechem, klientów nigdy dość w końcu.
    _________________
     
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 6