Sweetwater
tennessee


na forum mamy
grudzień


pogoda

Dni stawały się coraz krótsze, a noce chłodniejsze. Temperatury raz wzrastały, do nawet 20 stopni, tylko po to, aby po kilku dniach spaść gwałtownie do 12. Nad ranem nad całym miasteczkiem utrzymywały się mgły, dopełniając malowniczy, jesienny pejzaż Sweetwater.
Korzystając z czasu hucznych przygotowań do najmagiczniejszego czasu w całym roku, Pastor namawiał do dzielenia się swoimi dobrami z innymi. Współpracując ze Ślicznotkami, ogłosił loterię świąteczną. Z pieniędzy uzbieranych dzięki kupnie losów, zorganizowana została uroczysta kolacja bożonarodzeniowa w sierocińcu dla wychowanków oraz dla samotnych, starszych osób. Nagrody zapewnili szczodrzy mieszkańcy Sweetwater, którzy postanowili wesprzeć wielebnego Crimsona w jego staraniach. Dzięki nim można było wygrać liczne upominki, rabaty, a nawet weekend w letniskowym domku rodziny Westwoodów nad jeziorem Watuga.
  • 03/12 Kto wygra wybory? Starcie Westwooda z Hayesem zbliża się wielkimi krokami.
  • 01/09 Serdecznie witamy wszystkich w Sweetwater!
  • 1. James Maier
    10 punktów

    2. Bonnie Westwood
    8 punkty


    3. imie i nazwisko
    0 punktów

    4. imie i nazwisko
    0 punktów

    5. imie i nazwisko
    0 punktów

    Kinga

    ADMIN

    Iza

    ADMIN

    Ofe

    ADMIN


    Lola

    ADMIN

    Magda

    HELP

    Kas

    HELP


    -

    -

    -

    -
    the crew
    .


    Poprzedni temat «» Następny temat
    #1 Coś mi w duszy gra
    Autor Wiadomość
    Adien Crawford



    18

    od zawsze
    w sweetwater od?

    uczeń
    zajęcie

    drżenia nóg na widok swojej nauczycielki
    uczucie

    Adien Crawford

    tennessee honey

    Wysłany: 2018-11-21, 23:47   #1 Coś mi w duszy gra
       IMIE / NICK: jak chcesz, dosłownie
       MULTIKONTA: brak


    Przed przyjściem tutaj zrobił sobie krótką rozgrzewkę. Zagrał parę numerów na pianinie i ze wzruszeniem odkrył, że nie zapomniał wszystkiego. Zagranie trudniejszych numerów było jednak frustrujące, półtora roku przerwy to wbrew pozorom dużo. Dalej nie był pewny swojej decyzji, bał się, że szybko się zniechęci i odstawi naukę. Żal mu jednak było tylu lat ćwiczeń, więc postanowił zapisać się na prywatne zajęcia. Sądził, że takie zobowiązanie pomoże mu w utrzymaniu systematyczności.
    Zapukał do drzwi i przestępując z nogi na nogę czekał, aż ktoś otworzy. Nie wiedział czego powinien się spodziewać, nie znał kobiety, która została nadana mu z polecenia kolegi z liceum. Przez telefon wychwycił, że ma ciepły, opanowany głos. Brzmiała jak ktoś kto posiada morze cierpliwości co w jego przypadku mogło okazać się bardzo potrzebne. Bywało, że dość szybko wyprowadzał się z równowagi dość głupimi drobnostkami, na które nikt inne nie zwracał uwagi. Próbował się wyzbyć tej brzydkiej cechy, ale duszenie w sobie emocji czy też przekleństwa, które cisnęło się na usta nie pomagały. Chodził jeszcze bardziej sfrustrowany i zły jak osa. Takie właśnie uroki bycia nastolatkiem. Choć na pierwszy rzut oka nie wyglądał na te swoje osiemnaście lat. Był wysokim młodzieńcem o wydatnych kościach policzkowych, głębokim głosie i zaroście, który tylko dodawał mu lat jeżeli zdarzało mu się gościć na jego policzkach. Tego dnia był jednak ogolony na gładko, na szyi można było nawet dostrzec delikatnie zacięcie, które powstało na skutek nieuwagi chłopaka.
    W końcu drzwi się otworzyły, a na progu stanął starszy pan, który zaprosił go do środka, a następnie zaprowadził do salonu. Przez chwilę pobył sam, więc miał chwilę, aby rozejrzeć się po pomieszczeniu. Wyglądało naprawdę ładnie i przytulnie. Z zainteresowaniem podszedł do instrumentu, palce odruchowo ułożyły się w odpowiednią pozycję i spoczęły na klawiszach. Po pomieszczeniu rozległ się czysty dźwięk. Chwilę później z zakłopotaniem zobaczył kobietę, która stała nieopodal i świdrowała go wzrokiem.
    - Och przepraszam, nie chciałem się tak panoszyć - powiedział ze zmieszaniem odgarniając opadające włosy twarzy.
    - Nazywam się Adien Crawford - dodał wyciągając w jej stronę rękę. Przedstawiali się sobie już przez telefon, ale to całkiem coś innego niż spotkanie twarzą w twarz. Przy pierwszej styczności z człowiekiem należy się przedstawić i uścisnąć dłoń.
     
     
    Ava Rutherford 



    28

    kołyski
    w sweetwater od?

    panna na włościach
    zajęcie

    panna na wydaniu
    uczucie

    Ava

    the single barrel

    Wysłany: 2018-11-22, 20:10   
       IMIE / NICK: Iskra
       MULTIKONTA: Marysia


    02

    Znała dźwięki swojego domu na pamięć. Potrafiła bez najmniejszego trudu odróżnić niedokręcony w kuchni zlew od namolnego kapania z kranu w łazience na dole. Wiedziała, kiedy ktoś wchodził na górę, kiedy myszkował w spiżarni. W ciemno mogła zgadywać, czy kroki na schodach należały do ojca czy jednak do matki; deski uginały się pod innym naciskiem ciężaru, matka namiętnie stawiała stopę od palców, niczym baletnica, którą jak twierdziła zawsze chciała zostać.
    Idealną harmonie, ni stąd ni zowąd, zagłuszyły klawisze pianina. Środek gammy odbił się echem od ścian w kuchni, w której właśnie Ava zalewała głęboki kubek z zieloną herbatą. Nikt, bez pozwolenia, nie ośmielał się tykać instrumentu, który stał w pokoju przeznaczonym do ćwiczeń. Zarówno jej uczniowie, jak i rodzice, szanowali tę niepisaną zasadę. Z łoskotem odstawiła kubek i sprężystym krokiem przeszła do pomieszczenia, w którym zastała chłopaka wpatrzonego w pianino, z dłońmi uciskającymi klawisze. Coś jednak powstrzymało ją przed chrząknięciem, zamiast tego splotła dłonie na wysokości piersi oraz wbiła w plecy Crowforda bliżej nieokreślonego spojrzenie. Mieszankę dezaprobaty ze szczerą ciekawością.
    - Powinieneś mniej spinać prawą rękę, za mniej niż dwa lata nabawisz się cieśni i granie przestanie dawać przyjemność - odparła jak gdyby nigdy nic, wciąż nie spuszczając oka z chłopaka. Możn byłoby się pokusić o stwierdzenie, że był to niejako test. Próba charakteru.
    - Zatem to na Ciebie czekam. Ava. Ava Rutherford - z ociąganiem, jakby nie robiła tego na co dzień, oderwała dłoń od swojego tułowia i krótko uścisnęła dłoń Adiena.
    - Nie traćmy czasu. Masz ze sobą zapisy nutowe, z których uczyłeś się do tej pory? - gestem wskazała mu, aby usiadł wygodniej przy pianinie. Instrument był nastrojony, gotowy do gry, nie mniej Adien miał z nim styczność po raz pierwszy. Musieli się ze sobą nawzajem zapoznać. To był ten nieliczny moment, w którym bez ograniczeń mógł dotykać, muskać i przestawiać po swojemu. Rutherford, miękkim krokiem przeszła za plecy chłopaka, zerkając na niego z góry.
    - Zagraj mi coś. Pierwsze, co ci przychodzi do głowy.
     
     
    Adien Crawford



    18

    od zawsze
    w sweetwater od?

    uczeń
    zajęcie

    drżenia nóg na widok swojej nauczycielki
    uczucie

    Adien Crawford

    tennessee honey

    Wysłany: 2018-11-25, 23:58   
       IMIE / NICK: jak chcesz, dosłownie
       MULTIKONTA: brak


    Głos okazał się dokładnie taki jak w słuchawce. Spojrzał w oczy kobiety,które przyglądały mu się jak intruzowi. Domyślił się, że złamał niepisaną zasadę domu, więc mimowolnie lekko się przygarbił. Nie opuścił jednak wzroku starając się zgadnąć jaką będzie nauczycielką, osobą. Wydawała się bezkompromisowa, nie było mowy o nie ćwiczeniu w domu, lenistwie, czy spóźnianie się na lekcje.
    - Dobrze wiedzieć - powiedział z lekkim uśmiechem zerkając na swoją dłoń. Wykonał kilka ruchów palcami i nadgarstkiem, aby odprężyć mięśnie.
    Wyciągnął ze swojej torby nuty, a następnie oddał jej do wglądu, aby mogła sama się przekonać z czym miał do czynienia. Wszystkie zapisy były ze sobą równie spięte i poukładane, nie było mowy o żadnym chaosie. Następnie zasiadł przy pianinie wedle życzenia Avy. Przez chwilę zastanawiał się jak powinien się do niej zwracać. Proszę pani? Nie wydawała się stara, ale zdecydowanie była starsza od niego, na dodatek byli na stopie uczeń-nauczyciel.
    Poczuł zapach piżmowych perfum kiedy stanęła za nim i zajrzał mu przez ramię. Na chwilę odwrócił się w jej stronę z wypisanym wahaniem na twarzy. Chciał o coś zapytać, ale zrezygnował. Długimi palcami przerzucała jego materiały, więc postanowił zagrać utwór z głowy.
    Zawiesił palce nad instrumentem niepewny co do repertuaru, ale odpowiedź przyszła sama. Zagrał Clair de Lune, ulubiony utwór jego matki. Od lata nakazywała mu go ćwiczyć, ostatni raz grał go parę dni przed wyprowadzką. Pamiętał to jak dziś, był ciepły wieczór, więc pootwierali wszystkie okna w salonie. Świerszcze grały na zewnątrz, a on odegrał melodię trzy razy z rzędu.
    I choć pomylił się raz nie pozwolił się wytrącić z rytmu, starając się nie gubić tempa próbował rozluźnić nadgarstek według zasłyszanej rady. Kiedy ostatni dźwięk rozbrzmiał w pomieszczeniu ze zdziwieniem odkrył, że coś ściska go za gardło. Utwór przypomniał mu o rodzicielce, a zgrabnie starał się unikać myślenia o niej odkąd się wyprowadziła. Chrząknął, aby pozbyć się tego dziwnego uczucia.
    - Jakiś werdykt, proszę pani? - Zapytał odwracając się w jej stronę. Oczy miał poważne, ale szybko pojawiło się w nim ciepło kiedy spojrzał na twarz Avy. Ciekawe czy ma chłopaka.
     
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 5