Sweetwater
tennessee


na forum mamy
grudzień


pogoda

Dni stawały się coraz krótsze, a noce chłodniejsze. Temperatury raz wzrastały, do nawet 20 stopni, tylko po to, aby po kilku dniach spaść gwałtownie do 12. Nad ranem nad całym miasteczkiem utrzymywały się mgły, dopełniając malowniczy, jesienny pejzaż Sweetwater.
Korzystając z czasu hucznych przygotowań do najmagiczniejszego czasu w całym roku, Pastor namawiał do dzielenia się swoimi dobrami z innymi. Współpracując ze Ślicznotkami, ogłosił loterię świąteczną. Z pieniędzy uzbieranych dzięki kupnie losów, zorganizowana została uroczysta kolacja bożonarodzeniowa w sierocińcu dla wychowanków oraz dla samotnych, starszych osób. Nagrody zapewnili szczodrzy mieszkańcy Sweetwater, którzy postanowili wesprzeć wielebnego Crimsona w jego staraniach. Dzięki nim można było wygrać liczne upominki, rabaty, a nawet weekend w letniskowym domku rodziny Westwoodów nad jeziorem Watuga.
  • 03/12 Kto wygra wybory? Starcie Westwooda z Hayesem zbliża się wielkimi krokami.
  • 01/09 Serdecznie witamy wszystkich w Sweetwater!
  • 1. James Maier
    10 punktów

    2. Bonnie Westwood
    8 punkty


    3. imie i nazwisko
    0 punktów

    4. imie i nazwisko
    0 punktów

    5. imie i nazwisko
    0 punktów

    Kinga

    ADMIN

    Iza

    ADMIN

    Ofe

    ADMIN


    Lola

    ADMIN

    Magda

    HELP

    Kas

    HELP


    -

    -

    -

    -
    the crew
    .


    Poprzedni temat «» Następny temat
    Graceland, Memphis, Tennessee
    Autor Wiadomość
    Matthew Boyd



    32

    zawsze
    w sweetwater od?

    strażak
    zajęcie

    wczoraj byłem na randce
    uczucie

    Matthew Boyd

    the single barrel

    Wysłany: 2018-11-05, 21:46   Graceland, Memphis, Tennessee
       IMIE / NICK: Iza
       MULTIKONTA: Barbara


    / po grze

    Matt nie musiał zbyt długo namawiać Rosie na wyjazd. Nie był jakimś wielkim fanem Elvisa, nie umiał śpiewać jego głosem, znał raptem dwie jego piosenki na krzyż, ale nikt nie powiedział, że trzeba być ekspertem i znać wszystkie szczegóły z życia króla, żeby pojechać do posiadłości będącej teraz jego muzeum. Zresztą, Memphis było tylko przystankiem w ich podróży. Zanim dojadą na miejsce, zwiedzą kilka ciekawych zakątków.
    Pojechali jego autem. Zapakował do niego trochę cieplejszych rzeczy, zabrał też na wszelki wypadek prowiant i turystyczną lodówkę. Odpowiednio wcześniej zarezerwował też miejsca w kilku hotelikach. Miał nadzieję, że Rose nie będzie za to zła. Może nie chciała z nim spać? Może wolałaby nocować w samochodzie?
    - Obiecałem kilku kumplom z pracy, że kupię im takie peruki, jakie nosił Elvis. Myślisz, że byłoby mi w niej do twarzy? - spojrzał na nią, próbując jednocześnie nie stracić panowania nad samochodem. Wyjechali wcześnie rano i niedługo z pewnością będą już dojeżdżać do celu. - Nie jesteś zmęczona? Jeśli chcesz trochę się zdrzemnąć, to śpij. Obudzę się, kiedy będziemy w Memphis.
    Jemu nie przeszkadzało zmęczenie. W zasadzie prawie go nie czuł, choć niewykluczone, że za dłuższą chwilę będzie chciał zarządzić mały przystanek, żeby wypić jakąś kawę lub rozprostować nogi.
    - W schowku mam płytę Elvisa. Chcesz posłuchać, żeby wprawić się w odpowiedni nastrój? - spytał po chwili.
     
     
    Rosalie Blackwell



    28

    od urodzenia
    w sweetwater od?

    leczy zwierzaki
    zajęcie

    chodzi na randki
    uczucie

    Rosalie Blackwell

    the single barrel

    Wysłany: 2018-11-13, 18:15   
       IMIE / NICK: Aleksandra
       MULTIKONTA: Trace


    Rosie lubiła wycieczki – nie było więc niczego dziwnego w tym, że bardzo szybko przystała na propozycję Matthew i że planowanie wyjazdu nie zabrało im szczególnie dużo czasu. Pies kobiety z pewnością został w dobrych rękach – jej siostry albo jakiegoś przyjaciela-weterynarza, a nasza dwójka mogła nacieszyć sobą podczas romantycznego wyjazdu. Szczerze mówiąc Rose nie była jakąś olbrzymią fanką Elvisa, ale lubiła jego filmy. Lubiła też jego piosenki. W końcu love me tender czy jailhouse rock były klasykami, nie wspominając o viva las Vegas. Rose oczywiście zapakowała się w walizkę, wzięła też trochę prowiantu i przekąsek, o czym – jak się okazało – pomyślał również Boyd.
    – Myślę, że w sumie masz dość podobne włosy do Elvisa. Tylko mnie stojące – uśmiechnęła się nieznacznie do Matta, bo fakt faktem, włosy miał do Elvisa całkiem podobne, ale ona nie gardziła zupełnie, w końcu na niego poleciała, prawda?
    – Nieee, nie będę spała, chyba że aż tak cię męczę? – zaśmiała się pod nosem i poklepała go lekko po udzie, uśmiechając się do mężczyzny nieznacznie. Nie była szczególnie zmęczona, chociaż faktycznie, wstała dość wcześnie. Zresztą, czasami bywała w lecznicy zwierząt na długie dyżury i wtedy czuła się znacznie bardzoej styrana niż teraz. Sięgnęła zaraz do schowka i bardzo szybko płyta Elvisa znalazła się w odtwarzaczu.
    – Co najbardziej chciałbyś zobaczyć? – uniosła brwi i uśmiechnęła się do niego delikatnie. Trzeba przyznać, że Rosalie naprawdę nie mogła się tego wszystkiego doczekać, szczególnie muzeów.
     
     
    Matthew Boyd



    32

    zawsze
    w sweetwater od?

    strażak
    zajęcie

    wczoraj byłem na randce
    uczucie

    Matthew Boyd

    the single barrel

    Wysłany: 2018-11-14, 18:19   
       IMIE / NICK: Iza
       MULTIKONTA: Barbara


    To dobrze, że oboje odpowiednio przygotowali się do wyjazdu. Niby to nic wielkiego, bo przecież zawsze mogli odbywać teraz podróż dookoła świata, ale muzeum też było niezłe. Resztę świata zwiedzą innym razem.
    - Może gdybym postawił je na żel... - zaczął się głośno zastanawiać i w końcu się uśmiechnął. Mimo wszystko znacznie lepiej czuł się w swojej fryzurze i nie zamierzał prędko jej zmieniać. Jeszcze Rosie coś by się odwidziało i przestałaby na niego lecieć. Co wtedy? Dramat. Wielki dramat. Zdaje się, że zaczynał ją naprawdę lubić. Wygląd - wiadomo, był ważny i nie ukrywajmy, Blackwell pociągała go fizycznie, ale podobały mu się ich rozmowy i to, że się z nią nie nudził.
    - Ty? Męczysz? Oszalałaś? - spojrzał na nią przelotnie, próbując nie oderwać za bardzo wzroku od drogi. - Gdyby kiedykolwiek tak było, powiedziałbym ci o tym. Chyba że wolisz, żebym ciągle ci słodził?
    Mógłby, a owszem. Wystarczy tylko jedno jej słowo, a będzie prawił jej komplementy. Mimo wszystko wolałby chyba szczerość. A skoro tak, to Matt będzie szczery i będzie mówił jej, że jest świetną dziewczyną. Niech w nagrodę klepie go tak dalej, bo szalenie mu się to podobało.
    - Ciebie, bez tego, co masz na sobie - powiedział po chwili i uśmiechnął się pod nosem. Być może to nie to chciała usłyszeć, ale hej, co mógł poradzić na to, że właśnie to chciał oglądać? Liczył na to, że wieczorem coś podejrzy, coś pomaca, że wesoło spędzą razem czas i chyba nikt nie mógł go za to winić.
     
     
    Rosalie Blackwell



    28

    od urodzenia
    w sweetwater od?

    leczy zwierzaki
    zajęcie

    chodzi na randki
    uczucie

    Rosalie Blackwell

    the single barrel

    Wysłany: 2018-11-21, 18:05   
       IMIE / NICK: Aleksandra
       MULTIKONTA: Trace


    Wiadoma sprawa, że oboje się przygotowali, kto wie, może nawet Rosie trochę bardziej, bo spakowała kilka kompletów ładnej bielizny, żeby Matthew mógł ją podziwiać. Nie omieszkała spakować również jakiejś fajnej, seksownej piżamki, która chyba odrobinę więcej odkrywała niż faktycznie zakrywała. Uśmiechnęła się lekko i przechyliła głowę, jednocześnie przymykając jedno oko, jakby próbowała sobie to zwizualizować.
    - Kto wie, może nawet by cię zatrudnili jako jego sobowtóra w muzeum, gdybyś to zrobił? – zaśmiała się pod nosem, chociaż raczej nie chciała, żeby mężczyzna w Graceland został. Niech ratuje życia i gasi pożary, byle nikogo innego fajnego nie poznał i jej nie rzucił dla innej. Zresztą, po co mu inna, skoro miał najlepszą dziewczynę w Sweetwater?
    – Nah, wolę szczerość. To chyba podstawa w związku – wzruszyła ramionami, bo jej poprzednie związki właśnie przez brak szczerości się posypały i chyba nie chciała, żeby między nią a Matthew było podobnie. Naprawdę zaczęło jej na nim zależeć i chyba miała nadzieję, że działało to w obie strony. Słysząc odpowiedź mężczyzny, na twarzy Rosie pojawił się lekki, cwaniacki uśmieszek. Nigdy nie była królową pruderii, toteż nie zawstydziła się jakoś fałszywie, a jedynie przesunęła dłoń kokieteryjnie odrobinę wyżej.
    – Myślę, że da się zrobić – przygryzła lekko dolną wargę i puściła mu oczko. Oj tak, zdecydowanie dało się załatwić, tym bardziej, że ona Matthew bez ubrań również bardzo chętnie zobaczy i nie tylko zobaczy, ale też zrobi z nim inne, fajne rzeczy.
     
     
    Matthew Boyd



    32

    zawsze
    w sweetwater od?

    strażak
    zajęcie

    wczoraj byłem na randce
    uczucie

    Matthew Boyd

    the single barrel

    Wysłany: 2018-11-23, 22:36   
       IMIE / NICK: Iza
       MULTIKONTA: Barbara


    Gdyby tylko wiedział, że Rosie miała ze sobą takie cuda, to totalnie nie mógłby skupić się na prowadzeniu auta. O wiele bardziej wolałby zobaczyć to wszystko na niej. Przecież to będzie fantastyczny widok.
    - Mimo wszystko wolę chyba swoją pracę. Nie wiem, czy wiesz, ale bycie strażakiem naprawdę wciąga. Kiedyś opowiem ci kilka rzeczy z naszych ciekawszych wyjazdów.
    Czemu nie. Jeśli tylko będzie miała ochotę, z pewnością pochwali się z nią swoimi dzielnymi wyczynami i opowie jej o rzeczach, które robili czasem razem z najlepszym przyjacielem. A rzucić na pewno jej nie rzuci. Nie był idiotą.
    - Uważam tak samo - zgodził się z nią. Szczerość to podstawa. Bez niej nie ma nic. Po co okłamywać kogoś, na kim nam zależy? Jeśli ma się coś do ukrycia, lepiej od razu powiedzieć o tym drugiej osobie, niż brnąć w kłamstwa. Na szczęście Matt nie skrywał żadnego mrocznego sekretu, więc Rosie nie musiała się niczego obawiać.
    Ona chyba miała. Nie mówiła mu, że może tak na niego działać.
    - Uważaj, bo za chwilę nie będę mógł skupić się na jeździe i zatrzymamy się na drzewie - zaśmiał się. Wiadomo, nie zamierzał tracić panowania nad kierownicą, ale szalenie podobało mu się to, co kobieta mu robiła. Niech robi to częściej i intensywniej, a jemu na pewno będzie chciało się jakoś ładnie odwdzięczyć. Chyba miał już nawet kilka pomysłów co do sposobu, w jaki to zrobić, ale wszystko w swoim czasie.
     
     
    Rosalie Blackwell



    28

    od urodzenia
    w sweetwater od?

    leczy zwierzaki
    zajęcie

    chodzi na randki
    uczucie

    Rosalie Blackwell

    the single barrel

    Wysłany: 2018-12-01, 00:50   
       IMIE / NICK: Aleksandra
       MULTIKONTA: Trace


    Jeśli Matthew się postara, z pewnością na niej takie cuda zobaczy. Grunt, żeby był dla niej miły i na pewno kobieta mu się odwdzięczy. Słysząc słowa mężczyzny, pokiwała powoli głową. W sumie to rozumiała. Adrenalina uzależniała, a podczas akcji na pewno organizm Matthew wytwarzał jej całe mnóstwo.
    – Nie mogę się doczekać. No i w sumie gdybyś nie był strażakiem, pewnie byśmy się nie poznali – uśmiechnęła się lekko. W końcu Boyd uratował jej życie, za co do tej pory była mu naprawdę cholernie wdzięczna. Dziwne, gdyby wdzięczna nie była. W każdym razie, uśmiechnęła się nieznacznie, kiedy się z nią zgodził.
    – Dlatego, jeśli kiedyś będę cię wkurzać, możesz mi powiedzieć – uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała mu w oczy. Oczywistym było, że szczerość była podstawią związku podobnie jak lojalność. Bez tego nie było chyba nawet sensu próbować czegokolwiek zbudować.
    – Zawsze możemy się zatrzymać na poboczu – puściła mu oczko, ale też się zaśmiała, bo jednak perspektywa jakiegoś przytulnego pensjonatu, w którym będą mieli wygodne łóżko i łazienkę z prysznicem wydawała się niezwykle kusząca. Kto wie, może Rosie będzie potrzebowała, żeby ktoś jej umył plecy? – Daleko jeszcze? – uniosła brwi, spoglądając na Boyda z zaciekawieniem.
     
     
    Matthew Boyd



    32

    zawsze
    w sweetwater od?

    strażak
    zajęcie

    wczoraj byłem na randce
    uczucie

    Matthew Boyd

    the single barrel

    Wysłany: 2018-12-02, 19:47   
       IMIE / NICK: Iza
       MULTIKONTA: Barbara


    Wiadomo, że był dla niej miły, bo generalnie miły był z niego facet, w dodatku porządny i całkiem poważnie patrzący na świat.
    - Skąd wiesz? Może poznalibyśmy się dzień później? Może tydzień? Może gdzieś tam, w gwiazdach, jest zapisane, że mieliśmy się spotkać i pojechać razem do Graceland? - uśmiechnął się. Okoliczności ich pierwszego spotkania nie były zbyt przyjemnie, ale trzeba było przyznać, że Matt zachował się wtedy jak prawdziwy bohater. Nie chciał rozpatrywać tego w takich kategoriach, bo przecież był wtedy w pracy i nie zrobił nic, czego nie zrobiłby inny strażak. Mimo wszystko to jednak on okazał się tym, który ją uratował. Lubił myśleć, że Rosie umówiła się z nim, bo był fajny, a nie dlatego, że czuła wdzięczność. Chyba nie musiał się tak czuć, bo jechali teraz na swoją pierwszą wspólną wyprawę. Gdyby chodziło tylko o wdzięczność, kobieta nie posunęłaby się pewnie tak daleko.
    - Okej. Ale póki co jeszcze mnie nie wkurzasz - zaśmiał się pod nosem. - Aż tak źle chyba jeszcze nie jest. Jedziemy dalej.
    Podobała mu się ta wycieczka. Podobało mu się to, że byli ze sobą coraz bliżej i Matt bardzo chętnie umyje jej plecki. Może potem poprosi ją o to samo? Chyba nie miałaby nic przeciwko temu?
    - Jeszcze trochę, ale jesteśmy już bliżej, niż dalej. Jeśli chcesz, to naprawdę możesz się chwilę zdrzemnąć, obudzę cię, kiedy będziemy dojeżdżać.
    Nie chciał, żeby dojechała zmęczona, bo nie będzie miała siły na rozrywki, a tych Matt kilka przewidział. Oczywiście nie powie jej od razu, co to takiego. Niech ma niespodziankę.
     
     
    Rosalie Blackwell



    28

    od urodzenia
    w sweetwater od?

    leczy zwierzaki
    zajęcie

    chodzi na randki
    uczucie

    Rosalie Blackwell

    the single barrel

    Wysłany: 2018-12-10, 23:40   
       IMIE / NICK: Aleksandra
       MULTIKONTA: Trace


    Fakt faktem, miły z niego był facet, porządny i zdecydowanie Rosie wiedziała, że trochę wygrała los na loterii, że ktoś taki się zainteresował nią, w dodatku, że mężczyzna spotkal ją w takich okolicznościach. Nigdy za bardzo nie wierzyła w przeznaczenie, ale spotkanie Boyda chyba mogła w jakiś tam sposób tak nazwać.
    – Być może. Ale spotkaliśmy się w innych okolicznościach i nie mogę powiedzieć, żebym była niezadowolona. W końcu uratowałeś mi życie – cholernie to doceniała i nawet nie wiedział, jak bardzo się cieszyła, że to właśnie on wtedy z płonącego samochodu ją wyciągnął. Oczywiście, nie spotykała się z nim wyłącznie z wdzięczności. Był uroczym, fajnym facetem, z którym naprawdę lubiła się widywać i spotykać. Zresztą, chyba działało to w obie strony?
    – Uff, co za ulga – uśmiechnęła się do niego promiennie i poklepała go lekko po udzie, spoglądając na mężczyznę spod rzęs. Jej też się podobało. Kiedy po raz kolejny zapewnił ją, że może się przespać, w końcu skinęła lekko głową, bo faktycznie czuła się odrobinę zmęczona.
    – W porządku, w takim razie mnie obudź – westchnęła, przymykając powieki i opierając się wygodnie w fotelu. Musiała przyznać, że dobrze jej się spało, przy Elvisowych hitach i głosie Boyda gdzieś w tle..
     
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 5