Sweetwater
tennessee

na forum mamy
listopad

pogoda
Dni stawały się coraz krótsze, a noce chłodniejsze. Temperatury raz wzrastały, do nawet 20 stopni, tylko po to, aby po kilku dniach spaść gwałtownie do 12. Nad ranem nad całym miasteczkiem utrzymywały się mgły, dopełniając malowniczy, jesienny pejzaż Sweetwater.
W ostatnim czasie przycichły plotki o planowanym, nielegalnym rodeo. Niektórzy zaczęli nawet uważać, że takowe się zwyczajnie nie odbędzie; że organizatorzy temu wyzwaniu nie podołali. Choć kto wie, może to tylko cisza panująca przed burzą i jeszcze będziemy musieli odwołać te słowa? Nawet jeśli do tego wydarzenia nie dojdzie, to listopad oferuje nam inne, wcale nie mniej ważne. A mianowicie na końcówkę tego miesiąca przypada finał rozgrywek rugby. Z tej okazji, tak samo jak miało to miejsce w latach poprzednich, na transmisje finałów zapraszamy wszystkich do baru Triangle. Pierwsze piwo będzie oczywiście darmowe.
  • 09/11 To już ostatnie dni, aby odwiedzić farmę dyń u Fontozzi [ więcej ].
  • 01/09 Serdecznie witamy wszystkich w Sweetwater!




  • Poprzedni temat «» Następny temat
    #10
    Autor Wiadomość
    Katherine Auburn
    Burn baby, burn!




    w sweetwater
    od:
    Zawsze
    31

    Prowadzę farmę
    zajęcie

    nienawidzę Hayesa i tonę w jego oczach jednocześnie.
    uczucie

    Katherine

    Auburn


    Wysłany: 2018-11-06, 13:27   
       IMIE / NICK: Chestershire Cat
       MULTIKONTA: John, Teddy


    Katherine wywróciła oczami na jego słowa o dupku za którym szalała.
    -Chciałbyś.- mruknęła, zaprzeczając czemuś, co przecież było oczywiste. W jakiś dziwny sposób straciła głowę dla tego mężczyzny mimo iż przez większą część czasu tak naprawdę miała ochotę go zamordować w bardzo długi i brutalny sposób, wiedziała jednak że gdyby to zrobiła z pewnością cholernie by za nim tęskniła. Brakowałoby jej tego spojrzenia, głosy, dotyku czy o zgrozo tego jak bardzo działał jej na nerwy.
    Kobieta doskonale widziała, że mężczyźnie nie podoba się fakt, że będą spać osobno, ona jednak potrzebowała odrobiny czasu sam na sam ze swoimi myślami, chciała zastanowić się co z tym fantem zrobić. Widziała wcześniej dzisiejszego wieczora że jest szczery w stosunku do niej, to nie zmieniało jednak faktu że w jakiś dziwny sposób ją zranił, a kobieta naprawdę nie była pewna,czy powinna dać mu drugą szansę w końcu, jak to mówią, dra razy do tej samej wody się nie wchodzi.
    I cały jej misterny plan poszedł się jebać w momencie kiedy przekręcając się z boku na bok doszła do wniosku że dziś, wyjątkowo nie uda zasnąć się jej w swoim własnym łóżku. Uśmiechnęła się lekko słysząc z jego ust wymamrotane, nieświadome wyznanie i jego usta na swoim czole. Jej ręce owinęły się ciaśniej wokół jego ciała, chcąc zniwelować i tak nikłą przestrzeń między nimi.
    - Miałam nie przychodzić..- powiedziała cicho, a jej dłonie przejechały po torsie mężczyzny po to by przejechać po jego ramionach i karku by w końcu wpleść palce we włosy mężczyzny. - ... ale nie mogłam zasnąć.- dodała jeszcze, a jej usta odnalazły usta mężczyzny by musnąć je w delikatnym pocałunku. Kobieta delikatnie głaskała głowę mężczyzny i naprawdę dało się wyczuć że tęskniła za nim przez te kilkanaście dni gdy się nie widzieli. Kobieta nie wiedziała nawet, w którym dokładnie momencie odpłynęła w błogi sen.

    ****


    Katherine nie miała pojęcia która była godzina, podejrzewała jednak że było dość wcześnie gdyż obudził ją dźwięk odpalającego silnika i chwilę zajęło jej przypomnienie sobie, że przecież ojciec miał dziś jechać gdzieś z matką i Dannym, co oznaczało że została sama. Dopiero w drugiej chwili, gdy otworzyła oczy i zobaczyła znajomą, trochę obitą twarz. Na jej ustach pojawił się nieznaczny uśmiech.
    - Zabieraj łapy, Hayes.- mruknęła cicho, zamiast jednak odsunąć się od mężczyzny, kobieta wtuliła się w niego jeszcze mocniej po to by po chwili przejechać nosem po jego szyi i chłonąć znany sobie i bardzo przyjemny zapach. I wszystko byłoby naprawdę cudownie gdyby nie przypływ porannych mdłości które coraz bardziej jej dokuczały.
    Kobieta wyplątała się z jego objęć, położyła na plecach i wzięła kilka głębokich wdechów, czuła jednak że dzisiejszego dnia z pewnością to nie pomoże, prawdopodobnie przez to, że od mężczyzny nadal było czuć alkohol, zwłaszcza gdy oddychając dmuchał w jej policzek. Poczuła jak żołądek podchodzi jej do gardła to też powoli i ostrożnie wstała by udać się do łazienki.
    Katherine, jak co kilka dni na dzień dobry zwróciła całą zawartość swojego żołądka przeklinając w myślach i siebie i Chrisa, jak za każdym razem kiedy łapały ją te przeklęte nudności i jedynym pocieszeniem jakie znajdywała był fakt, że niedługo przecież to się skończy... I na samą myśl o tym, że nie dokończyli wczorajszej rozmowy i prawdopodobnie będzie musiała mu wszystko powtórzyć skrzywiła się sama do siebie. Kobieta przemyła swoją twarz i umyła zęby i przez chwilę zastanawiała się, czy bardziej zależy jej na śniadaniu, czy kilku kolejnych minut spędzonych ciepłym łóżku, co z pewnością wygrało. Po drodze do pokoju gościnnego, zahaczyła o swój pokój skąd zabrała jakieś spodnie i butelkę wody, po to by wrócić do pokoju w którym prawdopodobnie jeszcze spał mężczyzna. Jej spodnie położyła na jednym z foteli, nie mając jeszcze ochoty się ubierać a butelka z wodą powędrowała na szafkę koło łóżka. Nie podobał jej się fakt, że mężczyzna nadal się wyleguje w momencie gdy ona przechodziła katusze to też, najzwyczajniej w świecie usiadła na nim okrakiem. -Chris...- mruknęła niezadowolonym tonem, po to by po chwili opaść na niego, najzwyczajniej w świecie niezbyt delikatnie się na nim położyć. -Wstawaj Hayes! Jebie od Ciebie jak ze starej gorzelni!- specjalnie podniosła głos, by sprawdzić jak wielkiego mężczyzna ma kaca i miała cichą nadzieję że naprawdę wielkiego, w końcu może to wybije mu pomysły z jazdą pod wpływem? Dziewczyna położyła dłonie na jego piersi, po to by oprzeć na nich swoją głowę i wbić tajemnicze spojrzenie w twarz mężczyzny a jej oddech owiał jego szyję.

    Boy you got me
    Helpless!
    Look into your eyes, and the sky’s the limit
    I’m helpless!
    Down for the count, and I’m drownin’ in ‘em
    [Profil]
       
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: 2018-11-06, 15:30   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    Ledwo co dochodziły do niego jej słowa, nawet nie zauważył kiedy po prostu zapadł w sen wtulony w ciepłe ciało dziewczyny, w tamtym momencie nie myślał nawet o żadnych psotach czy coś w tym stylu, chciał po prostu zasnąć u jej boku i obudzić się rano, żeby zobaczyć jej zaspane spojrzenie. Właśnie tego chciał.
    To zdecydowanie będzie bardzo ciężki dzień.. najpierw do jego uszu dobiegł dźwięk odpalonego samochodu, jednak zignorował go i poszedł spać dalej myśląc, że zapewne sąsiad jak to on codziennie rano wyjeżdża z domu do pracy. Robił to bardzo wcześnie, a jego samochód mogły usłyszeć nawet rodziny mieszkające parę domów dalej był to gruchot, który rozkładał się za każdym razem kiedy ktoś go odpalał. Czuł ciepło bijące od ciała leżącej obok niego brunetki, ale jeszcze nie zdawał sobie sprawy gdzie tak naprawdę jest. Poczuł jak ta jeszcze bardziej wtula się w niego, ale nie skomentował bo nawet nie miał sił, żeby otworzyć oczy a co dopiero myśleć. Umysł zdecydowanie nie chciał współgrać przez co jego ruchy a raczej chęć spania dalej i wygodnego ułożenia się były jakby spowolnione. Głos Auburn przebił się do jego umysłu przez grubą warstwę bólu, który gdyby teraz stał zwaliłby go z nóg. Z ust Chrisa wyrwał się cichy jęk, kiedy próbował naciągnąć kołdrę na głowę i po prostu zatopić się w rozkosznej ciszy. Coś, a raczej ktoś mu w tym przeszkadzał mówiąc jakieś niezrozumiałe słowa;
    - Jeszcze pięć minut mamo - wymamrotał po chwili milczenia, próbując przewrócić się na drugi bok, ale akurat dziewczyna usiadła na nim co zniweczyło jego plany. Ręką zasłonił sobie oczy a z jego ust ponownie wyrwał się dłuższy jęk, oznaka bólu. Nagle zdał sobie sprawę, że na pewno nie jest w swoim łóżku, a ten głos należał do Kat, otworzył jedno oko jednak momentalnie je zamknął bo światło wpadające do pokoju gościnnego raziło go okropnie. Ile on wypił poprzedniego wieczoru? Nawet nie pamiętał skąd wzięła się Auburn, a był pewien, że nie leżał we własnym łóżku. Pościel była inna w dotyku, no i była tutaj brunetka, która przecież się do niego nie odzywała od pewnego czasu.
    - Ciszej
    Wymruczał kiedy ta uniosła głos, dotarł on do jego umysłu z podwojoną siłą, czasami czuł się tak jakby miliony szpilek wbijały się w jego czaszkę. Odsunął rękę, którą zasłaniał oczy i powoli je otworzył, jeszcze przez moment przyzwyczajając się do światła. Próbował skoncentrować spojrzenie na dziewczynie, która odważyła się po prostu na nim położyć. Położył ręce na jej biodrach i obrócił się tak, że ta wylądowała pod nim na łóżku. Jęknął przy tym cicho, kiedy ból ponownie przeszył jego głowę. - Cholera..
    Wymamrotał po chwili skupiając swoje spojrzenie na twarzy brunetki, trzeba przyznać, że taka trochę niewyspana wyglądała nawet bardzo seksownie. - Auburn, daj mi spać
    Dodał, puszczając ją, próbował się nawet przykryć ponownie kołdrą, ale chyba mu to nie wyjdzie..

    [Profil]
       
     
    Katherine Auburn
    Burn baby, burn!




    w sweetwater
    od:
    Zawsze
    31

    Prowadzę farmę
    zajęcie

    nienawidzę Hayesa i tonę w jego oczach jednocześnie.
    uczucie

    Katherine

    Auburn


    Wysłany: 2018-11-06, 18:44   
       IMIE / NICK: Chestershire Cat
       MULTIKONTA: John, Teddy


    Katherine wywróciła oczami słysząc jego słowa po czym najzwyczajniej trzepnęła go lekko w bok.
    -Nie jestem twoją matką Hayes!- powiedziała z niezadowoleniem w głosie, nawet nie starając się być choć trochę ciszej. Nie miała zamiaru w jakikolwiek sposób ułatwiać mężczyźnie tego, jakże ciężkiego dla niego dnia, w końcu mógł trochę pomyśleć zanim przyjechał do niej najebany.
    - Kojarzysz choć trochę co wczoraj wyprawiałeś?- zapytała uważnie się mu przyglądając. Była ciekawa ile mężczyzna kojarzy z wczorajszego wieczoru, w końcu przynajmniej ona doskonale wiedziała że prawdopodobnie będą musieli powtórzyć wczorajszą rozmowę i mógł być pewien, że akurat tego mu nie odpuści. Zbyt wiele znaczących słów padło wczorajszego wieczora by najzwyczajniej w świecie o nich zapomniała i po części, chciała zobaczyć czy odważy się powtórzyć te słowa. W końcu po pijaku nie jeden gada, co mu ślina na język przyniesie, czyż nie?
    Prychnęła, gdy ten przekręcił się z nią tak że kobieta leżała teraz pod nim, z pewnością wykorzystała by tę, jakże kuszącą okoliczność gdyby tylko miał choć trochę mniejszego kaca, bo naprawdę nie wydawało się jej by w obecnej sytuacji był w stanie zrobić coś innego niż zdychanie w tym pieprzonym łóżku. Kobieta musnęła nosem jego szyję, a jej ciepły oddech owiał jego skórę a ona sama wydawała się być dziwnie zadowolona z faktu, że ten znajduje się w jej domu..
    -Trzeba było wczoraj tyle nie pić.- mruknęła do jego ucha, po chwili zrzucając go z siebie.
    Chris bardzo dobrze sądził że nie dane mu będzie dalej spać, kobieta stała nad nim przez chwilę przyglądając się jego obitej twarzy, widząc jednak że ten nie wstaje otworzyła okno na oścież, wpuszczając do pokoju zimne, listopadowe powietrze. Nie zamierzała jednak dać mu po prostu leżeć pod ciepłą pierzyną, wręcz przeciwnie wciągnęła na siebie spodnie i niemal od razu brutalnie ściągnęła z niego kołdrę, po chwili również zabrała mu poduszkę spod głowy.
    -Idę zrobić śniadanie, masz piętnaście minut żeby zwlec się na dół, spróbuj sobie cokolwiek przypomnieć- powiedziała tonem, wskazującym na to że nie będzie zadowolona jeśli niee pojawi się w kuchni po czym wyszła, zabierając ze sobą zarówno poduszkę, jak i kołdrę mężczyzny.
    Katherine zeszła na dół, do kuchni po drodze wrzucsjąc kołdrę do jednego z pokoi, przywitała się z psem, chwilę później uzupełniając jego miskę i zajęła się przygotowaniem śniadania czekając na swojego księcia.

    Boy you got me
    Helpless!
    Look into your eyes, and the sky’s the limit
    I’m helpless!
    Down for the count, and I’m drownin’ in ‘em
    [Profil]
       
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: 2018-11-06, 19:14   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    Musiała tak bardzo krzyczeć? Czuł, każdy jej krzyk jeszcze bardziej głośniej i głośniej, jakby ktoś do ucha przystawił mu radio odpalone na największą głośność. Było to bardzo nieprzyjemne uczucie, a ból głowy zdecydowanie nie pomagał w ogarnięciu co się z nim dzieje. Był w domu Auburn, tyle mógł ustalić, mimo że wcześniej nigdy nie przebywał w środku. Jednak jest jakiś postęp! Jej ojciec jeszcze go nie zabił co oznaczało, że musiało go tutaj nie być; a fakt, że bolała go głowa to mówiło mu tylko tyle, że poprzedniego wieczoru się napierdolił jak mało kto. Jęknął cicho na jej krzyki, nie pomagała mu się skupić ani trochę.
    - Zapewne byłem w chuj romantyczny - wyrzekł po chwili, krzywiąc się lekko. On po prostu chciał spać dalej, czyżby wymagał zbyt wiele od dziewczyny? Słyszał po jej głosie, że była wściekła, ale jak można być złym na takiego miłego gościa jak on? Przecież był uroczy.. i na pewno był romantyczny po pijaku kiedy tutaj przyjechał. Chciał mieć chociaż chwilę spokoju i może by ją dostał gdyby nie fakt, że postanowiła otworzyć okno, zabrać mu kołdrę i do tego poduszkę. Wymruczał coś niezrozumiale o tym, że się na niej zemści czy coś, a kiedy ta wyszła z pokoju jeszcze przez chwilę leżał. Było mu zimno, przez to pieprzone okno więc chcąc czy nie chcąc musiał wstać. Najpierw dźwignął się na łokcie co było bardzo trudne bo o ile ruszył głową to przeszywał go niesamowity ból, następnie otworzył powoli oczy przyzwyczajając się do światła i do otoczenia bo nie był w swoim domu. Trudno mu było zejść z łóżka i to bardzo, ale wiedział że z Kat to nie przelewki i na pewno będzie mu to wypominała do końca życia. Najpierw usiadł na skraju łóżka, przez moment chowając głowę w dłoniach, po czym wstał i narzucił na swoje ramiona koszulę niedbale ją zapinając i do tego trochę krzywo, ale nie przejął się tym. Potem naciągnął na siebie spodnie i powoli z wielką trudnością zwlekł się do kuchni. W drzwiach powitał go pies Kat, który przybiegł się z nim przywitać, zapewne pamiętał kto tak naprawdę uratował mu życie, Chris powoli podszedł do odwróconej do niego tyłem dziewczyny obejmując ją delikatnie w pasie.
    - Dzień dobry, kochanie - wymamrotał prosto do jej ucha, cmokając ją delikatnie w kark. Takie poranki to on mógł mieć codziennie! To nic, że wczoraj oberwał od jej ojca i jego obita twarz nie wyglądała zbyt ciekawie, grunt że była tutaj Auburn. Więcej mu do szczęścia nie było potrzeba.

    [Profil]
       
     
    Katherine Auburn
    Burn baby, burn!




    w sweetwater
    od:
    Zawsze
    31

    Prowadzę farmę
    zajęcie

    nienawidzę Hayesa i tonę w jego oczach jednocześnie.
    uczucie

    Katherine

    Auburn


    Wysłany: 2018-11-06, 21:07   
       IMIE / NICK: Chestershire Cat
       MULTIKONTA: John, Teddy


    Kobieta nie byłaby sobą, gdyby starała się zachowywać chodź trochę ciszej. Na dobrą sprawę mężczyzna sam był sobie za to winien, w końcu to on podjął decyzję by przyjechać do jej domu do wpływem alkoholu i powinien cieszyć się że nie zamknęła go w stodole.
    -Byłeś na tyle romantyczny, żeby błagać mnie o wybaczenie i mi się oświadczyć.- odpowiedziała mu jednak na to po dłuższej chwili, dokładniej w momencie gdy wychodziła z pokoju mając nadzieję że jakieś prześwity wczorajszego wieczora wrócą do jego, tępego umysłu.
    Zachcianki Katherine, które mogły być spowodowane jej wiadomym stanem sprawiły że zaczęła przygotowywać puchate pancakes. Nie zajęło jej to długo, gdyż bardzo często przygotowywała je dla swoich braci i w momencie gdy mężczyzna wszedł do kuchni stała właśnie przy kuchence, uważnie smażąc puszyste placki i przekładając je ma duży talerz. Na jej twarzy pojawił sie lekki uśmiech gdy mężczyzna doczłapał się do niej i objął ją w pasie a od tego delikatnego pocałunku przeszły ją ciarki. Kobieta przylgnęła plecami do ciała mężczyzny, delikatnie się w niego wtulając.
    - Kończę powoli ze śniadaniem, jeżeli masz ochotę na kawę musisz zrobić ją sobie sam. Jest mi nie dobrze od samego jej zapachu.- powiedziała mężczyźnie, po czym zdjęła dwa placki z patelni i nalała na nią ciasto na kolejne. Po tej czynności odwróciła się tak, by stać do niego przodem, a dłonie kobiety powędrowały ku twarzy mężczyzny delikatnie ją ujmując. Na jej twarzy pojawił się łobuzerski uśmieszek, gdy zauważyła że ten nie ma sobie cholernej koszuli i przez długą chwilę przyglądała się jego obitej i opuchniętej twarzy, musiała przyznać że nie prezentował się dobrze i cieszyła się, że nie wystąpił w takim wydaniu przed jej, hipochondryczną i nie raz trochę nadopiekuńczą matką.
    -Wyglądasz okropnie, Hayes.- mruknęła z lekkim rozbawieniem w głosie i przez chwilę żałowała nawet że nie widziała jak mężczyzna obrywa od jej ojca. Kobieta posłała mu delikatny uśmiech, złożyła na jego ustach delikatny pocałunek i odsunęła go od siebie, zajmując się z powrotem przygotowaniem śniadania.
    Nie trwało to długo, gdy Kat skończyła przygotowywać śniadanie a na stole znalazły się zarówno placki jak i talerze,sztućce, domowej roboty dżemy, czekolada i syrop klonowy.Kobieta wzięła do rąk parując kubek herbaty i upiła z niej kilka łyków. - Siadaj, Smacznego.- powiedziała do mężczyzny a ona, zanim usiadła na swoje miejsce w przypływie miłosierdzia wygrzebała z jednej z szafek środki przeciwbólowe po czym podsunęła je mężczyźnie. Czyż nie była w dziś w stosunku co do niego wspaniałomyślna?
    - Wydaje mi się że nie za szybko wsiądziesz dzisiaj za kółko, Hayes. - powiedziała nakładając sobie placek na talerz i chcąc zacząć jakoś temat wczorajszego wieczoru, w końcu im szybciej ponownie sobie wszystko wyjaśnią, tym chyba lepiej, czyż nie?

    Boy you got me
    Helpless!
    Look into your eyes, and the sky’s the limit
    I’m helpless!
    Down for the count, and I’m drownin’ in ‘em
    [Profil]
       
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: 2018-11-06, 23:08   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    Oświadczyć. Te słowa powtarzał jak mantrę odkąd wstał z tego cholernego łóżka, oczywiście nie pamiętał tego, ale skoro tak było to dlaczego miałaby kłamać? Fakt, że jeszcze był w tym domu i nikt nie wywalił go na zbity pysk oznacza, że jednak chyba się zgodziła, bo inaczej to zapewne leżałby zakopany parę metrów pod ziemią w jej ogródku. Nie miał zamiaru zbyt szybko odrywać się od brunetki, zwłaszcza, że przez ten cały czas gdy nie gadali a on był zajęty sprawami w Knox stęsknił się za nią niemiłosiernie.
    - Zgaduję, że się zgodziłaś
    Wyrzekł, trochę ochrypłym i gardłowym głosem prosto do jej ucha; nie zamierzał się odsuwać nawet o milimetr toteż jego ręce spoczywały na jej biodrach, a on zaglądał jej przez ramię co tam dobrego gotuje mu na śniadanie. Zdecydowanie takie poranki mogłyby być częściej mimo, że on wolał sam sobie gotować to nie miał zamiaru zabierać jej fuchy. Kucharzem był dobrym o czym mogła się przekonać tego dnia gdy go opatrywała a on po udanym poranku robił im śniadanie. Lubił to robić, dlatego z zaciekawieniem patrzył na to co dziewczyna tam pichciła. Głowa bolała go niemiłosiernie, więc nie skupiał się na słowach czy gestach. Kiedy ta odwróciła się do niego przodem zmrużył delikatnie oczy patrząc prosto w jej twarz, a na wzmiankę o tym, że wygląda okropnie tylko przewrócił teatralnie oczami. - Już wiem po kim masz ten cios - dodał po chwili odwzajemniając jej pocałunek po czym zajął się robieniem sobie kawy, wstawił wodę na czajnik; wsypał sobie kawę do kubka uprzednio poinstruowany przez brunetkę gdzie co jest, a po chwili po kuchni rozległ się aromat zalewanej kawy. Wziął parujący kubek i usiadł przy stole, mierząc ją uważnym spojrzeniem. Nie mógł narzekać na śniadanie, mimo że nie miał ochoty nic jeśc i sądził, że jego żołądek się zbuntuje. Za to wziął sobie tabletki przeciwbólowe patrząc na dziewczynę z wdzięcznością. Upił solidny łyk kawy odstawiając parujący kubek ponownie na blat stolika, uniósł delikatnie brew do góry patrząc w jej stronę.
    - Mógłbym jechać nawet teraz, ale wolę spędzić z Tobą czas niż wracać do pustego domu - wyrzekł, nakładając sobie placek na talerz i polewając go syropem klonowym. Wziął kęs do ust, ale czuł się tak jakby jadł jakiegoś starego kapcia i nawet nie chodziło tutaj o to, że ta nie potrafi gotować bo zrobiła to wyśmienicie, ale alkohol widocznie podrażnił jego żołądek.
    - Kat, bardzo mam przejebane?
    Zapytał, zerkając w stronę dziewczyny. Oczywiście chodziło mu o to co wyprawiał wieczorem, o słowa i czy bardzo będzie go to bolało.

    [Profil]
       
     
    Katherine Auburn
    Burn baby, burn!




    w sweetwater
    od:
    Zawsze
    31

    Prowadzę farmę
    zajęcie

    nienawidzę Hayesa i tonę w jego oczach jednocześnie.
    uczucie

    Katherine

    Auburn


    Wysłany: 2018-11-07, 01:22   
       IMIE / NICK: Chestershire Cat
       MULTIKONTA: John, Teddy


    Cóż, z pewnością kwiatki jak i warzywa znajdujące się w jej ogródku byłyby naprawdę zadowolone z jakże wybornego nawozu jakim byłoby jego ciało.. Bądź padłyby gdyby tylko alkohol znajdujący się w jego żyłach przedostał się do ziemi, póki co jednak chyba nie miała jeszcze ochoty by to sprawdzić.
    -Noo chyba się zgodziłam.- odpowiedziała mężczyźnie wzruszając ramionami, tak jakby rozmawiali o obecnej pogodzie a nie o tym, że zaproponował jej wspólne spędzenie reszty życia a ona zgodziła się na tę propozycję.
    Katherine musiała przyznać że również za nim tęskniła, jednocześnie nie chcąc widzieć go na oczy i dostając kurwicy przez myśl że okazał się o wiele gorszym rodzajem dupka niż ten, za którego go miała. W końcu była święcie przekonana że mężczyzna się nią bawił i uwierzyła mu dopiero wtedy gdy zobaczyła w jego oczach że jej nie okłamuje i kiedy wyznał jej uczucia oraz zaproponował by za niego wyszła.
    - Nawet nie wiesz jak bardzo żałuję że tego nie widziałam! Dobre pół roku nie widziałam staruszka w akcji!- powiedziała z rozbawieniem, no z pewnością byłoby to dobre przedstawienie, niestety nie udało jej się wrócić wcześniej od przyjaciela, ehh chyba będzie musiała poprosić ich o jakąś rekonstrukcję wydarzeń.
    Skrzywiła się, czując zapach zaparzanej przez mężczyznę kawy. Naprawdę nie wiedziała czemu ten zapach tak na nią działa ale pobladła i wzięła kilka głębokich wdechów gdyż doskonale wiedziała że nawet jeśli by chciała to nie miałaby czym wymiotować, na szczęście mężczyzna dość szybko zabrał kawę do stołu, skąd nie czuła tego, przeklętego zapachu.
    - Nawet nie próbuj zbliżyć się do samochodu dopóki nie będziesz stuprocentowo trzeźwy, Hayes.- mruknęła chłodno, przez chwilę wkurwiona że znów porusza temat, który przecież przewałkowali wczorajszego wieczora, dopiero po chwili uświadamiając sobie że mężczyzna nie za bardzo pamiętał co też wydarzyło się wczorajszego wieczora, a szkoda, naprawdę wielka szkoda.
    Kolejne pytanie mężczyzny sprawiło, że dziewczyna odłożyła widelec, napiła się swojej herbaty po czym wbiła w niego swoje spojrzenie, które na jego nieszczęście nie zdradzało niczego.
    - Powiem Ci co wczoraj zrobiłeś a Ty spróbujesz zgadnąć jak bardzo masz przejebane, co Ty na to?- Niestety to pytanie było jedynie retoryczne gdyż ona już podjęła decyzję. Kolejny łyk gorącej herbaty powędrował do jej ust, a ona ani na chwilę nie odrywała od niego swojego spojrzenia. - Przyjechałeś do mnie wczoraj samochodem i to najebany jak szpak. Wróciłam do domu grubo po północy a Ty siedziałeś w mojej kuchni z moim ojcem. Nie mam pojęcia czemu Ci przyłożył, wydaje mi się jednak że się dogadaliście bo nie pozwolił mi wyrzucić cię za drzwi. Nie chciałam z Tobą rozmawiać a Ty zacząłeś mi się tłumaczyć że nic Cię nie łączy z Fletcher, że nie widziałeś jej od dnia kiedy się poznaliśmy a przyjechałeś dopiero teraz bo byłeś w Knoxville. Później zacząłeś mówić że wiesz, że jestem w ciąży i nie chcesz być jak Twój ojciec, że nie wyobrażasz sobie beze mnie życia, że to co mówiłeś na farmie tego kretyna to prawda po czym stwierdziłeś że mnie kochasz i spytałeś czy za Ciebie wyjdę i zacząłeś się do mnie dobierać.- Kobieta zrobiła lekką przerwę w opowieści by wziąć kęs placka do ust, dając mu chwilę na przetworzenie informacji, które przed chwilą mu podała i z pewnością było to dużo dla jego pijanego umysłu a miała świadomość że najgorsza bomba dopiero przed nim.
    - Zrobiłam Ci awanturę, rozbiłam kubek, wkurwiłeś mnie do tego stopnia że pierwszy raz płakałam ze złości, zgodziłam się za Ciebie wyjść i powiedziałam Ci że przez tą całą, pojebaną sytuację chciałam usunąć ciążę. Stwierdziłeś że byś sobie tego nie wybaczył, że chcesz zadość uczynić mi to że mnie zraniłeś więc powiedziałam Ci że nie będziemy o tym rozmawiać w momencie kiedy jesteś najebany więc położyłam cię w pokoju gościnnym. I to chyba tyle.- zakończyła swój wywód wzruszeniem ramion, uważnie jednak obserwując reakcję mężczyzny na jej słowa, w końcu nie codziennie słyszy się że kobieta, w której rośnie twoje dziecko rozważała usunięcie ciąży.
    Dopiero po dłuższej chwili oderwała spojrzenie od mężczyzny, powracając do swojego posiłku i czekając na nieuniknione czyli najzwyczajniej w świecie kolejną poranną awanturę z mężczyzną, bo naprawdę wątpiła aby obeszło się bez tego.

    Boy you got me
    Helpless!
    Look into your eyes, and the sky’s the limit
    I’m helpless!
    Down for the count, and I’m drownin’ in ‘em
    [Profil]
       
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: 2018-11-07, 20:30   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    Chyba? Jedna brew mężczyzny powędrowała na te słowa lekko do góry, był prawie pewny, że się zgodziła, albo po prostu był to tylko sen? W każdym razie, nie miał zamiaru tak po prostu odpuszczać, pragnął jej nie tylko jako kobiety, ale także jako partnerkę do wspólnego życia.. tak naprawdę to nie wyobrażał sobie, że miałby wyjść z tego domu i nigdy jej nie zobaczyć. Był to bardzo trudny temat dla niego, zwłaszcza, że mimo całej postawy dupka był on bardzo wrażliwym człowiekiem. Podrapał się lekko po zarośniętym policzku, krzywiąc się lekko, kiedy palcami musnął swoją rozdartą wargę, nawet w łazience nie chciał zaglądać w lustro bojąc się tego co może tam zobaczyć.
    - Ta.. przywalił mi dwa razy o ile dobrze pamiętam - wyrzekł po chwili milczenia, krzywiąc się delikatnie na samo to wspomnienie bo akurat do tego momentu to kojarzył fakty. Próbował się ogarnąć rano w łazience i pozbyć się zeschniętej krwi, ale siniak pod okiem nadal był bardzo widoczny no i koło nosa. Na szczęście nie był on złamany. Drugi cios nie był taki mocny jak pierwszy, tak jakby się zawahał a może po prostu zrobiło mu się go szkoda. W każdym razie Chris mógł skończyć o wiele gorzej, na przykład w ich ogródku jak to było wspomniane. Zauważył, że ta zdecydowanie nie czuła się zbyt dobrze, była to zapewne wina dziecka, bo zazwyczaj kobiecie nie robi się słabo na zapach kawy. - nie mam nawet zamiaru - wyrzekł po chwili milczenia, posyłając jej delikatny uśmiech. Za kółko nie chciał wsiadać z jednego powodu, który siedział naprzeciwko niego, chciał tutaj zostac jak najdłużej dla kobiety, po prostu nie mógłby od tak zostawić jej samej. Z jego ust wyrwało się westchnienie, kiedy ta zaczęła opowiadać co się działo poprzedniego wieczoru, pewne wspomnienia prześlizgiwały się przez jego umysł były jednak niewyraźne i przede wszystkim zatarte tak jakby oglądał film kiepskiej jakości. Przeczesał palcami włosy po czym wbił swoje niebieskie oczy w dziewczynę, wyciągnął w jej kierunku rękę poprzez stół kładąc ją na ręce brunetki.
    - Taak.. zdecydowanie mam bardzo przejebane Kat, ale jeśli myślisz, że kłamałem to się bardzo mylisz. To co mówiłem Ci na farmie tego kretyna jak nazywasz Cartera było szczerą prawdą, a ta bransoletka to tak naprawdę dowód na moje uczucia co do Ciebie. Myślisz, że mógłbym ją dać takiej Fletcher? ona zdecydowanie Ci nie dorasta do pięt - powiedział po chwili milczenia, biorąc wolną ręką kubek z kawą, po czym upił solidny łyk odstawiając ją na stół. Wstał z krzesła, żeby przejść i znaleźć się za krzesłem dziewczyny, położył jej delikatnie ręce na ramionach, po czym nachylił się ustami muskając czubek jej głowy. Na wieść o tym, że chciała usunąć dziecko coś w nim drgnęło Zacisnął palce delikatnie na jej ramionach, po czym stanął przed nią, a raczej gdy ta obróciła się w jego stronę trochę od stołu to był akurat naprzeciwko, jego niebieskie oczy nie odrywały się ani na moment od jej twarzy.
    - Chcę tego dziecka Kat, wiem, że nawaliłem ale ono nie jest niczego winne. Chce je wychować z Tobą, a zabicie go byłoby.. - zabrakło mu tutaj słów, rozejrzał się po kuchni, jakby szukał jakiegoś dobrego słowa na opisanie tego jakie to byłoby barbarzyństwo. - Byłoby największą zbrodnią jaką możesz zrobić
    Dodał po chwili ciszej, nie patrzył na nią tylko podszedł do zlewu, opierając się o niego rękami. Na moment przymknął oczy wsłuchując się w ciszę, która ich obejmowała. Wiedział jednak, że nie potrwa to zbyt długo.

    [Profil]
       
     
    Katherine Auburn
    Burn baby, burn!




    w sweetwater
    od:
    Zawsze
    31

    Prowadzę farmę
    zajęcie

    nienawidzę Hayesa i tonę w jego oczach jednocześnie.
    uczucie

    Katherine

    Auburn


    Wysłany: 2018-11-07, 23:18   
       IMIE / NICK: Chestershire Cat
       MULTIKONTA: John, Teddy


    Kobieta odwzajemniła delikatny uśmiech Chrisa, gdyż w jakiś dziwny sposób cieszył ją fakt że nie wstanie zaraz po śniadaniu i nie pojedzie do siebie. Brakowało jej obecności mężczyzny w ostatnich dniach, zwłaszcza iż nie były one dla niej najlepsze chociażby przez sam fakt, że dowiedziała się o ciąży,która zdecydowanie nie była jej rękę. Najzwyczajniej w świecie bała się że nie podoła ze wszystkimi obowiązkami jakie miała na głowie zwłaszcza że posiadanie dziecka dla niej kojarzyło się jedynie z kolejnym, naprawdę wielkim obowiązkiem.
    Przyglądała się rekcji mężczyzny na jej słowa spokojnie przeżuwając każdy kęs śniadania, którego w przeciwieństwie do mężczyzny nie miała zamiaru sobie odpuścić. W końcu obiecała swojemu lekarzowi że postara się o siebie dbać do czasu podjęcia ostatecznej decyzji.
    I naprawdę widać było że nie spodobały się jej słowa mężczyzny gdyż odłożyła widelec, jej usta zacisnęły się a w oczach widoczne było wkurwienie i nawet odeszła jej ochota na kontynuację posiłku.
    - Doskonale wiem, że nie dorasta mi do pięt Hayes to siostra jednego z moich przyjaciół.- mruknęła tylko na wspomnienie o Fletcher i nie podobało się jej, że padło ono z ust mężczyzny. Milczała przez dłuższą chwilę zastanawiając się co też powinna mu odpowiedzieć. Z jednej strony doskonale widziała po jego oczach i słyszała w jego głosie że naprawdę jej nie okłamał z drugiej jednak strony nadal trafiał ją szlag że nie raczył jej powiedzieć że coś takiego może się wydarzyć, w końcu czyż nie byłoby wtedy łatwiej?- Wiem że nie kłamałeś kretynie, nadszarpnąłeś jednak dość mocno moje zaufanie bo nie byłoby tej całej, pierdolonej sytuacji gdybyś powiedział mi jak to wygląda! Wystarczyło jedno, proste zdanie!- Warknęła, mimo że gdzieś na jej sercu zrobiło się cieplej gdy poczuła jego usta na czubku swojej głowy. Wiedziała że jemu również było źle z tą sytuacją, jeżeli jednak chciał spędzić z nią resztę życia powinni to sobie wyjaśnić, kłamstwo było rzeczą której naprawdę nie znosiła, zatajanie informacji z resztą też Odwróciła się nawet do mężczyzny, chcąc wytłumaczyć mu to wszystko na spokojnie gdy ten wypowiedział kolejne słowa a w niej momentalnie zawrzało. W końcu wcale nie podjęła tej decyzji ot tak!
    - Serio, Hayes? Naprawdę sądzisz że było mi łatwo w ogóle rozważać taką opcję?! Czy chociaż przez chwilę pomyślałeś tym tępym umysłem jak ja się z tym czuję?!- rozgniewane spojrzenie dziewczyny wbiło się w jego plecy i mimo iż nie chciała się z nim kłócić nie była w stanie znieść jego słów, jak i tego że nazwał to zbrodnią.
    - A co Ty byś zrobił jakbyś dowiedział się że jesteś w ciąży w mojej sytuacji, co?! Jakbyś miał na głowie umierającą matkę, farmę, dom i wizję ślubu z jakimś kretynem na którego widok robi ci się nie dobrze?! Jakbyś jak ja nie dosypiał od wielu miesięcy bo masz za dużo obowiązków?! Jakbyś myślał że człowiek z którym masz to dziecko ma cię za kolejną swoją zabawkę mimo iż ty coś do niego czujesz?!- Kobieta wstała z krzesła i zaczęła nerwowo chodzić po kuchni gdyż ten temat również dla niej nie był łatwy, w tamtej sytuacji w której jednak była wydawało się jej to najlepszym rozwiązaniem.- Ja chciałam to zrobić tylko po to żeby nie spierdolić mu życia bo doskonale wiem, że najzwyczajniej w świecie mogłabym nie dać rady! Nie dałabym rady zapewnić mu taką przyszłość na jaką zasługuje, Hayes! Nie chciałam żeby musiało przechodzić przez to co Ty! I naprawdę nie mam nikogo, kto mógłby mi wtedy pomóc!-Wyrzuciła z siebie wszystko, co sprawiło że podjęła taką, a nie inną decyzję. Jej wzrok gromił sylwetkę mężczyzny a ona sama, stanęła w końcu w miejscu. W momencie gdy podejmowała tą decyzję najzwyczajniej w świecie czuła się sama, opuszczona i najzwyczajniej w świecie przerażona że spierdoli po całej linii.
    - Za dwa i pół tygodnia mam wizytę u lekarza, wtedy też mam dać ostateczną decyzję i albo będzie to badanie kontrolne albo usunięcie.- mruknęła jeszcze po chwili, nie sądziła jednak że ta wiadomość będzie w jakikolwiek sposób dla niego znacząca, a może chciała wypowiedzieć na głos że w jej głowie pojawiły się wątpliwości dotyczące podjętej decyzji?
    Możliwe.

    Boy you got me
    Helpless!
    Look into your eyes, and the sky’s the limit
    I’m helpless!
    Down for the count, and I’m drownin’ in ‘em
    [Profil]
       
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: 2018-11-08, 21:39   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    Szczerze to nie chciał jej zostawiać samej, sam wystarczająco tęsknił za nią nawet za jej uniesionym głosem i burzliwym spojrzeniem, że postanowił zabawić u niej trochę na dłużej, może do czasu kiedy nie wróci jej ojciec i po prostu nie wyrzuci go z domu bo znając szczęście Hayesa tak właśnie się stanie. No chyba, że zauważy, że Ci zdołali się dogadać i pozwoli mu jeszcze zostać. Nie miał zamiaru też wsiadać za kółko zwłaszcza, że dokuczał mu ból głowy, który z każdym podniesionym głosem Kat powodował, że ten nie mógł się na niczym skupić. Jego spojrzenie nie odzywał się od brunetki kiedy wspomniał o Sarah, tak naprawdę to Chris żywił do tej kobiety tylko szczególną niechęć, irytowała go nawet kiedy uważała, że są w „związku”, bo zdecydowanie dla niego nim nie był, raczej wykorzystywał ją do spełnienia swoich potrzeb, których wprawdzie nie miał wygórowanych. Robił to zanim poznał Auburn, więc miał tutaj czyste sumienie i miał nadzieję, że kobieta to dostrzeże zamiast się na niego gniewać. Na jej ostre słowa tylko wywrócił teatralnie oczami i uniósł ręce jakby w geście poddania. Nie miał ochoty się kłócić mimo, że między nimi wisiało nieuniknione; kłótnia, która nie wiadomo jak się skończy. Weszli na bezpieczny grunt, a ta przekonała się do tego, że mówi prawdę teraz pozostała kwestia utrzymania tego. Będzie to bardzo trudne zadanie.. tak jak to, żeby przekonać brunetkę do wychowania dziecka.. do wspólnego wychowania.
    Skrzywił się lekko kiedy ta wybuchnęła gniewem bo zdecydowanie jego głowa nie chciała współpracować, była zbyt głośno co mu nadzwyczaj w świecie przeszkadzało. Jęknął cicho przenosząc na nią swoje niebieskie oczy. - Nie krzycz tak proszę - wymamrotał po chwili milczenia, naciskając sobie skronie palcami jakby miał nadzieję, że to mu pomoże. Ulga jednak nie przychodziła.. no niech to szlag! - wiem, że zawiniłem Kat, ale przyszedłem tutaj, żeby Ci to wszystko wytłumaczyć. Mam świadomość tego jak się czujesz, bo pierwsze co kiedy dowiedziałem się o dziecku to pomyślałem o tym w jakie bagno Cię wciągnąłem. - wyrzekł po chwili milczenia, nie odrywając spojrzenia od jej twarzy. Miał nawet ochotę po prostu do niej podejść i ją przytulić, ale jego głos w głowie podpowiedział mu, żeby na razie został na miejscu. Przeczesał palcami włosy, opierając się o blat koło zlewu, a ręce skrzyżował na piersi cały czas patrząc w jej kierunku. - Pomogę Ci. Przejmę część Twoich obowiązków Kat, nawet jeśli to oznaczałoby, że nie spałbym nawet w nocy. Chcę Ci pomóc, chcę być przy Tobie i przy naszym dziecku. I nie jesteś dla mnie zabawką Auburn, nigdy tak o Tobie nie pomyślałem - dodał po chwili. Czy mówienie prawdy w tej kwestii nie pomoże? Nie mógł zrobić więcej, mógł polegać tylko na jej uczuciach do niego i na tym, że uda mu się przekonać brunetkę do wspólnego życia i wychowania dziecka. Oświadczył się jej po pijaku, a ona to przyjęła być może to jest po prostu szansa? Zrobił krok ku niej, a potem drugi zatrzymując się koło stołu, bardzo blisko jej krzesła.
    - Masz mnie Kat, myślisz, że ja się nie boję? Boję się jak cholera, że nie podołam, że będę tak beznadziejny jak mój ojciec, ale nie chcę niszczyć życia tego dziecka bo ono nie jest niczemu winne. To ja zawiniłem Kat, zakochałem się w Tobie po uszy, że stałem się nieodpowiedzialnym człowiekiem. Wiń za to mnie, a nie dziecko - słowa po prostu wypadały z jego ust, nawet nie zastanawiał się nad tym co mówi po prostu mówił to co podpowiadało mu serce.
    - Pozwól mi na spędzenie życia z osobami, które kocham
    Dodał po chwili już bardziej cichym tonem, nie odrywając od niej spojrzenia. Nie chciał, żeby to skończyło się w najbardziej katastrofalny sposób jak usunięcie dziecka. Chciał, żeby pozwoliła mu spędzić życie z nią jak i dzieckiem bo inaczej sobie tego nie wyobrażał.

    [Profil]
       
     
    Katherine Auburn
    Burn baby, burn!




    w sweetwater
    od:
    Zawsze
    31

    Prowadzę farmę
    zajęcie

    nienawidzę Hayesa i tonę w jego oczach jednocześnie.
    uczucie

    Katherine

    Auburn


    Wysłany: 2018-11-08, 22:50   
       IMIE / NICK: Chestershire Cat
       MULTIKONTA: John, Teddy


    Do Katherine niestety pewne rzeczy docierały trochę później, zwłaszcza gdy,jak w tym przypadku, łączyły się z nimi bardzo silne emocje a kto jak kto, ale ta dziewczyna należała do naprawdę wybuchowych i temperamentnych osób które nie raz ciężko było uspokoić. Tak jak teraz, gdy po prostu emocje po raz kolejny znalazły upust poprzez siermiężną awanturę i nawet nie zauważyła w którym momencie podniosła głos, a gdy poprosił ją by przestała krzyczeć jedynie zirytowała się jeszcze bardziej. Nie skomentowała tego jednak w końcu to on wczoraj postanowił przyjechać do niej najebany, mógł liczyć się z tym że z pewnością w którymś momencie zacznie robić mu awanturę. Zbyt wiele miała wątpliwości po spotkaniu z policjantką by tak po prostu to zignorować.
    Westchnęła ciężko na słowa mężczyzny i założyła ręce na piersi.
    - Wiesz co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Że przez cały ten czas brałam tabletki i nie ominęłam ani jednej.- powiedziała już ciszej, rezygnując z krzyczenia, w przypadku tej wiadomości raczej to już dużo nie zmieni, nie cofnie czasu i nie sprawi że nie zajdzie w ciążę. W jakiś sposób sami wciągnęli siebie nawzajem w to bagno, gdyż w tej sytuacji Auburn nie mogła zrzucić na niego winy gdyż sama, czynnie uczestniczyła w tym procesie. Wręcz przeciwnie bardzo się jej on podobał.
    Kobieta spojrzała na niego z zaskoczeniem, gdyż nie sądziła że wykaże aż taką chęć pomocy jej. Te słowa były dokładnie tym, czego właśnie potrzebowała, zapewnieniem że nie zostanie sama i będzie miała w oparcie w mężczyźnie.
    - Już wiem że tak nie myślałeś, co nie zmienia faktu że jeszcze wczoraj tak myślałam, okej?- Mruknęła wywracając przy tym oczami, no przecież w końcu wczoraj udało mu się wyprowadzić ją z błędu, w końcu gdyby faktycznie traktował ją jak zabawkę z pewnością by się jej nie oświadczył, czyż nie?
    Na jego kolejne słowa kobieta najzwyczajniej w świecie w stała i wtuliła się w pierś mężczyzny, chcąc dodać otuchy zarówno sobie, jak i jemu. Gdzieś w środku naprawdę cieszyła się na jego słowa, a dłonie kobiety delikatnie głaskały go po plecach.
    - Za nic Cię nie winię, kretynie. Dziecka z resztą też nie, ja po prostu wiedziałam, że mogę nie dać rady sama.- mruknęła cicho, delikatnie się od niego odsuwając po to by móc spojrzeć mężczyźnie w oczy. Nawet nie wiedziała czy stała tak zaledwie kilka sekund czy może długie minuty gdyż dla niej, to spojrzenie było hipnotyzujące, widać było że nad czymś intensywnie się zastanawia. Jej dłonie w końcu jednak przejechały po jego torsie by owinąć się wokół szyi mężczyzny. Katherine wspięła się na palce i złożyła na jego ustach czuły pocałunek.
    Odsunęła się od niego dopiero po chwili.
    - Nie wydaje mi się żebyś był równie beznadziejny co twój ojciec Chris, bardzo wysoko ustawił poprzeczkę.- Kobieta rzuciła mu przelotny uśmiech, po chwili jednak westchnęła ciężko, nadal rozważając omawianą przez nich kwestię. - Chyba będziemy musieli jakoś ogarnąć ten cały cyrk, Hayes. A jest naprawdę dużo do ogarnięcia no i zaraz powinnam iść, nakarmić zwierzaki.- powiedziała wzruszając ramionami. W końcu jak powiedziała jej Ivy, jeśli sprawy się posypią będzie miała dość dużo czasu na zmianę decyzji. W jakiś dziwny sposób nie chciała przepuścić swojej, prawdopodobnie jedynej okazji by mieć rodzinę, bo szczerze mówiąc ten dupek był jedynym, z którym w ogóle mogłaby rozważać taką opcję. - Wygląda na to że będziesz się ze mną użerać do końca swoich dni.- dodała jeszcze z łobuzerskim uśmiechem na ustach, po to by po chwili znów się w niego wtulić i szczerze mówiąc, mogłaby tak stać do końca ich dni.

    Boy you got me
    Helpless!
    Look into your eyes, and the sky’s the limit
    I’m helpless!
    Down for the count, and I’m drownin’ in ‘em
    [Profil]
       
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: 2018-11-09, 00:05   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    Był on cholernie pewny swojego postanowienia tak jak pewne jest, że po nocy wyjdzie słońce, innej rzeczy tak bardzo nie był pewny jak tego, że darzył Auburn szczególnym uczuciem, a słowa, które powiedział jej po pijaku były szczere i nie miał zamiaru ich cofać. Nawet jeśli do końca nie pamiętał co takiego do niej mówił, spojrzał na nią z wdzięcznością kiedy ta przestała krzyczeć, a na jej komentarz o tabletkach kiwnął delikatnie głową. Oznaczało to, że po prostu był to być może szczęśliwy traf, albo po prostu pech. Kiedy wykorzystała go tak perfidnie w jego łóżku to nawet nie myślał o żadnym zabezpieczeniu, zresztą nawet nie chciał myśleć. Po prostu ufał jej, a raczej jakaś cząstka jego ufała jej na tyle, że oddał się całkowicie. Miał takie dobre geny? Wiadomo, że tabletki nie dają 100% pewności, jednak polegała na nich, a one w tym przypadku zawiodły.
    - Dlatego musiałem wbić do Twojej uroczej głowy, że jednak jest inaczej - wyrzekł po chwili milczenia, posyłając jej delikatny uśmieszek. Kącik ust drgnął mu lekko, a kiedy ta podeszła do niego, żeby się przytulić mimowolnie objął ją w pasie przyciągając do siebie. Wsunął rękę w jej włosy, przeczesując je delikatnie, a na ustach złożył delikatny pocałunek niczym muśnięcie skrzydeł motyla. Zaśmiał się na jej słowa, odchylając się lekko do tyłu, żeby spojrzeć prosto w jej oczy z widocznym rozbawieniem na jego twarzy. - dlatego przybyłem ja, niczym rycerz w lśniącej zbroi - wyrzekł po chwili milczenia, przechylając lekko głowę na bok, musnął kciukiem jej policzek nachylając się ponownie, żeby wbić bardziej zachłannie swoje usta w jej. Brakowało mu tego cholernie, dlatego po prostu chciał nadrobić zaległości! Ot co. Zacisnął delikatnie palce na jej biodrach, odrywając się od niej żeby zaczerpnąć oddech. Mogła poczuć jak na wzmiankę o jego ojcu jego ciało się napięło, a on zacisnął szczękę, rzucając jej krótkie spojrzenie.
    - Nie wspominaj o tej kanalii, proszę - dodał po chwili milczenia, puszczając jedną ręką jej biodra, żeby podrapać się po policzku z lekkim zamyśleniem. Zdecydowanie nie chciał, żeby ktoś go do niego porównywał czy nawet z nim wiązał. Chris nie miał po prostu ojca i tego się utrzymywał, nie chciał go nigdy mieć. Poradził sobie przez całe życie bez niego i gdyby nagle on pojawił się w jego życiu to zapewne odrzuciłby go bo tak naprawdę uraz jak i niechęć do niego jest większa niż zdrowy rozsądek.
    - Pomogę Ci ze zwierzakami Auburn, w najgorszym przypadku Generał mnie zabije zanim zrobi to Twój ojciec - dodał po chwili krzywiąc się delikatnie kiedy zdał sobie sprawę, że ten nie wie o ciąży dziewczyny a przecież kiedy jednak zdecyduje się na to, żeby dziecko urodzić to z czasem będzie to bardziej widoczne, a wtedy już nic się przed nim nie ukryje. Nie chciał jednak poruszać tego tematu, nie teraz kiedy ją miał tutaj w swoich ramionach. Objął ją przyciskając do swojej piersi, przymknął leniwie oczy jeżdżąc palcami po jej plecach.
    - Jeśli ma to mnie zrazić to marna próba - mruknął do jej ucha, przesuwając dość leniwie swoje usta po krawędzi jej ucha na szyję, gdzie złożył parę pocałunków, wracając do linii jej żuchwy musnął jej kącik ust, jednak nie pocałował tak jak mogłoby się wydawać tak jakby się z nią po prostu droczył.

    [Profil]
       
     
    Katherine Auburn
    Burn baby, burn!




    w sweetwater
    od:
    Zawsze
    31

    Prowadzę farmę
    zajęcie

    nienawidzę Hayesa i tonę w jego oczach jednocześnie.
    uczucie

    Katherine

    Auburn


    Wysłany: 2018-11-09, 00:59   
       IMIE / NICK: Chestershire Cat
       MULTIKONTA: John, Teddy


    Katherine wywróciła oczami na jego słowa, była niemal pewna że gdyby usłyszał podobne słowa z ust jakiegoś gościa na jej temat z pewnością zareagowałby jeszcze gorzej niż ona. Oboje byli zazdrośni od drugą osobę, mimo iż tak naprawdę nie mieli o co gdyż zarówno on, jak i ona mieli klapki na oczach i nie widzieli nikogo, po za swoim wybrankiem.
    - Żebym ja nie wbiła Ci czegoś do głowy.- mruknęła tylko, nie widać jednak po niej było by gniewała się na mężczyznę, wręcz przeciwnie prawie udało mu się ją rozbawić, ale tylko prawie gdyż w jakiś sposób jeszcze była na niego zła. Nie potrafiła się jednak nie uśmiechnąć na wzmiankę o rycerzu w lśniącej zbroi gdyż w jej pojęciu to określenie wcale do niego nie pasowało. Owszem, miał wielkie serce
    potrafił być jednak jednym z najgorszych, możliwych dupków a to z pewnością nie pasowało do cnotliwego rycerza.
    - Chyba raczej niczym rycerz w lśniącym Volvo z magiczną mocą ogłuszania przeciwników swoim alkoholowym oddechem.- odpowiedziała mu z przekąsem i aż zamruczała gdy ten zaczął zachłannie ją całować, była na swego rodzaju głodzie gdyż długo się nie widzieli, stanowczo o wiele za długo. Gdy ten odsunął się od niej posłała mu niezadowolone spojrzenie, gdy jednak odpowiedział jej na wzmiankę o jego ojcu, kobieta pogłaskała go czule po policzku. - Pocieszy Cię, jak Ci powiem że tą kanalię trafi szlag jak się dowie? Gość naprawdę mnie nie znosi.- mruknęła z łobuzerskim uśmiechem, cóż ona na pewno chociażby uśmiechnęła się na taką wiadomość, znanym był wszem i wobec fakt że dziewczyna naprawdę lubiła robić ludziom na złość jak tylko mogła.
    - Nawet tak nie mów.- mruknęła tylko na słowa Chrisa o jej ojcu, w tej całej sytuacji przez jakiś czas zapomniała o jednym, drobnym fakcie a mianowicie o tym że będą musieli powiedzieć jej ojcu o tym, że spodziewają się dziecka a jego reakcja może być naprawdę różna. - Wiesz że trzeba będzie mu powiedzieć że będziemy mieli dziecko?- zapytała, dając mu również do zrozumienia że chce dać mu szansę, a przede wszystkim dać im szansę i w jej opinii nie dało się tego zrobić w bardziej oczywisty sposób. W głębi duszy chciała tego dziecka, chciała być z Chrisem i być z nim rodziną, jak bardzo pojebana by nie była.
    Katherine pokręciła głową z rozbawieniem, miała dziwne wrażenie że raczej nic nie było go teraz w stanie zrazić i sprawić, by zmienił podjętą przez siebie decyzję. - Strzelanie do Ciebie też nie podziałało. Ech.. Będę musiała jakoś z tym żyć.- kobieta przesunęła swoją twarz trochę w bok, by ten miał lepszy dostęp do jej szyi. Jej oczy przymknęły się, gdy ta rozkoszowała się dotykiem jego ust na swoim ciele. Dłonie kobiety delikatnie głaskały kark i ramiona mężczyzny i musiała przyznać, że naprawdę brakowało jej jego dotyku. Kat uniosła z zaciekawieniem brew, gdy usta mężczyzny ominęły jej po czym najzwyczajniej w świecie złapała go za szczękę i przyciągnęła jego twarz by wpić się zachłannie w jego usta. Jedna z jej rąk zjechała na plecy mężczyzny, jeżdżąc po nich od karku aż po pośladki i dopiero po bardzo długiej chwili zjechała z pocałunkami na jego szyję. - To co? Idziemy nakarmić zwierzaki i wracamy do łóżka?- wymruczała mu do ucha, delikatnie je przygryzając, po czym odsunęła się trochę od niego, by móc przyjrzeć się jego twarzy, a łobuzerski uśmiech pojawił się na jej ustach.

    Boy you got me
    Helpless!
    Look into your eyes, and the sky’s the limit
    I’m helpless!
    Down for the count, and I’m drownin’ in ‘em
    [Profil]
       
     
    chris hayes




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    35

    właściciel stadniny
    zajęcie

    nie pamięta ile razy dostał w twarz od Auburn..
    uczucie

    Christopher

    Hayes


    Wysłany: 2018-11-11, 15:54   
       IMIE / NICK: Myivo
       MULTIKONTA: Katherine | Richard


    Był bardzo zazdrosnym facetem to trzeba było mu przyznać, zapewne gdyby tylko usłyszał jakieś słowa na temat dziewczyny, zarówno te dobre jak i złe to facet, który je wypowiedziałby oberwał od niego jeszcze gorzej niż Liam tego pamiętnego wieczoru. Z ust Chrisa wyrwało się lekki westchnienie, kiedy posłał jej delikatny uśmiech i wywrócił teatralnie oczami. Akurat był on upartym głupkiem, więc ciężko było cokolwiek mu wbić do głowy, albo też wybić.
    - Uważaj Auburn - wymruczał cichym głosem, unosząc brew do góry., jeśli chciała się z nim droczyć to proszę bardzo, ale ten miał zamiar się jej odpłacić, być może z nawiązką bo jednak był on dość specyficznym człowiekiem. Musnął lekko palcami jej biodra, kiedy przymknął na moment oczy wsłuchując się w jej słowa. Zaśmiał się lekko na jej słowa o alkoholu, wiedział że zrobił wielką głupotę przyjeżdżając tutaj kiedy był nawalony jak szpak. Ponadto spotkał jej ojca, a zdecydowanie inaczej wyobrażał sobie ich spotkanie, przede wszystkim chciał być podczas niego trzeźwy, a nie nawalony tak, że jeszcze teraz odczuwał skutki tamtego wieczoru spędzonego w barze z Gabrielem. Skrzywił się delikatnie, kiedy przeszył go ból głowy bo zdecydowanie nawet tabletki przeciwbólowe na niego nie pomagały. Nawet chciał coś powiedzieć, że byłby rycerzem w camaro, ale ktoś niestety zniszczył jego auto i musi się zadowolić volvo, które nie jest szczytem jego marzeń - Nie chcę mieć z nim nic wspólnego Kat, nie chcę go widzieć czy słyszeć o nim - wyrzekł po chwili milczenia, przeczesując wzrokiem kuchnię, żeby po chwili przejechać ręką po włosach. Z jego ust wyrwało się ciche chrząknięcie, kiedy znowu skoncentrował swoje spojrzenie na jej twarzy, kiedy zadała kolejne pytanie tylko lekko skinął głową jakby nagle zabrakło mu słów, albo stracił na moment głos. Bał się tego spotkania, a raczej bał się tego co może powiedzieć o tym jej ojciec, nie chciał kolejny raz oberwać w twarz, a będzie to zapewne nieuniknione. Ponadto jej słowa utwierdziły go w fakcie, że jednak ta zmieniła zdanie, uśmiechnął się delikatnie na jej słowa, przeczesując palcami jej włosy, objął ją w pasie przyciągając do siebie. On także chciał być z nią rodziną, przede wszystkim dlatego, że darzył ją wręcz nieopisanym uczuciem i jakaś niewidzialna siła ciągnęła go w jej kierunku. Za każdym razem chciał być bliżej niej i jeszcze bliżej. Odwzajemnił jej pocałunek śmiejąc się w duchu, że jednak ta bardzo go chciała skoro tak na nią działał. Objął ją w pasie przesuwając palce na jej plecy, jęknął cicho na wzmiankę o zwierzętach, przede wszystkim chciał spędzić z nią czas w łóżku już teraz.. Uniósł dziewczynę, żeby posadzić ją na stole a sam znalazł się między jej nogami przyciskając się ciałem do niej. Musnął ustami kącik jej ust, a potem schodząc z pocałunkami na szyję.
    - Zwierzęta mogą poczekać - wymruczał cichym głosem do jej ucha, przesuwając palce na biodra dziewczyny, kiedy uniósł lekko jej koszulkę muskając palcami jej brzuch, oraz plecy. Wbił swoje usta po chwili w jej usta z nieukrywanym utęsknieniem.

    [Profil]
       
     
    Katherine Auburn
    Burn baby, burn!




    w sweetwater
    od:
    Zawsze
    31

    Prowadzę farmę
    zajęcie

    nienawidzę Hayesa i tonę w jego oczach jednocześnie.
    uczucie

    Katherine

    Auburn


    Wysłany: 2018-11-11, 17:30   
       IMIE / NICK: Chestershire Cat
       MULTIKONTA: John, Teddy


    Katherine pokręciła głową z rozbawieniem na jego groźbę, którą naprawdę się nie przejęła. Oboje byli naprawdę uparci i z takiego wbijania sobie do głowy mogło wyjść bardzo wiele - od naprawdę pozytywnych rzeczy, po te naprawdę negatywne bądź dziwne, w tej relacji można było spodziewać się naprawdę wiele. Nie miała jednak zamiaru za bardzo brać sobie do siebie słowa mężczyzny. Zamiast tego posłała mu naprawdę niewinny uśmieszek, jak gdyby była zupełnie niewinna.
    Cóż, niestety nie są w stanie cofnąć czasu i zmienić tego, co zrobił ona jednak była niemal przekonana że, mimo iż ten oberwał od jej ojca ich rozmowa, na nieznany jej temat przebiegła dość dobrze, w końcu gdyby tak nie było jej tata z pewnością ten nie nalegał by przenocować mężczyznę a to już coś.
    Jej dłonie musnęły policzek mężczyzny gdy ten się skrzywił gdyż była niemal przekonana że chodzi o to, że nie chcący wspomniała o jego ojcu, dlatego też nie skomentowała w żaden sposób jego słów. Zamiast tego wtuliła się w niego mocniej, by w jakiś sposób pokazać mu że nie musi się nim przejmować w końcu, teraz Chris miał zacząć nową, dość pokręconą rodzinę z nią i wcale nie musieli nawet odzywać się do Jeba czy zapraszać go na rodzinne uroczystości, czyż nie?
    Katherine nie bała się spotkania ze swoim ojcem, ba była pewna że minie ono w dość przyjemnej, może trochę nerwowej atmosferze po za tym doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ona i Chris mają naprawdę silne charaktery i są uparci jak para osłów, nie sądziła więc że ktokolwiek byłby na tyle głupi by ciągnąc z nimi dyskusję, bądź kłótnię przez długi czas.
    Kobieta przylgnęła swoim ciałem do ciała mężczyzny, mimo iż doskonale wiedziała że bliżej już być się nie da, co w obecnej chwili naprawdę jej nie zadowalało. Owszem, chciała go naprawdę cholernie i dzisiejszego dnia nie miała zamiaru tego ukrywać, mimo iż normalnie z pewnością by to zrobiła, najzwyczajniej w świecie chciała być tutaj z nim, nie ukrywając przed nim niczego choć ten jeden, jedyny raz.
    Owinęła swoje ręce wokół szyi mężczyzny gdy ten postanowił ją podnieść i posadzić na stole a gdy tylko znalazł się między jej nogami, Katherine owinęła je ciasno wokół jego bioder, tak by w ramach droczenia się z nią przypadkiem od niej nie uciekł, bo tego z pewnością by mu nie wybaczyła.
    -Mhmmm...- mruknęła tylko na wzmiankę o zwierzętach gdyż faktycznie mogło one poczekać to pół godziny, bądź godzinkę..
    Kobieta przylgnęła swoim ciałem, do ciała mężczyzny delikatnie się o nie ocierając a jej ręce niemal od razu zaczęły jeździć po plecach, lędźwiach i udach mężczyzny, tak jakby były zaprogramowane właśnie do tego. Oddawała się każdemu, nawet najmniejszemu gestowi którym ją obdarzał i którym ona obdarzała jego, przeklinając się w myślach ze nie widziała go tak długo, czuła się niemal jak na głodzie.
    Katherine oddawała każdy jego pocałunek zawzięcie i naprawdę nie było ciężko domyślić się że brakowało jej mężczyzny przez ten, jakże długi czas gdy się nie widzieli. -Kocham cię.- wymruczała wprost w jego usta, gdzieś pomiędzy żarliwymi pocałunkami które wymieniali a jej oczy rzuciły mu bardzo wyzywające spojrzenie.

    Boy you got me
    Helpless!
    Look into your eyes, and the sky’s the limit
    I’m helpless!
    Down for the count, and I’m drownin’ in ‘em
    [Profil]
       
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    [ ODPOWIEDZ ]
    Możesz pisać nowe tematy
    Możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Wersja do druku
    Dodaj temat do ulubionych

    Skocz do:  



  • Poszukiwane osoby chętne do pracy na Ranchu Hayesa. Doświadczenie niewymagane, stawka godzinowa. Więcej informacji na Ranchu.
  • Znaleziono kota. Rudy z czarną obróżką. Nie reaguje na żadne imię i nie daje mi spokoju. Czyjkolwiek jest, daję wam tydzień, później uznaję, ze jest mój. numer telefonu
  • W związku z licznymi szkodami wyrządzonymi przez nawałnice, ogłoszono zbiórkę datków i żywności dla osób pokrzywdzonych. Dary będą obierane w Domu Kultury przez najbliższy tydzień w godzinach 8:00-15:00
  • Październik miłością stoi! Muriel Matthews wraz z pastorem zapraszają pary przygotowujące się do wejścia w związek małżeński, młode małżeństwa oraz tych, którzy napotkali na swojej drodze pewne trudności na cykl spotkań poświęconych rodzinie. Jeśli ty i twoja druga połowa chcecie wziąć udział w spotkaniu - wystarczy wysłać zgłoszenie na konto Muriel bądź Pastora.


  • CHCESZ BY TWOJE OGŁOSZENIE ZNALAZŁO SIĘ NA TABLICY?
    SKORZYSTAJ Z KODU W ZAMÓWIENIACH.



    Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 5