Sweetwater
tennessee

na forum mamy
listopad

pogoda
Dni stawały się coraz krótsze, a noce chłodniejsze. Temperatury raz wzrastały, do nawet 20 stopni, tylko po to, aby po kilku dniach spaść gwałtownie do 12. Nad ranem nad całym miasteczkiem utrzymywały się mgły, dopełniając malowniczy, jesienny pejzaż Sweetwater.
W ostatnim czasie przycichły plotki o planowanym, nielegalnym rodeo. Niektórzy zaczęli nawet uważać, że takowe się zwyczajnie nie odbędzie; że organizatorzy temu wyzwaniu nie podołali. Choć kto wie, może to tylko cisza panująca przed burzą i jeszcze będziemy musieli odwołać te słowa? Nawet jeśli do tego wydarzenia nie dojdzie, to listopad oferuje nam inne, wcale nie mniej ważne. A mianowicie na końcówkę tego miesiąca przypada finał rozgrywek rugby. Z tej okazji, tak samo jak miało to miejsce w latach poprzednich, na transmisje finałów zapraszamy wszystkich do baru Triangle. Pierwsze piwo będzie oczywiście darmowe.
  • 09/11 To już ostatnie dni, aby odwiedzić farmę dyń u Fontozzi [ więcej ].
  • 01/09 Serdecznie witamy wszystkich w Sweetwater!




  • Poprzedni temat «» Następny temat
    Memphis
    Autor Wiadomość
    Resse Auburn




    w sweetwater
    od:
    zawsze
    28

    śpiewająca kelnerka
    zajęcie

    niespełnienia
    uczucie

    Resse

    Auburn


    Wysłany: 2018-11-04, 00:12   Memphis
       IMIE / NICK: .
       MULTIKONTA: .


    1 |

    Pochylając się nad blatem połączonym z niewielkim aneksem kuchennym, wreszcie udało jej się sięgnąć po popielniczkę, która zalegała na najwyżej położonej półce, w jednej z niewielu szafek wiszących w tym pomieszczeniu. Pokój hotelowy był bardzo dobrze wyposażony, chociaż z zewnątrz wcale na taki nie wyglądał. Jeśli miałaby być szczera, nie sądziła, że zabawią w Memphis na dłużej. Wprawdzie miasto leżało po przeciwnej stronie stanu, niecałe czterysta mil od Sweetwater, ale jechało się tutaj tylko – zdaniem innych, aż – pięć godzin, oczywiście łamiąc wszystkie możliwe przepisy po drodze. Głównie te, które ograniczały prędkość. Istniała jeszcze alternatywa w postaci samolotu, ale kto przy zdrowych zmysłach płaciłby za bilet coś koło pięciuset dolców, a podróż wcale nie trwała o wiele krócej, bo z pięciu godzin robiły się trzy.
    Postawiła popielniczkę na stoliku, stwierdzając, że zapalić na balkon wybierze się dopiero za chwilę. Zdążyła już natknąć się na tabliczkę, a nawet dwie, które zabraniały palić w środku budynku. Możliwe, że gdzieś na dole znajdowała się palarnia, ale komu chciało się tam schodzić i szukać?
    Jesteś głodny? – Spojrzała na Clyde'a, który siedział przy stole z butelką piwa i dziwnie jej się przyglądał. Nie analizowała jednak tego spojrzenia, w towarzystwie Griffina czuła się niebywale swobodnie, w końcu znali się już tyle lat i widzieli – nie raz, ani nie dwa – siebie w najgorszych sytuacjach z możliwych.
    Halo, ziemia do Clyde'a – machnęła ręką przed jego twarzą. – Pytałam czy jesteś głodny, nie słyszałeś? – Mówiąc to podeszła do okna balkonowego, wychodzącego na główną ulicę w mieście. Zasłoniła oczy przed słońcem. Tyle koloru i ruchu, hałas i stukot. Przez skrzyżowanie przejeżdżały samochody osobowe i ciężarówki, trąbiły klaksony. W Sweetwater życie wyglądało zupełnie inaczej, nie pędziło tak na oślep, nie było gonitwą za czymś. Tylko właśnie, czy ktokolwiek wiedział za czym tak naprawdę goni?
    Więc jak, jesteś? Zamawiamy coś? – Ponowny brak odpowiedzi sprawił, że ponowiła pytanie. Próbowała wyciągnąć z niego jakąkolwiek słowo, ale dzisiaj coś jej nie szło. Może głowa przyjaciela zbyt intensywnie wypełniały myśli o sprawach spadkowych, które przyjechał tu pozałatwiać, a w dodatku widziała, że jest zmęczony podróżą i możliwe, że jedynym czego w tej chwili potrzebuje jest sen.
      
    [Profil]
     
     
    Clyde Griffin




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    29

    strażak zawodowy, mechanik amator i początkujący farmer w jednym
    zajęcie

    lecę na przyjaciółkę, a do tego pojawiła się ex
    uczucie

    Clyde

    Griffin


    Wysłany: 2018-11-04, 21:07   
       IMIE / NICK: Kasia
       MULTIKONTA: Drew, Luke


    #5

    W ostatnich dniach Clyde czuł się trochę jak mały chłopiec, który musi stanąć przed dorosłymi decyzjami. Rzeczywistość była tylko trochę inna, bo był dorosłym facetem, który staje przed decyzjami, które przerastają go swoją wagą. Wydawałoby się, że podpisanie dokumentów spadkowych to żadna odpowiedzialność, podpiszesz i masz majątek. W przypadku Griffina było tak, że owszem odziedziczył dużo, ale w zamian został mu odebrany ostatni członek rodziny, dziadek, który pełnił co najmniej przy role w jego życiu, bo był dziadkiem, ale poza tym był dla niego jak ojciec i przyjaciel, z którym może porozmawiać od serca. Szczególnie, że senior Griffin do samego końca pozostawał człowiekiem o światłym umyśle, który nawet w problemach uczuciowych mu pomagał, a już na pewno był w stanie oderwać jego myśli od ciężkiego dnia w pracy.
    Z powodu tych wszystkich spraw, które ma teraz do załatwienia, boleśnie uświadamiał sobie jak bardzo brakuje mu tego człowieka, który po śmieci matki dopilnował by wyszedł na ludzi, a nie był kolejnym bezrobotnym, spędzającym każdy dzień pod budką z piwem. Wciąż tak wiele myśli kłębiło mu się w głowie, że nawet po powrocie do hotelu gdy załatwił już wszystkie formalności, był jakby nieobecny.
    Wszystko to musiał załatwić w Memphis, a więc dość daleko od Sweetwater, stąd decyzja o zostaniu na noc, bo nie wyobrażał sobie spędzenia dziesięciu godzin za kółkiem będąc w takim stanie, a domyślał się, że będzie ciężko. Między innymi dlatego zabrał ze sobą Resse, która jak na kobietę, potrafiła go dobrze postawić do pionu, a poza tym była teraz jedną z najbliższych mu osób, jak nie najbliższą.
    Siedział teraz przy stole z butelką piwa w ręku, ale nie wypił nawet połowy, a już zwietrzało, bo jego myśli wciąż krążyły w jakichś nieokreślonych rejonach. - Co? - zapytał zaskoczony, jakby ktoś wyrwał go z głębokiego snu. - W sumie coś bym zjadł. - stwierdził, bo jednak jakieś słowa Resse do niego dotarły. - Ale może gdzieś wyjdźmy, muszę przewietrzyć głowę. - zaproponował.
    [Profil]
     
     
    Resse Auburn




    w sweetwater
    od:
    zawsze
    28

    śpiewająca kelnerka
    zajęcie

    niespełnienia
    uczucie

    Resse

    Auburn


    Wysłany: 2018-11-04, 23:14   
       IMIE / NICK: .
       MULTIKONTA: .


    Jeszcze przez parę chwil spoglądała przez okno, słońce znikało gdzieś za wysokimi budynkami, wieczór zbliżał się powoli, otulając Memphis płaszczem półcieni. Doskonale wiedziała, że o tej porze takie duże miasta wcale nie zasypiają, a wręcz przeciwnie, budzą się do życia. Sweetwater było zupełnie inne, nie raz, nie dwa, wracając z popołudniowej zmiany do domu, nie spotkała po drodze ani żywej duszy. Czasami dziękowała stwórcy, że odległość dzieląca Merlotte's od jej posiadłości była tak niewielka. Nie to, żeby była jakaś strachliwa, po prostu nie lubiła sytuacji mogących napędzić jej stracha.
    Spojrzała ponownie na przyjaciela i westchnęła ciężko, nie wyglądał za dobrze siedząc przy tym stoliku, gdzie wietrzył swoje piwo. Mogła sobie tylko wyobrazić co działo się teraz w jego głowie. Znała dobrze pana Griffina, lubił ją, czasami nazywał swoją wnuczką, udając, że jego wnuk nie powinien szukać daleko wybranki serca, skoro ma taką fajną pannę pod nosem. Oczywiście wszystko, zawsze było tylko żartem i nikt nie brał sobie tego na poważnie. Nie mniej jednak przeżyła jego stratę i bardzo współczuła swojemu przyjacielowi, nie było słów, które mogłyby zapełnić tą pustkę, już niejednokrotnie mówiła mu jak bardzo jest jej przykro i, że wszyscy będą za nim tęsknić. Był cudownym człowiekiem, a teraz te wszystkie formalności, które Clyde'a miał do załatwienia, podrażniły tylko niepotrafiącą się jeszcze zabliźnić ranę.
    Jasne, nie ma sprawy. Widziałam za rogiem jakąś orientalną knajpę, można się tam wybrać. Chyba, że masz na oku coś innego – odparła, po czym podeszła do torby, by wygrzebać z niej jakieś rzeczy na przebranie. Podróż trwała wystarczająco długo, by ciuchy, które miała na sobie mogły zostać nazwane nieświeżymi.
    Tylko wcześniej wzięłabym szybki prysznic, wracam za pięć minut. – Jak powiedziała, tak też zrobiła. Odświeżyła się w zastraszająco szybkim tempie, gdzieś w łazience znalazła ręcznik, a potem wdziała na siebie czyste ciuchy. Kanarkowa bluzka i jeansy, prawie klasyczny zestaw. Włosy, które zmoczyły się niezamierzenie podczas kąpieli, opadły swobodnie na ramiona, kręcąc się delikatnie i podwijając.
    Jakbyś też chciał, to możesz już wchodzić... – zakomunikowała, wyłaniając się z łazienki dokładnie dziewięć minut później. Bose, jeszcze nieco wilgotne stopy zostawiały na ciemnych, drewnianych panelach zabawne kształty, gdy zmierzała ponownie w stronę torby, tym razem by włożyć do niej znoszone ubrania.
      
    [Profil]
     
     
    Clyde Griffin




    w sweetwater
    od:
    od urodzenia
    29

    strażak zawodowy, mechanik amator i początkujący farmer w jednym
    zajęcie

    lecę na przyjaciółkę, a do tego pojawiła się ex
    uczucie

    Clyde

    Griffin


    Wysłany: 2018-11-08, 13:56   
       IMIE / NICK: Kasia
       MULTIKONTA: Drew, Luke


    Dziadek nie zawsze w żartach mówił o Resse, jako o żonie dla swojego wnuka. Griffin miał raz z nim poważną rozmowę na ten temat, powiedział wtedy dziadkowi, że jak za parę lat oboje nikogo sobie nie znajdą, to on wykona ten pierwszy krok w kierunku zmiany relacji z przyjaciółką. Wtedy nie podchodził do tego poważnie, ale z upływem czasu patrząc na Auburn, dochodził do wniosku, że być może ma to jakiś sens. No bo gdyby nie papierosy, to przecież Resse byłby niebezpiecznie blisko jego ideału.
    - Możemy tam iść, w końcu w Sweetwater nie mamy takich atrakcji. - stwierdził. Jemu było w sumie obojętne co będą jedli, czuł głód, a więc coś wrzuci do żołądka, ale nie jest w nastroju na delektowanie się jedzeniem. A szkoda, bo mogliby pójść chociażby na słynną kanapkę Elviasa, z masłem orzechowym, bananem i bekonem.
    W Sweetwater nawet jeśli ktoś zdecydowałby się otworzyć orientalną restaurację albo taką z sushi, to ludzie by ją zbojkotowali i nie przetrwałaby długo. W ich rodzinnym miasteczku hołduje się jednak tradycji, co nie jest wcale takie złe, bo nie ma nic lepszego niż pieczony kurczak, stek czy placek z jabłkami. Gdyby Clyde był przestępcą i miałby szansę na ostatnie życzenie przed egzekucją, to zdecydowanie poprosiłby o porządny posiłek składający się z zupy kukurydzianej, steka ze słodkimi ziemniakami, ciasta z jabłkami, a do tego kieliszka albo dwóch whisky, jakby to zjadł, to mógłby umierać.
    Griffin skinął na słowa kobiety i wrócił do swojego kontemplowania, do tego stopnia, że był mocno zaskoczony gdy przyjaciółka wyszła z łazienki. - Ładnie wyglądasz. - powiedział w tym zaskoczeniu. - I będziesz się wyróżniać, bo tutaj jedyny jasny kolor jaki ludzie noszą, to białe koszule pod marynarkami. - zauważył po chwili, bo dotarło do niego, że odkąd tutaj są, bo nie widział chyba żadnego człowieka ubranego na kolorowo.
    - Jasne, ja też się uwinę. -powiedział i wyjął z torby przypadkowe rzeczy, a potem poszedł do łazienki. Szybko się odświeżył, spojrzał w lustro stwierdzając, że nie będzie się golił i zaczął się ubierać, ale szybko okazało się, że nie wziął czystej koszulki. Więc ubrany od pasa w dół wyszedł z łazienki, zupełnie się nie krępując, bo to nie pierwszy raz gdy Resse widzi go półnagiego. Poszedł prosto do torby, z której wyjął zgubę i założył na siebie. - Gotowy. - powiedział przeczesując palcami wilgotne od pary włosy. - A Ty znowu palisz. - pokiwał głową z dezaprobatą. Kobieta z papierosem nie jest pociągająca, a jeśli jeszcze chodzi o kogoś mu bliskiego, bo dla dobra jego zdrowia Clyde nie chciałby aby paliła.
    [Profil]
     
     
    Resse Auburn




    w sweetwater
    od:
    zawsze
    28

    śpiewająca kelnerka
    zajęcie

    niespełnienia
    uczucie

    Resse

    Auburn


    Wysłany: Wczoraj 19:09   
       IMIE / NICK: .
       MULTIKONTA: .


    Lubili ze sobą rozmawiać, żartować, czuli się przy sobie – czasami nazbyt – swobodnie. Pewnie nie raz, może nawet nie dwa razy, Clyde opowiadał jej, jaka powinna być ta jego wymarzona kobieta. A Resse nigdy nie analizowała tego jakoś wyjątkowo wnikliwie, z reguły żartowała sobie z przyjaciela i mówiła, że taka dziewczyna się jeszcze nie urodziła. I choć pan Griffin wielokrotnie obrzucał ją masą komplementów, wróżąc tej dwójce udaną przyszłość, to nigdy nie postawiła siebie w roli potencjalnej partnerki Clyde'a, zawsze ich znajomość wykraczała poza te ramy, zawsze byli ponad to.
    Okej, więc ustalone – odparła w przelocie, gdy znikała za drzwiami łazienki. Nie była głodomorem, ale jak na kobietę potrafiła całkiem sporo zjeść. Nigdy nie liczyła kalorii, nigdy nie przejmowała sie, czy makroskładniki w jej posiłku są odpowiednio zbilansowane. Wprawdzie ruch nie był jej obcy, ale też nie taki, będący porannym joggingiem. Jakieś trzy razy dała się namówić Clyde'owi na bieganie skoro świt. Po pierwszym razie obiecała sobie, że już nigdy więcej tego nie zrobi, tak samo było po drugim i po trzecim. Skrycie liczyła, że nie zaproponuje jej tego po raz czwarty.
    Dzięki – odparła machinalnie, nie przywiązując wagi do tego, że Griffin właśnie komplementował to, jak wygląda. Może, gdyby skupiła się bardziej na jego słowach, zauważyłaby, że to był chyba już drugi raz w tym tygodniu. – Mam tylko nadzieję, że nie będę zwracać na siebie zbytniej uwagi – dodała na koniec, chwilę przed tym, jak Clyde pognał wziąć szybki prysznic.
    W międzyczasie złożyła znoszone ubrania i schowała je do torby. Korzystając z okazji, że nie było przyjaciela, sięgnęła po odłożoną wcześniej popielniczkę i wyszła z nią na balkon. Oparła się o futrynę i zaciągnęła papierosem. Czekała na chłodny powiew nadchodzącej nocy, który zawsze o tej porze można było poczuć na policzkach w Sweetwater, ale nie tu. W Memphis, gdzie nagrzany bruk oddawał ciepłotę jeszcze długo po tym, jak słońce ustąpiło miejsca księżycowi. Dym uchodził powoli z jej ust, gdy w zamyśleniu spoglądała niewidzącym wzrokiem gdzieś przed siebie. Myślała intensywnie o ostatnim tygodniu i o tym, co się wydarzyło. Nie miała okazji powiedzieć Clyde'owi, że Bentley wrócił. Szczęk otwieranych łazienkowych drzwi wyrwał ją z zamyślenia, odruchowo spojrzała w tamtą stronę. Zobaczyła przyjaciela, który przechadzał się właśnie bez koszuli. Nigdy nie ukrywała, nawet przed samą sobą, że jest naprawdę przystojnym mężczyzną.
    Jak to znowu? – oburzyła się, trochę na poważnie, a trochę na niby. – Przecież to mój pierwszy papieros odkąd weszliśmy do hotelu – przyznała zgodnie z prawdą, gasząc dopalanego papierosa w popielniczce. Wiedziała, że Clyde tego nie pochwalał, w wielu kwestiach byli swoimi totalnymi przeciwieństwami. Może dlatego jeszcze ze sobą wytrzymywali?

    [Profil]
     
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    [ ODPOWIEDZ ]
    Możesz pisać nowe tematy
    Możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Wersja do druku
    Dodaj temat do ulubionych

    Skocz do:  



  • Poszukiwane osoby chętne do pracy na Ranchu Hayesa. Doświadczenie niewymagane, stawka godzinowa. Więcej informacji na Ranchu.
  • Znaleziono kota. Rudy z czarną obróżką. Nie reaguje na żadne imię i nie daje mi spokoju. Czyjkolwiek jest, daję wam tydzień, później uznaję, ze jest mój. numer telefonu
  • W związku z licznymi szkodami wyrządzonymi przez nawałnice, ogłoszono zbiórkę datków i żywności dla osób pokrzywdzonych. Dary będą obierane w Domu Kultury przez najbliższy tydzień w godzinach 8:00-15:00
  • Październik miłością stoi! Muriel Matthews wraz z pastorem zapraszają pary przygotowujące się do wejścia w związek małżeński, młode małżeństwa oraz tych, którzy napotkali na swojej drodze pewne trudności na cykl spotkań poświęconych rodzinie. Jeśli ty i twoja druga połowa chcecie wziąć udział w spotkaniu - wystarczy wysłać zgłoszenie na konto Muriel bądź Pastora.


  • CHCESZ BY TWOJE OGŁOSZENIE ZNALAZŁO SIĘ NA TABLICY?
    SKORZYSTAJ Z KODU W ZAMÓWIENIACH.



    Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5