Sweetwater
tennessee

na forum mamy
listopad

pogoda
Dni stawały się coraz krótsze, a noce chłodniejsze. Temperatury raz wzrastały, do nawet 20 stopni, tylko po to, aby po kilku dniach spaść gwałtownie do 12. Nad ranem nad całym miasteczkiem utrzymywały się mgły, dopełniając malowniczy, jesienny pejzaż Sweetwater.
W ostatnim czasie przycichły plotki o planowanym, nielegalnym rodeo. Niektórzy zaczęli nawet uważać, że takowe się zwyczajnie nie odbędzie; że organizatorzy temu wyzwaniu nie podołali. Choć kto wie, może to tylko cisza panująca przed burzą i jeszcze będziemy musieli odwołać te słowa? Nawet jeśli do tego wydarzenia nie dojdzie, to listopad oferuje nam inne, wcale nie mniej ważne. A mianowicie na końcówkę tego miesiąca przypada finał rozgrywek rugby. Z tej okazji, tak samo jak miało to miejsce w latach poprzednich, na transmisje finałów zapraszamy wszystkich do baru Triangle. Pierwsze piwo będzie oczywiście darmowe.
  • 09/11 To już ostatnie dni, aby odwiedzić farmę dyń u Fontozzi [ więcej ].
  • 01/09 Serdecznie witamy wszystkich w Sweetwater!




  • Poprzedni temat «» Następny temat
    Przesunięty przez: Mary Harwood
    2018-10-29, 16:28
    Strach na wróble
    Autor Wiadomość
    Mistrz Gry




    w sweetwater
    od:
    zawsze!
    99

    Buszuję w polu kukurydzy
    zajęcie

    rozlewam do butelek
    uczucie

    jestem

    mistrzem gry


    Wysłany: 2018-10-25, 11:27   Strach na wróble

    Halloween, jak powszechnie wiadomo, od lat zaliczane jest w poczet tych świąt, które amerykanie po prostu kochają. Już na kilka, a nawet kilkanaście dni przed tym, jak na kalendarzu widoczna będzie data 31 października, w zarówno większych jak i mniejszych miastach, da się odczuć klimat nadchodzącego wydarzenia. Może i nie na taką skale, jak ma to miejsce w przypadku świąt Bożego Narodzenia, ale i tak nie sposób tego wszystkiego po prostu przeoczyć. A Sweetwater pod tym względem oczywiście nigdy nie było, jakieś szczególnie wyjątkowe. Nie przywiązywano tu do Halloween ani szczególnie dużej wagi, ani też nie marginalizowano jego znaczenia. W tym roku - o czym szeptano jeszcze we wrześniu - organizowana rokrocznie przez Miejski Dom Kultury impreza halloweenowa, za zgodą samego burmistrza, miała się odbyć na terenie starego rodeo. Dokładniej zaś na placu przed budynkiem oraz na obszarze opuszczonych obecnie pawilonów. Bo i całości budynku udostępniać na tę okazje nie zamierzano, uznawszy że aż tak duża powierzchnia nikomu do szczęścia potrzebna nie będzie.
    Faktyczne przygotowania do imprezy, pomijając już samo jej dokładne planowanie, to okres zaledwie jakiś dwóch tygodni. Z czego naprawdę intensywne prace nad tym wszystkim zaobserwować można było w przeciągu ostatnich trzech, góra czterech dni, kiedy to starano się dopiąć wszystko na ostatni guzik. Przygotowywano stoiska, dekoracje, ustawiano głośniki i zajmowano się całym tym nieszczęsnym okablowaniem, które było potrzebne. Bo bez prądu większość urządzeń by po prostu nie działała. A co to za impreza bez muzyki? Żadna.
    W dniu 31 października, w środę, na miejsce wpuszczano począwszy od godziny 19. Wcześniej do środka dostać się mogli jedynie zatrudnieni na ten czas pracownicy oraz organizatorzy. Muzykę, choć przytłumioną, można było usłyszeć jeszcze zanim się weszło do środka, stojąc na parkingu. Nad wejściem znajdywał się transparent informujący o imprezie, a przy drzwiach stało dwóch pracowników, którzy w należyty sposób oznaczali gości, dzieląc ich na niepełnoletnich i pełnoletnich - żeby przypadkiem ktoś zbyt młody nie dostał do ręki alkoholu. Porządek jednak musiał panować. Ponoć wymagali tego od organizatorów zarówno szeryf, jak i burmistrz, zastrzegając iż w innym przypadku nie wydadzą odpowiednich zezwoleń. A bez nich ani rusz.
    Wnętrze, obecnie opuszczonych pawilonów, było przystrojone w naprawdę klimatyczny sposób. Okna przysłonięte na tyle, aby nie wpadało przez nie światło. Oświetlenie, sprawiające że wewnątrz panował półmrok. Dookoła liczne ozdoby - zarówno te tradycyjnie wykonane z dyni, jak i kościotrupy, sztuczne pajęczyny, czy też ściany upozorowane na przegniłe. Kogoś najwyraźniej przy tym wszystkim poniosła iście ułańska fantazja. Najwięcej miejsca przeznaczono na parkiet, gdzie można było do białego rana wywijać w rytm muzyki zapuszczanej przez opłaconego na dzisiejszą noc DJ'a. Nie mniej jednak zajmowały przeróżne stoiska. Na jednym można było wziąć udział w degustacji whiskey od Ruthenfordów, na innym natomiast spróbować swoich sił w wyławianiu jabłek bez użycia rąk. Sprzedawano ciasteczka z wróżbami, jakaś kobieta zajmowała się stawianiem tarota i przepowiadaniem przyszłości, można było ponadto skakać przez ustawione na podłodze świeczki i sprawdzić, które miesiące w następnym roku będą dla Ciebie szczęśliwymi. A wszystko to za zaledwie jednego dolara. W innym końcu pomieszczenia znajdywały się stoły po brzegi zastawione jedzeniem - słodkimi oraz słonymi przekąskami, które wyglądały naprawdę klimatycznie, upiornie. Spora ich część przygotowana została na specjalne zamówienie w Sweet Cece's, nieliczne sprowadzono jednak aż z samego Johnson City. Tuż obok nich dało się dostrzec fotele, na których można było usiąść i przez chwilę odpocząć, mając jednocześnie dobry widok na stoły, przy których niektórzy uczestnicy zabawy grali już w piwnego ping-ponga. Była to gra popularna zwłaszcza wśród młodszych, ale i nieco starszym uczestnikom imprezy powinna dostarczyć nieco zabawy. A po to przecież wszyscy się tutaj znaleźliśmy - aby się dobrze bawić i odpocząć od trudów dnia codziennego.
    [Profil]
     
     
    Davina Reyes




    w sweetwater
    od:
    nieco ponad dwa miesiące
    33

    dziennikarka
    zajęcie

    stare dzieje
    uczucie

    Davina

    Reyes


    Wysłany: 2018-11-01, 19:57   
       IMIE / NICK: Domi
       MULTIKONTA: Megs


    #1 look

    Odzwyczaiła się od małomiasteczkowego życia. Ciszy, spokoju, załatwiania spraw powoli i rozważnie. Owszem, w Sweetwater i tak bywała dość często, ale nie ma co ukrywać, że codzienność brunetki kręciła się wokół Nashville i… Gdziekolwiek akurat ją wysłano. Nic więc dziwnego, że pierwszy miesiąc po przyjeździe spędziła nudząc się. Kazano jej odpoczywać po wypadku, jeść zdrowo i unikać stresu. O tyle, o ile stosowała się do ostatnich dwóch punktów, z pierwszym pierwotnie nie umiała się pogodzić.
    Rana zabliźniła się z czasem. Wciąż była niezwykle czerwona, ale przynajmniej nie sprawiała Davinie tyle bólu, co na samym początku. Właśnie dlatego w halloweenowy wieczór zdecydowała się na wyjście z domu, choć nie ustalała z nikim konkretnych planów i – przede wszystkim – stroju. Lubiła jednak uczestniczyć w uroczych wydarzeniach organizowanych przez władze Sweetwater. Dodatkowo stwierdziła, że jest to lepszy wybór niż kolejne faszerowanie się lekami nasennymi.
    Stare rodeo lśniło od pomarańczowych, wyciętych dyni i innych szalonych dekoracji. Davina chwilę spędziła w środku, po czym chwyciła swojego drinka i wyszła na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza. Dookoła kręciło się mnóstwo ludzi, którzy podczas poszukiwania atrakcji powoli upajali się alkoholem. Upiła łyk złotego płynu ze szklaneczki, po czym oblizała usta. Dopiero wtedy wzrok kobiety zatrzymał się na ogromnym, przerażającym strachu na wróble. Przez moment wpatrywała się w wykrzywioną kreaturę, w pamięci przywołując wszystkie horrory z jej uczestnictwem. Głupota. Finalnie ledwie widocznie pokręciła głową i odwróciła się tak, aby stać do niego tyłem. Tu jednak napotkała przeszkodę. Pisnęła cicho i w odruchu bezwarunkowym uderzyła postać, która wyrosła zaledwie kilka centymetrów od niej. Ręką trafiła w klatkę piersiową.
    - Hej, uważa… – właściwie powinna przeprosić, ale to przecież nie byłoby w stylu Daviny. Nie zdążyła dokończyć zdania, bo swoją uwagę nagle przeniosła na wygląd „nieznajomego”. Nie chodziło o ciemne okulary, które nosił na nosie, a o znajome rysy twarzy. - Chwileczkę… Max? Max Harwood? – dopiero teraz rozpoznała w nim byłego chłopaka, którego nie widziała wiele lat. Skąd miała wiedzieć, że mówi do niewidomego człowieka, który najprawdopodobniej nie rozpozna panny Reyes po samej barwie głosu.
    [Profil]
     
     
    Maxwell Harwood




    w sweetwater
    od:
    roku
    35

    policjant na urlopie
    zajęcie

    a miłość jest ślepa jak on
    uczucie

    Maxwell

    Harwood


    Wysłany: 2018-11-01, 21:34   
       IMIE / NICK: nie
       MULTIKONTA: Booker, Charles


    [6]

    Skoro już udekorował ten swój dom nawet nie wiedząc, że padł ofiarą psikusa to czemu nie miałby się udać na imprezę Halloweenową? Co prawda nie miał z kim tam przyjść bo Florence zapewne była zapracowana, a przecież nie będzie wykorzystywać znów Lu. Mimo wszystko blondynka miała swoje życie i Max nie zamierzał jej psuć planów. Tak więc nie pozostało mu nic innego jak samemu się tam wybrać. Nie chciał się przebierać bo po pierwsze nie miał nawet żadnego stroju, a po drugie zdecydowanie zajęłoby mu to za dużo czasu by się przygotować. Trochę cała ta ślepota zaczynała mu już przeszkadzać, cały czas może chodzi o to samo, ale nie potrafił znaleźć dla siebie żadnego nowego zajęcia. Coś co jakoś pochłonęłoby jego czas podczas dnia. To chyba pierwsza taka miasteczkowa impreza na którą zamierzał iść od czasu swojego powrotu do Sweetwater. Wcześniej unikał tego jakby nie chcąc rozmawiać z tymi wszystkimi ludźmi, którzy pewnie byliby ciekawscy na temat wypadku bruneta. Gadanie o tym wcale nie było takie łatwe dla Maxwella, ale był chyba za dobry w głębi serca by ot tak powiedzieć ludziom żeby spierdalali. Zamówił taksówkę, która go zawiozła we wskazane miejsce. Aż szkoda, że nie mógł zobaczyć tych wszystkich światełek, dekoracji, ale musiał się obejść bez tego. Trzymając przed sobą swoją białą laskę szedł przed siebie uważając by przypadkiem na kogoś nie wpaść. Gdy znalazł się w środku pierwszym celem miał być bar by tam się napić, posiedzieć, a potem? Potem nie miał żadnego konkretnego planu. Zapewne wpadnie na kogoś znajomego z kim rozpocznie rozmowę. Po jakimś czasie nudnego siedzenia, wypiciu góra trzech szklanek whisky wyszedł na zewnątrz w celu zapalenia papieroska. Na całe szczęście tym razem miał je przy sobie, ale wcześniej chciał zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Zanim zacznie truć to na pewno mu się przyda. W taki oto sposób znalazł się przy strachu na wróble, który zapewne robił wrażenie. Nie widział nawet, kiedy wpadł na kogoś, jedyne co poczuł to czyjąś dłoń na swojej klatce piersiowej. - Przepr.. - chciał rzucić, ale poczuł się jakoś tak dziwnie. Odruchowo przekrzywił głowę w bok. - Coś się stało? - zapytał od razu bo nieznajoma osoba nagle przerwała swoją wypowiedź i teraz Harwood nie miał pewności co się stało. - Tak, to ja.. Znamy się? - niestety, ale nie poznał jej po samym głosie, posłał kobiecie jedynie głupi, przepraszający uśmiech.

    [Profil]
     
     
    Davina Reyes




    w sweetwater
    od:
    nieco ponad dwa miesiące
    33

    dziennikarka
    zajęcie

    stare dzieje
    uczucie

    Davina

    Reyes


    Wysłany: 2018-11-01, 22:27   
       IMIE / NICK: Domi
       MULTIKONTA: Megs


    Przekręciła głowę w bok i spojrzała na szatyna z niemałym zaciekawieniem. Nie pamiętał jej? A może blefował? Pewnie robił to specjalnie i próbował droczyć się tak, jak robił to w liceum. Dopiero po chwili zlustrowała go wzrokiem i spojrzenie z twarzy przeniosła niżej… Finalnie zatrzymała je na białej lasce, która wcześniej nie rzuciła się kobiecie w oczy. Westchnęła cicho, w duchu przeklinając swoją nieuwagę. Wszystko to wyjaśniało też ciemne okulary noszone nocą.
    Nie miała pojęcia, co przez te wszystkie lata działo się w życiu Maxa. Wiedziała tylko, że został policjantem, jego kolejna dziewczyna stanęła z nim na ślubnym kobiercu, a wkrótce po tym zmienił miejsce zamieszkania. Zdecydowanie nie na miejscu byłoby w tym momencie zadanie pytania czemu nie widzisz?, choć dziennikarska natura brunetki mimowolnie rozpaliła jej ciekawość.
    – Davina – odparła robiąc niewielki krok do tyłu. – Davina Reyes – dodała, tak jakby imię dziewczyny było na tyle popularne, że bez nazwiska nie mógłby jej rozpoznać. Gdyby był niewidomy już podczas ich związku, pewnie sięgnęłaby po jego dłoń i przyłożyła ją do swojej twarzy. Niestety w tym wypadku byłoby to zupełnie bezsensowne.
    Minęło kilka lat, od kiedy widziała go ostatnim razem, a jego uśmiech wciąż był tak samo rozbrajający. Sylwetka Harwooda mignęła jej w sklepie podczas któryś świąt. Od czasów liceum ani razu nie mieli okazji ze sobą porozmawiać. – Kopę lat – tym razem to ona się uśmiechnęła, choć nie mógł tego zobaczyć. Przyłożyła szklaneczkę do ust i dopiła whisky do końca. – Wróciłeś do Sweetwater? – zapytała ostatecznie.
      
    [Profil]
     
     
    Maxwell Harwood




    w sweetwater
    od:
    roku
    35

    policjant na urlopie
    zajęcie

    a miłość jest ślepa jak on
    uczucie

    Maxwell

    Harwood


    Wysłany: 2018-11-01, 22:46   
       IMIE / NICK: nie
       MULTIKONTA: Booker, Charles


    Był ciekaw kim jest osoba, która ewidentnie go rozpoznała. Nie był to ktoś z kim miał kontakt od czasu swojego przyjazdu tutaj. Ewidentnie jest to ktoś z dalszej przeszłości, ale chyba nie tak bardzo odległej. Choć kto tam wie, może dla samej Daviny, Max nie zmienił się za bardzo na przestrzeni tych wszystkich lat. Okulary oraz laska, którą trzymał w ręce w pierwszym momencie mogły kogoś zmylić. W końcu jak to się mogło stać, że zdrowy facet nagle stracił wzrok, prawda? Na tym świecie jednak wszystko jest możliwe, a Harwood po prostu padł ofiarą losu. Najwidoczniej stwierdziła, że jego życie jest za bardzo kolorowe, zbyt dobrze mu się układa i trzeba to szybko zmienić. Dlatego też wtedy coś go podkusiło by samemu ruszyć w pościg zamiast poczekać na wsparcie. Przyjął na klatę to co go spotkało i jakoś próbował z tym żyć. Nie wiedział jak mu to na razie wychodziło, ale chyba nie było tak źle? Szczerze to by się nie zdziwił jeśli usłyszałby od brunetki takie pytanie. Nie raz i nie dwa już ktoś go pytał o to, więc pewnie odpowiedź dostałaby z marszu, bez żadnego zastanowienia ze strony Maxa. - Davina? - zdziwił się co było wymalowane na twarzy bruneta. Dawno nie słyszał tego imienia, ostatni raz chyba na początku liceum, kiedy to byli parą. Choć tak na prawdę to Reyes była pierwszą dziewczyną Harwooda. Nie musiała podawać nazwiska bo i ten niego sobie poradził z rozpoznaniem kobiety. Uśmiech mimowolnie zagościł na twarzy mężczyzny. Oparł się o swoją laskę trzymając ją w obu rękach. Trochę smutne, że spotykali się w takich okolicznościach i tak niekorzystnej sytuacji dla niego, ale... cóż mógł poradzić? -No trochę minęło... Ile to już? - próbował w pamięci policzyć lata, które minęły od ich ostatniego spotkania, ale nie potrafił się na tym aktualnie skupić. Zdjął swoje okulary, które schował do kieszeni kurtki. - Wróciłem, rok temu.. A Ty? Mieszkasz tu cały czas? - znów delikatnie przechylił głowę na bok posyłając brunetce uśmiech.

    [Profil]
     
     
    Davina Reyes




    w sweetwater
    od:
    nieco ponad dwa miesiące
    33

    dziennikarka
    zajęcie

    stare dzieje
    uczucie

    Davina

    Reyes


    Wysłany: 2018-11-01, 23:09   
       IMIE / NICK: Domi
       MULTIKONTA: Megs


    On niefortunnie stracił wzrok, a ona mogła zginąć w wybuchu w Aleppo. Jakby nie patrzeć, obydwoje zajmowali się rzeczami, które były co najmniej ryzykowne. Budząc się każdego dnia w miejscu objętym konfliktem zbrojnym Davina wiedziała, że może już nigdy nie zobaczyć rodziny. Nigdy nie wrócić do domu. Albo stracić nogę. Rękę. Cokolwiek. Finalnie doznała „tylko” poparzenia, za co pewnie podziękowałaby bogu, gdyby tylko była wierząca i nosiła w kieszeni różaniec. Tak czy siak, panna Resyes wychodziła z założenia, że gdy życie rzuca nam kłody pod nogi, trzeba je po prostu przeskoczyć. Być może właśnie dlatego do teraz nie dotarło do niej, że przymusowy jej urlop będzie zdecydowanie dłuższy, niż zakładano na początku.
    W jej oczach nie zmienił się prawie w ogóle. Był bardziej umięśniony i zapuścił zarost, ale urocze dołeczki pozostały na swoim miejscu. Tak samo jak nieco zmierzwione włosy, które swojego czasu były jego wizytówką. Uwielbiała na niego patrzeć. Był jej pierwszą miłością. A takowej podobno nigdy się nie zapomina.
    – Nie mam pojęcia – pokręciła głową z niemałym rozbawieniem, bo dokładnie w takich sytuacjach do człowieka dochodził fakt, że jest się już starym. – Trzynaście? Czternaście? – zaśmiała się cicho. – Coś w ten deseń – pamiętała, że nie rozstali się w zgodzie. Sama była ciekawa, o co właściwie poszło, choć pewnie były to durne, licealne przepychanki, do których nie warto wracać. – A więc zrezygnowałeś z wielkomiejskiego życia? – spojrzała prosto w jego niewidzące oczy. – Wróciłam dwa miesiące temu. Ale to tymczasowe, jak tylko wydobrzeję, wracam do pracy – dodała szybko, choć zdanie zabrzmiało tak, jakby to siebie chciała utwierdzić w tym przekonaniu. – Przyszedłeś tu sam? – wzrok brunetki mimowolnie zjechał na prawą dłoń Maxa, która eksponowała złotą obrączkę.
      
    [Profil]
     
     
    Maxwell Harwood




    w sweetwater
    od:
    roku
    35

    policjant na urlopie
    zajęcie

    a miłość jest ślepa jak on
    uczucie

    Maxwell

    Harwood


    Wysłany: 2018-11-02, 21:49   
       IMIE / NICK: nie
       MULTIKONTA: Booker, Charles


    Dokładnie, oboje prowadzili dość niebezpieczne życie i jak widać dało im to całkiem nieźle popalić. Chociaż w tym przypadku Max wyszedł na tym gorzej mimo wszystko. Blizna na brzuchu miała się nijak do tego, że brunet mógł nigdy nie odzyskać wzroku. Tylko no nie chodzi o to by mówić, które z nich miało gorzej, tak? Nie będą tutaj robić żadnego porównania na ten temat. Bo jasne, że Reyes mogła skończyć dużo gorzej niż z samą blizną, ale sam Harwood miał dużo szczęścia. Oczywiście, że kłody, które los nam rzuca pod nogi trzeba przeskoczyć. Niektórzy może wybierali opcję potykania się o nie, ale brunet zdecydowanie do tego nie pasował. Nawet jeśli jego nadzieja na powrót do zdrowia powoli traciła na silę to nie dawał tego po sobie poznać. Nadal zachowywał się tak jakby wszystko było w najlepszym porządku, a przynajmniej zmierzało w takim kierunku. Niestety, ale nie mógł powiedzieć tego samego o Reyes bo nie miał teraz widoku na jej aktualną sylwetkę. Z samej grzeczności mógł rzucić, że pięknie wygląda, ale no skoro wiedziała, że jest ślepy to raczej nie zabrzmiało by to dobrze z ust mężczyzny. Podobno tak jest, że pierwszej miłości się nigdy nie zapomina, ale jednak nie utrzymywali kontaktu przez te wszystkie lata. Właśnie tak jakby zapomnieli o sobie, ale to nic nikomu nie robi, prawda? Zdecydowanie należeli do ludzi starych, ale Harwood sam w sobie tak się nie czuł! Pewnie to samo mogła powiedzieć brunetka bo przecież nie wyglądali na swoje lata. - To i tak kupa czasu.. - mruknął pod nosem wywracając oczami bo kto by pomyślał, że już minęło tyle lat od ich ostatniego spotkania w liceum. Nawet Max już nie pamiętał co było powodem ich rozstania, byli młodzi, głupi więc o wszystko mogło wtedy chodzić. - Zrezygnowałem... przynajmniej na jakiś czas - przyznał choć no nie potrafił powiedzieć, że nie ma ochoty wracać do większego miasta. - Coś się stało? - zapytał z lekką nutką troski w głosie. - Sam, a Ty? - odbił piłeczkę bo nie mógł stwierdzić tego spoglądając na dłoń kobiety tak jak ona sama to zrobiła.

    [Profil]
     
     
    Davina Reyes




    w sweetwater
    od:
    nieco ponad dwa miesiące
    33

    dziennikarka
    zajęcie

    stare dzieje
    uczucie

    Davina

    Reyes


    Wysłany: 2018-11-03, 16:51   
       IMIE / NICK: Domi
       MULTIKONTA: Megs


    Davina nawet nie potrafiła sobie wyobrazić, jak to jest… Nic nie widzieć. Nie móc podziwiać otaczającego ich świata, który przecież potrafi być tak piękny i spektakularny. Mierzenie się z codzienną ciemnością musiało być straszne, szczególnie dla osoby, która straciła wzrok w pewnym momencie swojego życia i nagle musiała się przyzwyczaić do zupełnie innej rzeczywistości. Pamiętała, że Harwood z każdego, nowego dnia czerpał garściami. Niesprawne oczy musiały być więc dla niego prawdziwą katorgą.
    Owszem, nie rozmawiali. I właściwie nie musieli. Wspomnienia – choć może nieco rozmazane – zawsze pozostają w głowie. Nie oszukujmy się, że każdy człowiek czasem do nich wraca. To naturalny, ludzki odruch. Po ich rozstaniu, Reyes zdarzało się to całkiem często, później zaś rzadziej. Wiele się wydarzyło, poznała innego mężczyznę, wzięła ślub. Skłamałaby jednak, gdyby powiedziała, że Max nie pojawiał się w jej snach raz na kilka lat.
    - Cóż, my z pewnością dalej wyglądamy tak samo – wzroku nie spuszczała z jego twarzy. Nie mógł widzieć, że tak mu się przypatrywała. Nigdy wcześniej nie miała okazji spojrzeć w oczy niewidomej osoby. - Co robiłeś przez ten cały czas? – wiedziała, że pracował jako policjant. Zresztą, pomysł ten „urodził się” w jego głowie, gdy jeszcze byli parą. - Ratowałeś życia amerykańskich obywateli przed szerzącym się złem? – nie byłaby sobą, gdyby w tych słowach nie usłyszał nutki sarkazmu. Nie był to jednak zabieg nacechowany negatywnie – wręcz przeciwnie. Finalnie nie żywiła do bruneta żadnej urazy. Chyba po prostu taka była. - Wypadek przy pracy – odparła tylko nie chcąc wchodzić w szczegóły, które pewnie i tak by go nie interesowały. - Miałam zamiar być sama, ale napatoczyłeś się ty. Co powiesz na uzupełnienie zapasów? – paznokciem stuknęła o szklankę trzymaną w dłoni, aby zrozumiał i – przede wszystkim – usłyszał, że chodzi o alkohol.
    [Profil]
     
     
    Maxwell Harwood




    w sweetwater
    od:
    roku
    35

    policjant na urlopie
    zajęcie

    a miłość jest ślepa jak on
    uczucie

    Maxwell

    Harwood


    Wysłany: 2018-11-04, 16:00   
       IMIE / NICK: nie
       MULTIKONTA: Booker, Charles


    Jak to jest? Ciemno, zdecydowanie ciemno. Tak jakbyś cały czas miał zamknięte oczy i zamiast tego miał wyczulone inne zmysły jak słuch czy węch. Niby to jest przydatne, ale jednak czasem brakowało Maxowi tego by móc na coś spojrzeć. Nie chodziło już o sam krajobraz, widoki, ale osoby, które były mu bliskie. Jasne, że po roku nie zapomni jak one wyglądają, ale co będzie za jakiś czas? Jeśli ten nie odzyska wzroku i już do końca życia pozostanie ślepy? Nie ma co ukrywać, że było mu ciężko się przystosować do nowej rzeczywistości. Do tego, że teraz musi poruszać się za pomocą laski, która na początku była dla niego tylko problemem. Z czasem przyzwyczaił się, starał się widzieć w tym jakieś pozytywy choć pewnie do teraz nie umiałby ich wymienić. Nie musieli gadać to fakt, w końcu byli dla siebie pierwszą miłością. Nieważne co i tak będą wracać do wspólnych wspomnień, teraz może rzadziej, ale kilka lat wstecz na pewno zdarzało się to częściej. Nie będzie tutaj kłamać, że Maxwell tego nie robił tylko też nie powinien przyznawać się na głos. Nie, kiedy od ponad 15 lat był z kimś w związku, ale no co zrobisz jak nic nie zrobisz. - Pewnie tak jest, zakładam, że Ty cały czas jesteś tak samo piękna jak byłaś - posłał Reyes szeroki uśmiech bo nie musiał teraz jej widzieć by to powiedzieć. - Mówisz od naszego ostatniego spotkania czy mojego wypadku? - nie wiedział o co dokładnie pytała go Davina więc wolał się upewnić! Może nie tyle co w jego głowie, a głowie pana Harwooda. Jednak pasował on Maxwellowi i chciał pójść w ślady staruszka, nie ma co. - Och, tak byłem superbohaterem w granatowym wdzianku - zaśmiał się bo szczerze to brakowało mu pracy, ale dobrze sobie o niej tak powspominać. Ważne, że jest to coś dobrego, a nie same jakieś złe rzeczy. - Coś poważnego? - nie mógł sobie odpuścić i musiał tutaj teraz wypytać brunetkę o szczegóły, nie ma przebacz. - Wiesz, jak miałaś zamiar być sama to nie chce psuć planów.. - zaśmiał się oczywiście sobie żartując. - Pewnie, możemy uzupełnić zapasów, przyda nam się - stwierdził bo jak najbardziej mu to odpowiadało. Nawet nie myślał o tym, że gdzieś tu może być Flo oby tylko na nią nie wpadł przypadkiem.

    [Profil]
     
     
    Davina Reyes




    w sweetwater
    od:
    nieco ponad dwa miesiące
    33

    dziennikarka
    zajęcie

    stare dzieje
    uczucie

    Davina

    Reyes


    Wysłany: 2018-11-10, 14:18   
       IMIE / NICK: Domi
       MULTIKONTA: Megs


    Nie trzeba być niewidomym, aby zacząć zapominać, jak wyglądają bliscy. Wystarczy nie widzieć się z nimi przez długi czas. Oczywiście dwudziesty pierwszy wiek pozwala nam spojrzeć na zdjęcia w smartfonie czy portalach społecznościowych, ale jeśli ktoś takowych nie ma… Bywa różnie. To zaś tylko potęguje radość ze spotkania z rodziną po rozłące. Mimo wszystko, sytuacja Maxa była o wiele cięższa, bo w jego przypadku nie pomogłyby nawet zdjęcia. Przecież nie mógł ich zarejestrować wzrokiem. Davina na pewno byłaby przerażona wizją tracenia z pamięci obrazów, które w niej pozostały.
    – Taaak, podejrzewam, że wciąż mam to coś – zaśmiała się dźwięcznie, odrzucając ciemne włosy na plecy. Nie była zapatrzonym w siebie „pustakiem”, ale zdawała sobie sprawę z tego, że w wieku trzydziestu trzech lat wciąż wyglądała dobrze. Nic dziwnego – regularnie ćwiczyła, dobrze się odżywiała, nie miała dzieci. Swoje ciało od zawsze traktowała jak prawdziwą świątynię. Ojciec – emerytowany nauczyciel – często powtarzał brunetce, że ciało to jedyny dom dla duszy. Zaniedbane sprawi, że pogorszy się nie tylko nasze zdrowie, ale i stan psychiczny. Zresztą D. od zawsze uwielbiała sport. Wysiłek fizyczny nie był katorgą, a świetnym i efektywnym sposobem spędzania wolnego czasu. Treningi boksu czy taekwondo nadal są najlepszą okazją do wyładowania wszystkich złych emocji. Zawsze dawały jej dużo pewności siebie – potrafiła obronić się sama.
    – Od ostatniego spotkania – ledwie słyszalnie odchrząknęła, bo nie miała pojęcia czy wypadek był tematem tabu w otoczeniu policjanta. Ostatecznie doszła do wniosku, że skoro Harwood sam poruszył ten temat, nie mógł być on aż tak wrażliwy. – Co się stało? – głową kiwnęła w stronę białej laski. Cały czas łapała się na tym, że wykonywała gesty, których on w rzeczywistości nie mógł dojrzeć. – Jestem dumna – pobłażliwy uśmieszek pojawił się na twarzy panny Reyes. – Kto jak kto, ale ty nadajesz się do tego zawodu – zawsze miał dobre serce. Ona nieco mniej. Imponował ciemnookiej w wielu sytuacjach, podczas których potrafiła stracić cierpliwość w ciągu kilku sekund. Potrzebowała obok siebie kogoś, kto będzie nie tylko głosem rozsądku, ale również partnerem, który nie boi się wykrzyczeć w jej stronę paru nieprzyjemnych słów przywołujących ją do porządku. – Wybuch. W bardzo bliskiej odległości ode mnie. Za bliskiej – odparła, na krótki moment zaciskając usta w cienką linię. Nie lubiła o tym rozmawiać. Gdy tylko osoby z jej otoczenia wspominały o wypadku, wspomnienia przerażających krzyków, krwi i części ciała leżących dookoła bezlitośnie przejmowały nad nią kontrolę. Otrząsnęła się po dłuższej chwil czując nieprzyjemny dreszcz na plecach. Blizna zapiekła.
    – Chodźmy – rzuciła tylko, gdy już uzyskała zgodę szatyna i złapała go pod ramię. Powiedział, że na imprezę halloweenową przyszedł sam, więc nawet nie pomyślała o obecności Florence gdzieś w tłumie ludzi. Pamiętała ją z czasów szkolnych. Miła dziewczyna. Za miła. Weszli do środka i od razu skierowali się w stronę barku. Max nie musiał używać laski – tym razem to Davina była jego prywatnym przewodnikiem. Pracownik zza lady podał im dwie szklaneczki z lodem i bursztynową cieczą – podwójną. Reyes poczekała, aż bogu ducha winny chłopak skupi się na kolejnym kliencie i szybkim ruchem zabrała pełną butelkę z blatu. Tym razem swojego towarzysza złapała za dłoń i szybkim krokiem znów opuścili teren potańcówki.
    Za strachem na wróble, w miejscu dość odosobnionym, znalazła ławkę. Usiedli na starym drewnie, a brunetka wyciągnęła szkło przed siebie i delikatnie stuknęła nim o te dzierżone przez Harwooda.
    – Za superbohaterów w granatowych wdziankach. I za spotkanie – upiła większy łyk whisky i oblizała wargi.
    [Profil]
     
     
    Maxwell Harwood




    w sweetwater
    od:
    roku
    35

    policjant na urlopie
    zajęcie

    a miłość jest ślepa jak on
    uczucie

    Maxwell

    Harwood


    Wysłany: 2018-11-10, 21:36   
       IMIE / NICK: nie
       MULTIKONTA: Booker, Charles


    Właśnie w przypadku Maxa nie pomagał fakt nawet jeśli pamiętał bliskich, i tak ich nie widział. Jedyne co mógł robić to przypominać sobie ich twarze, ale nawet to nie jest żadne stałe wyjście z tej sytuacji. Przez to co się u niego działo, nie miał głowy do tego by sobie za każdym wieczorem przypominać jak wyglądają bliskie mu osoby by całkiem nie zniknął ich obraz z głowy bruneta. Nie tak zawsze zobaczyć kogoś po jakimś czasie bo też zależy dlaczego się nie widziało danej osoby, tak? Niekiedy jest to brak czasu, ale mogą też być kłótnie czy inne takie. Na początku wizja była cholernie straszna, ale teraz? Teraz chyba przywykł do tego, choć jeszcze nikogo nie zapomniał to już powoli i tak obrazy w jego głowie były co raz słabsze, niestety. - Jestem pewien, że tak jest - akurat nie mógł stwierdzić, że widzi to na własne oczy, ale znał Davinę bardzo dobrze. Wiedział, że jakoś by nie mogła się zaniedbać na przestrzeni tych lat. Więc nie potrzebował żadnego potwierdzenia wzrokowego by być pewnym. Mógł się mylić, jasne tylko no po prostu mu to nie pasowało do panny Reyes. Miał takie uczucie, którego nie umiał w żaden sposób opisać, tak jakby ją widział cały czas doskonale mimo, że nie było to w żaden sposób możliwe. Max doskonale coś o tym wiedział, sam przecież mimo wszystko, przeciwności losu ćwiczył by jakoś się nie zaniedbać za bardzo. Musiał uważać, przeważnie robić to z czyjąś pomocą, ale próbował samemu dać sobie radę, ot co. Nie lubił być uzależniony od innych, nigdy. - Poszedłem do akademii policyjnej w Knoxville, zostałem policjantem i tak się wspinałem po szczeblach kariery, powiedzmy... - nie było łatwo, skoro dopiero co miał zostać detektywem, ale to były głównie decyzja bruneta. Miał możliwości by zostać kim więcej, wcześniej, ale po prostu nie chciał. Wiedział, że jeszcze musi się czegoś nauczyć i co? Nie mylił się. - Powiedzmy, że chciałem pobawić się w samotnego bohatera ścigając poszukiwanego, który przywitał mnie z kilkoma kolegami - wyjaśnił pokrótce i właśnie też dlatego wcześniej nie przyjął żadnego awansu. Przez swoją głupotę, pewność siebie, która doprowadziła do jego ślepoty. - Hahaha, to chyba rodzinne.. - zaśmiał się bo pewnie gdyby nie ojciec, jego lekki nacisk na przyszłość Maxwella to kto wie kim byłby teraz? Kto wie czy w ogóle by opuścił Sweetwater albo czy by tutaj wrócił? Było wiele możliwości, ale nie ma co o tym gdybać bo jest jak jest, czasu się nie cofnie, nie można zmienić swoich decyzji. Teraz by nie powiedział, że jest taki opanowany tak jak kiedyś, starał się, ale co raz ciężej było mu panować nad emocjami, niestety. - Przykro mi... - nawet nie wiedział co powiedzieć, jak się zachować, całe szczęście, że wyszła z tego cało. To w sumie był chyba najważniejszy fakt, ale też nie zamierzał się zagłębiać w szczegóły. Mógł wywnioskować po samym głosie Reyes i zrobił to, że nie jest to najprzyjemniejszy temat. - Chodźmy.. - powtórzył za byłą dziewczyną i udali się w stronę sali na której odbywała się cała ta imprezka. Przeczuwał, że gdzieś tu może być Flo, ale jakoś się tym nie przejmował. Przyszli w końcu sami, a taka mała przerwa może im się przyda, kto tam to wie. Choć równie szybko co weszli tak i wyszli, więc pani Harwood nawet pewnie nie zobaczyła swojego męża, ale to dobrze. Usiadł tuż obok Daviny i westchnął pod nosem trzymając w dłoni szklankę z alkoholem. - Bardziej za to drugie - posłał brunetce szeroki uśmiech wznosząc z nią toast i w sumie wypijając cały alkohol na raz.

    [Profil]
     
     
    Davina Reyes




    w sweetwater
    od:
    nieco ponad dwa miesiące
    33

    dziennikarka
    zajęcie

    stare dzieje
    uczucie

    Davina

    Reyes


    Wysłany: 2018-11-10, 22:24   
       IMIE / NICK: Domi
       MULTIKONTA: Megs


    Davina zawsze należała do grupy osób konkretnych i takich, którzy za wszelką cenę dążą do wyznaczonych sobie celów. Jednym z nich było dbanie o swój wygląd. Nie oszukujmy się, że tego też wymagała od niej praca, dlatego nawet gdyby chciała, nie mogła się zaniedbać. A Maxa z całą pewnością kiedyś weźmie na poranne bieganie. Ewentualne krzywdy wyrządzone po drodze weźmie na siebie.
    – Dobra, dobra, już starczy tych komplementów – gdyby jego oczy były sprawne, zobaczyłby Davinę z wymalowanym na buzi szelmowskim uśmiechem. Oczywiście było jej miło. Która kobieta nie lubiła komplementów? Nawet od byłego, już niewidomego chłopaka, który w rzeczywistości nie mógł zobaczyć, jak kobieta wygląda. – No tak, Knoxville. Cały czas byliśmy obok siebie – mruknęła, przeczesując włosy palcami. – Doszedłeś do detektywa? – zapytała i ponownie przyłożyła szklankę do ust.
    Z ich rozstaniem nie poradziła sobie najlepiej. Była młoda, głupia i bezgranicznie zakochana. Z osiemnastoma wiosnami na karku pojechała na studia do tego samego miasta, ale ani razu nie odezwała się do Harwooda. Często jednak łapała się na bezwiednym chwytaniu telefonu komórkowego i gapieniu się na numer telefonu bruneta. Z czasem dowiedziała się, że układa sobie życie u boku innej kobiety. Bliscy namawiali ją do odpuszczenia, zapomnienia, a ona finalnie przyznała im rację. Później wielokrotnie zastanawiała się, czy dobrze zrobiła.
    – Auć – wzdrygnęła się, wyobrażając sobie sytuację, w której znalazł się Max. – Jakie są rokowania? – miała na myśli odzyskanie wzroku, rzecz jasna. Bo… Jakoś nie do końca potrafiła uwierzyć, że jest to permanentny stan. – A właśnie, co słychać u papy Harwooda? – kilkanaście lat temu sporo czasu spędzała w domu rodzinnym chłopaka i to właśnie z jego ojcem miała najlepszy kontakt. Człowiek doświadczony i inteligentny – Davina doceniała dyskusję, jakie między sobą przeprowadzali. Traktował Reyes z szacunkiem i słuchał jej mimo tego, że dla niego była zwykłą gówniarą.
    – I co teraz, Max? Planujesz zostać w Sweetwater? – oparła się o ławkę i założyła nogę na nogę. Na dworze zrobiło się nieco chłodniej, więc D. wykończyła swojego drinka nieco szybciej niż powinna. Od wypadku piła więcej, aczkolwiek nie doprowadzała się do stanu kompletnej nietrzeźwości. Gorzałka pomagała jej zasnąć.
    [Profil]
     
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    [ ODPOWIEDZ ]
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Wersja do druku
    Dodaj temat do ulubionych

    Skocz do:  



  • Poszukiwane osoby chętne do pracy na Ranchu Hayesa. Doświadczenie niewymagane, stawka godzinowa. Więcej informacji na Ranchu.
  • Znaleziono kota. Rudy z czarną obróżką. Nie reaguje na żadne imię i nie daje mi spokoju. Czyjkolwiek jest, daję wam tydzień, później uznaję, ze jest mój. numer telefonu
  • W związku z licznymi szkodami wyrządzonymi przez nawałnice, ogłoszono zbiórkę datków i żywności dla osób pokrzywdzonych. Dary będą obierane w Domu Kultury przez najbliższy tydzień w godzinach 8:00-15:00
  • Październik miłością stoi! Muriel Matthews wraz z pastorem zapraszają pary przygotowujące się do wejścia w związek małżeński, młode małżeństwa oraz tych, którzy napotkali na swojej drodze pewne trudności na cykl spotkań poświęconych rodzinie. Jeśli ty i twoja druga połowa chcecie wziąć udział w spotkaniu - wystarczy wysłać zgłoszenie na konto Muriel bądź Pastora.


  • CHCESZ BY TWOJE OGŁOSZENIE ZNALAZŁO SIĘ NA TABLICY?
    SKORZYSTAJ Z KODU W ZAMÓWIENIACH.



    Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 6