Sweetwater
tennessee


na forum mamy
grudzień


pogoda

Dni stawały się coraz krótsze, a noce chłodniejsze. Temperatury raz wzrastały, do nawet 20 stopni, tylko po to, aby po kilku dniach spaść gwałtownie do 12. Nad ranem nad całym miasteczkiem utrzymywały się mgły, dopełniając malowniczy, jesienny pejzaż Sweetwater.
Korzystając z czasu hucznych przygotowań do najmagiczniejszego czasu w całym roku, Pastor namawiał do dzielenia się swoimi dobrami z innymi. Współpracując ze Ślicznotkami, ogłosił loterię świąteczną. Z pieniędzy uzbieranych dzięki kupnie losów, zorganizowana została uroczysta kolacja bożonarodzeniowa w sierocińcu dla wychowanków oraz dla samotnych, starszych osób. Nagrody zapewnili szczodrzy mieszkańcy Sweetwater, którzy postanowili wesprzeć wielebnego Crimsona w jego staraniach. Dzięki nim można było wygrać liczne upominki, rabaty, a nawet weekend w letniskowym domku rodziny Westwoodów nad jeziorem Watuga.
  • 03/12 Kto wygra wybory? Starcie Westwooda z Hayesem zbliża się wielkimi krokami.
  • 01/09 Serdecznie witamy wszystkich w Sweetwater!
  • 1. James Maier
    10 punktów

    2. Bonnie Westwood
    8 punkty


    3. imie i nazwisko
    0 punktów

    4. imie i nazwisko
    0 punktów

    5. imie i nazwisko
    0 punktów

    Kinga

    ADMIN

    Iza

    ADMIN

    Ofe

    ADMIN


    Lola

    ADMIN

    Magda

    HELP

    Kas

    HELP


    -

    -

    -

    -
    the crew
    .


    Poprzedni temat «» Następny temat
    pomogę Ci
    Autor Wiadomość
    Kofi McCoy



    22

    wakacje
    w sweetwater od?

    stolarz
    zajęcie

    -
    uczucie

    Kofi McCoy

    tennessee honey

    Wysłany: 2018-10-21, 22:10   pomogę Ci
       IMIE / NICK: -
       MULTIKONTA: -


    Babcia wygoniła go z domu. Powiedziała że nie może aż tyle siedzieć w tych czterech ścianach lub w pracowni. Wręcz wyrzuciła go z domu. Nie miał za bardzo co z sobą zrobić. Nie chciał siedzieć na werandzie przed domem. Jakiegoś pomysłu na czas też nie miał. Miał dzień wolny, dlatego też nie było żadnego pomysłu co mógłby z sobą zrobić. Mógłby znów się zamknąć w pracowni i zacząć coś rzeźbić w drewnie, ale i tak pewnie babcia by go odnalazła i za uszy wytargała na świeże powietrze. Nie chciał się kłócić, wiedział jak jest jej ciężko i on jeszcze nie chciał sprawiać problemów. Jakby nie patrzeć to dawno nie miał okazji aby tak na spokojnie przejść się po całym miasteczku, tak na spokojnie, zobaczyć co się zmieniło. Wyszedł z domu i po prostu szedł przed siebie. Widział jak zmieniło się na plus przez te wszystkie lata. Niby miał tutaj jakiś znajomych, ale dawno się nie widział. Tak samo jak nie miał kontaktu z swoimi rówieśnikami tutaj. Był tutejszy, ale jednak przyjezdny. Tak bardzo się różnił od nich wszystkich. Nie odezwał się do nikogo, bo pewnie wszyscy tak bardzo mega zajęci. No niestety.
    Idąc ulicą zobaczył przed sobą znajomą uroczą drobną blondyneczkę. Gdzieś tam na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech. Przyspieszył swój krok tak aby móc ją dogonić. Widział że szła z zakupami.
    -Hej, daj pomogę Ci.
    Powiedział pojawiając się obok niej i już wyciągając swoje dłonie po papierowe torby z zakupami.
    _________________
     
     
    Diamond Westfield 



    19
    w sweetwater od?

    biegam z mopem w motelu
    zajęcie

    rozgoryczenie czy rozczarowanie?
    uczucie

    Diamond

    Wysłany: 2018-10-21, 22:57   
       IMIE / NICK: nope
       MULTIKONTA: nie pozwólcie mi!


    #1.
    Życie w takim miasteczku znacznie różniło się od tego,które pędziło sie w wielkich metropoliach. Tu zawsze było się czym zająć,zawsze było coś do zrobienia i chociaż rodzice Diamond nie byli właścicielami wielkiego rancho czy farmy,a jedynie niewielkiego przydomowego ogródka to i tak ciągle były obowiązki. Nawet teraz po drodze z pracy postanowiła zrobić niewielkie zakupy,przecież i tak już wyszła z domu to te kilka dodatkowych kroków i minut jej nie zbawi. Kupiła tylko niezbędne produkty, starała się naprawdę nie wydawać kasy na zbytni. Wiadomo,byl w mloda i czasem kupiła jakiś ciuch czy kosmetyk, chciała wyglądać na ładną i zadbana,ale miala deoj priorytet na który skrzętnie odkładają ze swojej niewielkiej wypłaty. Oszczędności nie rosły zbyt szybko,wiadomo zycie tez kosztowało, a ona chciała odciążyć rodziców jak tylko mogła.
    Szła powoli zmęczona sprzątaniem w motelu,bo to mimo wszystko dość forsujące zajęcie, a ona naprawdę przykładała sie do swoich obowiązków,mimo tego,że bycie sprzątaczka nie było szczytem jej marzeń. Co chwilę delikatnie poprawiają papierową torbę, z którą dziś bylo jej jakoś szczególnie niewygodnie,gdy nagle usłyszała za sobą znajomy glos. Odwróciła się przez ramię i delikatnie zagryzla wargę,odruch którego absolutnie nie kontrolowana,ale nieraz klęła na niego w myślach.
    -Cześć
    Uśmiechnęła się do mężczyzny zaraz bez większych protestów oddając mu to co niosła
    -Miło Z Twojej strony,dziękuję. Popołudniowy spacer?
    Zagadnienia spoglądając na niego i zaraz zakładając sobie włosy za ucho.
     
     
    Kofi McCoy



    22

    wakacje
    w sweetwater od?

    stolarz
    zajęcie

    -
    uczucie

    Kofi McCoy

    tennessee honey

    Wysłany: 2018-10-21, 23:27   
       IMIE / NICK: -
       MULTIKONTA: -


    Niemal od razy wziął od niej papierowa torbę. Przecie nie moze sama nosić, tym bardziej że widział iż było jej nie niewygodnie. Lubił tą dziewczynę. Zawsze była taka uśmiechnięta i pogodna. Może nie znali się zbyt dobrze, bo tylko tak naprawdę kilka razy z sobą rozmawiali. Znali się bardziej z widzenia. Widać że tym razem może spędzą trochę więcej czasu razem.
    -To nic takiego.
    Powiedział delikatnie uśmiechając się.
    -Tak popołudniowy spacer. Mam dziś ogólnie dzień wolny, a babcia mnie wyrzuciła z domu.
    Lekko skrzywił się i wzruszył ramionami. Znała jego babcię i ogólnie rodzinę. W końcu w takim miasteczku wszyscy się znają. Lub przynajmniej o osobie słyszeli.
    -Stwierdziła, że nie mogę cały czas siedzieć w czterech ścianach, ani w pracowni.
    Dodał jeszcze. Szedł równym z nią krokiem. Zabrał od niej wszystko co ma ciężkie aby było jej naprawdę łatwiej i lżej iść.
    -Zagroziła nawet że mam jej się w domu nie pokazywać przed zachodem słońca. Więc się tak włóczę po mieście.
    Jego babcia była osobą dość upartą i musiała postawić na swoim, nie warto byłoby się jej sprzeciwiać. Po chwili zerknał na nią.
    -A Ty tylko na zakupach czy po pracy?
    Zapytał z ciekawością. Dla niego nie była kimś znacznie gorszym, że pracowała jako sprzątaczka. Przecież każda praca jest dobra i podziwiał że chciała przez to osiągnąć swój cel. Miała marzenie które chciała zrealizować.
    _________________
     
     
    Diamond Westfield 



    19
    w sweetwater od?

    biegam z mopem w motelu
    zajęcie

    rozgoryczenie czy rozczarowanie?
    uczucie

    Diamond

    Wysłany: 2018-10-22, 00:15   
       IMIE / NICK: nope
       MULTIKONTA: nie pozwólcie mi!


    Cóż,Diamond po prostu taka była. Uśmiechnięta nawet,gdy coś nie do końca grało,pełna energii. Wierzyła,że wszystko co da dobrego kiedyś do niej wróci.
    - No niby tak,ale dzisiaj jakos szczegolnie nie chciała współpracować
    Wskazała palcem na torbę,która dzisiaj sprawiała jej tyke problemów,a potem Zaśmiał się wesoło. Dobrze znała babcię chłopaka czasem spadała do jej domu i pomagała w jakiś drobnych czynnościach czy porzucają zakupy,a kobieta częstowała ja kawałkiem domowego placka.
    - Zawsze wiedziałam,że mądra z niej kobieta. Ma rację,nie możesz ciągle siedzieć zamknięty w domu. Może jeszcze tego nie wiesz,ale jesień potrafi być naprawdę piękna pora roku. Tyle barw,zwierzęta szokujące zimowe zapasy,zapach lasu przesiąkniętego deszczem.
    Westchnęła cichutko dla mniej to wszystko było naprawdę niesamowite,ale wiedziała, że wiele osób może zwyczajnie tego nie doceniać.
    Szło jej sie teraz zdecydowanie lepiej,swobodniej.
    - Nie chce Cię straszyć, ale znając Twoja babcie, to rzeczywiście nie ryzykowalabym pojawienia się w domu przed wieczorem. Wszyscy w rodzinie jesteście tacy uparci?
    Przechylił lekko głowę czekając na jego odpowiedź. Wydawał się całkiem miły,pomagał jej wiec czemu miałaby się czegoś więcej o nim nie dowiedzieć,a przy okazji jakoś zapobiec tej niezręcznej ciszy.
    -Z pracy… ja nie miewam wolnych dni. Wiesz jak jest...Motel sam się nie posprząta…
    Ostatnie zdanie powiedziała trochę ciszej,mimo wszystko. Nawet jeśli on nie uważał ja za gorszą przez to co robi to mimo wszystko nie było to coś,czym chciałaby się chwalić.
     
     
    Kofi McCoy



    22

    wakacje
    w sweetwater od?

    stolarz
    zajęcie

    -
    uczucie

    Kofi McCoy

    tennessee honey

    Wysłany: 2018-10-22, 00:51   
       IMIE / NICK: -
       MULTIKONTA: -


    -Jaka ona niedobra... no popatrz...
    Mruknął cicho i lekko wywrócił oczami. Dla niego to nie było nic takiego, aby ponieść dla niej jedną torbę, aby w ogóle pomóc. Był uczony od małego że należy pomagać i to właśnie robił.
    Patrzył się na nią gdy mówiła o tym że jego babcia to mądra kobieta. Przytaknął jej bo miała całkowicie absolutnie rację. Słuchał dalej o tej pięknej jesieni, o kolorach jakie otaczają. Miała rację. tutaj w szczególności uwielbiał te spacery. Nie tylko jesienią, ale każdą inną porą roku. Wszystko do siebie tak wspaniale pasowało.
    -Masz rację. Zawsze lubiłem spacery i podziwianie natury... nie ma jej aż tyle w wielkim mieście.
    Powiedział. Sam do końca tak naprawdę nie był pewien czy woli życie tutaj na wsi czy w wielkim mieście. Tam miał wszystko czego potrzebował do życia. Tutaj spokój ciszę i naturę którą tak bardzo kochał. Od momentu śmierci rodziców, coś w nim pękło ze sam nie wie co z swoim życiem mógłby zrobić. Wszystko tak naprawdę było nie tak jak powinno.
    Zerknął na nią kątem oka i prychnął cicho.
    -Czy jesteśmy uparci? hmmm... myślę że wtedy gdy trzeba to tak. Ale masz rację po raz kolejny śliczna blondynko. Lepiej z moją babcią nie zadzierać, dlatego snuję się po mieście bez celu. Choć teraz mam cel. Odprowadzić Cię i zakupy bezpiecznie do domu.
    Zażartował sobie. Może nie miał wielkiego uśmiechu, ale jakiś był na jego ustach. Niewiele razy mozna było go zobaczyć. To że nazwał ją śliczną było tak bardzo automatyczne. Była ładną dziewczyną, zatem dlaczego miałby tego nie powiedzieć?
    -Hej...
    Lekko szturchnął ją w ramię.
    -To nic złego, że tam pracujesz. Jeśli ktoś ma z tym problem to jest jego problem.
    Bo zauważył jak b ardzo niechętnie o tym wspomina i mówi. W sumie długo nie zdradzała gdzie pracuje w rozmowie z nim. Teraz wiedział i nie miał z tym kompletnie problemu.
    -Poza tym każdy musi mieć choć jeden dzień odpoczynku. Szczególnie Ty powinnaś.
    Bo jak to, pracować 7 dni w tygodniu? Przecież to nienormalne jest. Mówi ta co pracuje 6 dni w ciągu 7 dni po 12h. Właśnie teraz wpadł na pewien pomysł.
    -Może mógłbym kiedyś po Ciebie przyjechać i zapewnić Ci odpoczynek?
    Zapytał spoglądając na nią. Jakoś mu się tak dobrze z nią szło, że nawet nie zauważył że zbliżali się do jej domu.
    _________________
     
     
    Diamond Westfield 



    19
    w sweetwater od?

    biegam z mopem w motelu
    zajęcie

    rozgoryczenie czy rozczarowanie?
    uczucie

    Diamond

    Wysłany: 2018-10-22, 11:28   
       IMIE / NICK: nope
       MULTIKONTA: nie pozwólcie mi!


    Zmrużyła tylko oczy,gdy zaczął się z niej śmiać. Ta torba naprawdę dziś nie chciała z nią współpracować i koniec.
    Widać mieli ze sobą coś wspólnego,oboje pomagali,gdy tylko mieli taką możliwość i byli nauczenie tego od małego nie oczekując niczego w zamian. Diam zawsze uważała osoby starsze za bardzo mądre,bo owszem może nie były ona na czasie ze wszystkimi nowościami i udogodnieniami dzisiejszego świata,nie znamy jakiś trudnych określeń,a ich edukacja nieraz skończyła się dość wcześnie,ale były pełne życiowej mądrości i doświadczenia co było na swój sposób piękne.
    -No widzisz … więc korzystaj z tego wszystkiego dopóki masz okazję …
    Rozłożył ręce jakby chcąc mu pokazać co ma na myśli mówiąc “tego”.
    -Macie przecież Central Park i inne tereny zielone...Nie może być aż tak źle z ta natura nawet w tym dużym mieście.
    Diam byla ciekawa jak to jest mieszkać w takiej wielkiej metropolii i żyć jej rytmem,cały czas gdzieś pędzić po zatłoczonych ulicach, siedzieć do rana w lokalach z kolorowymi drinkami a w drodze do pracy w pośpiechu kupować kawe i babeczke w jakiejś malej kawiarni na rogu. To było tak bardzo inne od tego co znała tutaj i oczywiście,ze chciałaby tego spróbować, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, ze nie bedzie jej to dane.
    Na początku zaśmiała się cicho z tego co mówił,ale potem padło jedno słowo,które sprawiło,że jej policzki zrobiły się cale czerwone,a ona zagryzł lekko wargę. Nie przywitał do tego,aby ktoś tak się do niej zwracał. Tak naprawde do tej pory swoj czas dzieliła miedzy naukę a pomaganie rodzica i płeć przeciwna jakoś nigdy nie miała tam specjalnego miejsca więc nie przywołał do takich słowo,zwłaszcza z ust takiego przystojniaka jak Koffi,bo był przystojny,bardzo przystojny i nie mogła tego nie widzieć.
    Na to jak ja szturchnął tylko lekko westchnęła.
    - Ja wiem,żadna praca nie hańbi i tak dalej,ale…Wiesz jak jest nikt w moim wieku niechciany mieć takiej pracy. Wszyscy chcą zwiedzać świat,podbijać to,a nie sprzątać po innych…
    Wzruszyła lekko ramionami. No,ale taka byla prawda,jednak mimo wszystko pieniądze nie spadały z nieba,a ona tak bardzo ich potrzebowała.
    - Motel jest zbyt mały,aby zatrudnić druga osobę,a pokoje trzeba posprzątać.
    Nie miała w zwyczaju narzekać,teraz też nie zamierzała. Było jak było i idac do tej pracy doskonale wiedziała jak to będzie wyglądać,zgodziła się na to.
    Na jego propozycje spojrzała tylko zainteresowana na mężczyznę nie bardzo wiedząc o co mu chodzi.
    -Znaczy… No jesli chcesz to nie ma problemu,ale nie musisz się kłopotach specjalnie.
    Odparła trochę skrępowania sytuacja, bo nie bardzo wiedziała jak się zachować. Jej tez ten czas minął bardzo szybko i przyjemnie i ani sie nie spostrzegła kiedy już stała przed domem.
    -Może w ramach wdzięczności za pomoc dasz się zaprosić na kawę czy herbatę.Skoro i tak nie możesz się pokazać w domu domu do zachodu słońca,i szczerze Ci włócznia sie bez sensu po mieście.
     
     
    Kofi McCoy



    22

    wakacje
    w sweetwater od?

    stolarz
    zajęcie

    -
    uczucie

    Kofi McCoy

    tennessee honey

    Wysłany: 2018-10-23, 17:25   
       IMIE / NICK: -
       MULTIKONTA: -


    Spojrzał na nią.
    -Jest trochę inaczej... Też jest park, też za miastem jest jakiś lat i tak dalej, ale to nie to samo co tutaj.
    Bo przecież nie było. Powietrze było zupełnie inne, zdrowsze. Znacznie więcej zieleni i wszystkiego w około.
    -Jak na razie nie wyjeżdzam... Chciałbym sobie ułożyć wszystko w głowie... Tam..
    Zawiesił na chwilę głos opuszczając wzrok. Po kilku sekundach odchrząknął, bo zdał sobie sprawę że nie może się smucić, narzekać, szczególnie przy niej. Miała zbyt wiele własnych problemów.
    -Po prostu zostaję jak na razie tutaj.
    Zakończył swoją urwaną wypowiedź. Zostaje tutaj u dziadków, nie będzie wyjeżdżać. Jak na razie nie. wszystko w Nowym Jorku kojarzy mu się z rodzicami, z tym co tam przeżył. Tutaj jakoś w miarę sobie radził, tam nie potrafił. Niestety.
    Sojrzał na nią i delikatnie się uśmiechnął gdy zauważył to zawstydzenie. Mówił już że uroczo tak wygląda? Miałby wtedy ochotę ją przytulić do siebie i nie puścić już praktycznie w ogóle. Była taką osobą, przy której czuł się swobodnie. Miał szczerą nadzieję że ona też się tak czuła, że nie wstydziła i nie krępowała.
    -Wiem o tym... tylko wiesz, niektórzy nie robią nic aby osignąć swój cel, a Ty robisz i to tak dużo.
    Tak właśnie uważał. Była właśnie taką osobą, która miała swój cel i szła ku niemu.
    -Samym tym faktem jesteś lepsza od nich.
    Kiedy wspomniała o tym, że motel jest za mały na drugą osobę zmarszczył lekko brwi. Nie uważał tak. Powinny być tam zatrudnione co najmniej wie osoby. Dziwną politykę prowadzi właścicielka tego motelu, jednak nie wnikał w zbytnie szczegóły.
    -Dziwne to trochę... ale widocznie właściciel tak chce...
    Wzruszył lekko ramionami. Nie rozumiał tego, ale nie drążył tematu.
    Kiedy dotarli pod jej dom i usłyszał o wdzięczności to zaśmiał się cicho pod nosem.
    -Nie musisz mi być wdzięczna. To po prostu sąsiedzka pomoc.
    Poprawił ją z lekkim uśmiechem na ustach.
    -Na herbatę chętnie wejdę, ale może to ja Ci ją robię, a Ty sobie usiądziesz i odpoczniesz, co?
    Zapytał puszczając ją w drzwiach i wchodząc do domu. Był tutaj kilka razy i wiedział mniej więcej gdzie co jest. Powiedział głośniej dzień dobry, bo przecież nie wiedział czy jej rodzice są w domu czy też nie. Razem udali się do kuchni. Postawił torbę na blacie kuchennym. Widząc, że pewnie chciała już od razu szykować im herbaty, to chwycił ją delikatnie za talię i odsunął od szafki przesuwając przed położoną torbę na blacie.
    -To możesz rozpakować, a herbatą się zajmę. Pozwól mi proszę?
    Spojrzał na nią takim proszącym wzrokiem, takimi wielkimi niebieskimi oczami. Chciał pomóc i dać jej odpocząć.
    _________________
     
     
    Diamond Westfield 



    19
    w sweetwater od?

    biegam z mopem w motelu
    zajęcie

    rozgoryczenie czy rozczarowanie?
    uczucie

    Diamond

    Wysłany: 2018-10-23, 21:33   
       IMIE / NICK: nope
       MULTIKONTA: nie pozwólcie mi!


    Pomyślała chwile nad tym co jej powiedział.
    -W takim razie...Mogę Ci pokazać parę miejsc,które mogą Ci się spodobać. Jeśli będziesz chciał oczywiście.
    Wzruszyła lekko ramionami i kolejny już raz zagryzła lekko wargę. Nie chciała się narzucać swojego towarzystwa lub tego jak ma spędzać czas. To totalnie nie było w jej stylu. Słyszała jak się zaciął w tym co mówił i nie do końca wiedziała jak powinna zareagować, jakich słów użyć. Sama była bardzo mocno związana z rodzicami i nie wyobrażała sobie jakby to było,gdyby nagle ich zabrakło,zwłaszcza w tak tragiczny sposób.
    Gdyby powiedział jej, że uroczo wygląda taka zawstydzony to chyba spaliłabym się ze wstydu do końca.
    -Może I tak, ale z drugiej strony tutaj każdy się czymś zajmuje… Malo kto leży do góry brzuchem. Tak wygląda życie w małych miasteczkach
    Przecież zawsze znalazło się coś do zrobienia, jakaś okazja by zarobić parę groszy,ktoś potrzebował pomocy,albo trzeba bylo zrobic cos kolo domu. Jasne, ze to nie było Tak,iż wcale nie było czasu na życie,ale gołym okiem było widać że dzieciaki ze wsi szybciej dorastają i są bardziej zasadne.
    -Caia jest naprawdę spoko. Nie zawsze też jest Tak,ze siedzę w pracy cały dzień,czasem wpadam tam tylko na chwile,ale nie ukrywajmy, że im więcej czasu pracuje tym moja pensja jest wyższa.
    Taka była prawda. Nie mogła mieć wszystkiego i musiała wybierać między wiecznym wakacjami a ciężka praca i spełnieniem marzeń wiadomo więc co wybrała,zrobiła to świadomie i teraz naprawdę nie miała zamiaru się użalać nad sobą. W tak małym mieście nie było łatwo z praca,cieszyła się więc,ze udalo jej sie złapać chociaż to.
    - Za sąsiedzka pomoc tez trzeba dziękować.
    Puściła do niego lekko oczko,a po chwili spojrzała na niego lekko zaskoczona tym co zaproponował.
    -N...Nie musisz… naprawde nic mi sie nie stanie jak zrobię sama
    W międzyczasie minęła glowa w ramach podziękowania za przepuszczenie w drzwiach ,a potem powiedziała,że jej rodzice zapewne sa w pracy.
    Znieruchomiała na kilka sekund,gdy złapał ją w tali. To zabawne, ale naprawdę nie byla przyzwyczajona do takich gestów.
    - Ja… Umm… wiesz co gdzie..
    Założyła sobie włosy za ucho dość nerwowo i zaczęła rozpakowywać zakupy. Kiedy juz skończyła a herbata tez byla gotowa złapała za swój kubek,usiadła na krześle i objęła naczynie dłońmi.
    - Tak ogólnie jak Ci się tu żyje? To musiała być dla Ciebie diametralna zmiana… Udało Ci się chociaż trochę pozbierać myśli?
    Zapytała delikatnie, w międzyczasie rozmasowując sobie nadgarstek,który ostatnio przebrała w pracy.
     
     
    Kofi McCoy



    22

    wakacje
    w sweetwater od?

    stolarz
    zajęcie

    -
    uczucie

    Kofi McCoy

    tennessee honey

    Wysłany: 2018-10-23, 23:26   
       IMIE / NICK: -
       MULTIKONTA: -


    Siedział tak przy tym stole z herbatą w dłoni. Widział jak wcześniej się speszyła. Dla niego to nie było nic takiego dziwnego i zaskakującego, te wszystkie gesty. Nie robił przecież nic niewłaściwego. Po prostu przesunął ją aby nie zajmowała się wszystkim i mogła odpocząć. Pomocny chciał być.
    -Trochę... Znaczy chyba się już pogodziłem z tym co się stało.
    Zapatrzył się w kubek z herbatą i upił jeden niewielki łyk, bo była ciepła.
    -Tylko, że nie wiem czy jestem gotowy na to aby wrócić do Nowego Jorku i tam żyć.
    Powiedział ciszej.
    -Nie potrafiłem tam wytrzymać. Wszystko mi ich przypominało i.... no po prostu nie potrafiłem. Dlatego tu przyjechałem,...
    W sumie nigdy nie rozmawiali z sobą o tym jak on się w tym wszystkim czuje, co dzieje się pod tą ciemną czupryną. Tak bardzo chciał być tym silnym facetem, ale po prostu teraz nie potrafił. Znów odchrząknął cicho. Nie mógł się tutaj rozkleić, bo to nie czas i miejsce na takie rzeczy.
    -Zawsze lubiłem tu przyjeżdżać i być. Spędzać czas, łapać inspirację. Mam po prostu nadzieję że tu załatam choć w niewielkim stopniu pustkę...
    Trochę za bardzo się znów otworzył. Widać było po nim jak te wszystkie słowa jak to wszystko na niego działa. To wszystko w nim tak bardzo siedzi. Niby mija trzeci miesiąc ale to wciąż jest tak bardzo bolesne. Zobaczył że Diam sobie masuję nadgarstek. Przysunął się tak trochę z krzesłem do niej i uśmiechnął nieznacznie.
    -Daj zrobię Ci mały masaż. Mogę?
    Zapytał spoglądając na nią.
    -Co do pokazania tych kilku miejsc, które mogłyby mi się spodobać to jestem za. Znam trochę okolice, ale wiadomo nie mieszkam tu tyle czasu co Ty.
    Cały czas miał wyciągniętą otwartą dłoń. Dał jej wybór, nie zabierał dłoni, nie rozkazywał. Zapytał i czekał na jej odpowiedź, czy się zgodzi dać mu dłoń.
    _________________
     
     
    Diamond Westfield 



    19
    w sweetwater od?

    biegam z mopem w motelu
    zajęcie

    rozgoryczenie czy rozczarowanie?
    uczucie

    Diamond

    Wysłany: 2018-10-24, 10:46   
       IMIE / NICK: nope
       MULTIKONTA: nie pozwólcie mi!


    Nie twierdziła, że zrobił coś niewłaściwego czy złego. Ona po prostu nie była przyzwyczajona do takich gestów i stąd wynikało to spięcie, nie z jego złego zachowania.
    Rozmasowywała sobie ten nadgarstek dluzsza chwile w milczeniu.
    -Kofi...Ja nie wiem co powinnam powiedzieć. Nic mądrego nie przychodzi mi do głowy...Z resztą chyba nie ma teraz odpowiednich słów.
    Wzruszyła lekko ramionami.
    - Mam nadzieje,ze pobyt tutaj Ci pomoże. Wydaje mi sie,ze to dobre miejsce na taka ucieczkę od czegos,lub jeśli byś chciał rozpoczęcie na nowo,chociaż kto wie czy nie że tęsknisz za wielkim miastem,może nie Nowym Jorkiem, ale jakimś innym?
    Spojrzała na niego upijając łyk swojej herbaty.
    - Tez mam taka nadzieje,chociaż nie wiem czy taka pustkę można zapełnić czymkolwiek.
    Trzy miesiące to tak naprawdę chyba nie było zbyt dużo jak na takie dość traumatyczne zdarzenie jak śmierć obojga rodziców.
    -Dobrze że masz tu dziadków,w jakiś sposób daje Ci wsparcie,chociaż potrzebują czasami pomocy.
    Zawsze lepiej w takiej chwili miec przy sobie kogoś tak zaufanego jak babcia niz obca osobę jaka była ona. Przecież tak właściwie to się nie znali, spędzili ze sobą kilka dni w ostatnim czasie,ale to wszystko. Owszem pamiętała gi z wakacyjnych pobytów,bo kogos o tak nietypowej urodzie ciezko bylo zapomnieć,ale czy on kojarzył takiego dzieciaka jak Ona?
    Dlatego właśnie nie naciskał na rozmowy o tym. Nie musiał się zwierzać obcej osobie. Słysząc jak proponuje jej masaż tylko spojrzała na chwilę na swoją rękę, a potem wyciągnęła ja w jego stronę. Bez przesady nie byla az tak niedotykalska.
    -Chyba ją lekko przeciążyłam. Powinno przejść zs dzień czy dwa.
    Wyjaśniła mu zaraz, a po chwili lekko się uśmiechnęła.
    - To w takim razie jak będziesz miał ochotę na maly spacer to dzwoń, albo pisz. Jeśli tykko bede wolna to chętnie pokaze Ci to i owo
    Upila łyk swoje herbaty.
     
     
    Kofi McCoy



    22

    wakacje
    w sweetwater od?

    stolarz
    zajęcie

    -
    uczucie

    Kofi McCoy

    tennessee honey

    Wysłany: 2018-11-06, 20:54   
       IMIE / NICK: -
       MULTIKONTA: -


    Spojrzał na nią i uśmiechnął się tak lekko tak nawet trochę smutno. Wiedział, że śmierć jego rodziców to było naprawdę wiele. Przykre doświadczenie i jakoś sobie z tym radził. Nie powie jej przecież że nie przespał wiele nocy płacząc lub budząc się z krzykiem. Przecież był facetem nie może czegoś takiego powiedzieć.
    -Nie musisz nic mówić. To że zajmujesz mi głowę myślami jest już wspaniałe. Dziękuję.
    W sumie w jego głowie to znacznie lepiej brzmiało, ale trudno już powiedział te słowa. Już za późno na to aby się wycofać. Patrzył an nią gdy mówiła mu te wszystkie słowa i lekko się uśmiechał. Popijał swoją herbatę.
    -Sam nie wiem Diamenciku. Jak na razie tu czuję się dobrze. Co będzie za jakiś czas to się zobaczy...
    Wzruszył lekko ramionami. Nie miał pojęcia, czy za niedługo nie zwariuje z tego że jest tu tak spokojnie i czy faktycznie nie zatęskni za wielkim miastem. Był przyzwyczajony do tego rytmu.
    -Tak fajnie że tu mam rodzinę i mogłem tu przyjechać. Wiem, że potrzebują pomocy i teraz gdy tu jestem tak dłużej to to widzę. Ale też wiem od Babci że czasem do niej zaglądasz i też pomagasz. Dziękuję.
    Skinął lekko głową. Był wdzięczny za to że potrafiła wstąpić do jego babci i pomóc, mimo że miała wiele swoich obowiązków i pewnie nie zawsze siły. Gdy tylko podała mu swoją dłoń pochylił się i delikatnie pocałował wierzch dłoni. Po czym uśmiechnął się spoglądając na nią. Taki wyraz wdzięczności. Po czym delikatnie zaczął dotykać jej skóry i masować. Sam czasem miał ból nadgarstka, zatem wiedział jak bardzo zbawienny jest taki masaż. Starał się najbardziej jak tylko mógł.
    -Powinnaś uważać na siebie.
    Mruknął cicho słysząc jak mówi że chyba ją przeciążyła.
    -Jutro powinnaś ją sobie lekko usztywnić bandażem aby stan nie pogorszył się. A przynajmniej jakoś zabezpieczona ona będzie.
    Gdzieś tam tylko zerknął na nią, ale i tak częściej patrzył się na jej rękę, na to aby dobrze i spokojnie wymasować.
    -Jesteś pewna, że chciałabyś ze mną spędzać czas ? W sumie to zamiast spaceru to może jakiś piknik? W sumie jeszcze jest ciepło i pogoda wcale nie przypomina jesieni...
    Nawet sam nie wie kiedy zaproponował cos takiego. Wypalił z tym bez jakiegoś większego przemyślenia, ale musiał przyznać że z nią mu się bardzo dobrze rozmawiało i spędzało czas. Lubił jej towarzystwo po prostu. Pytanie tylko czy ona by chciała?
    _________________
     
     
    Diamond Westfield 



    19
    w sweetwater od?

    biegam z mopem w motelu
    zajęcie

    rozgoryczenie czy rozczarowanie?
    uczucie

    Diamond

    Wysłany: 2018-11-12, 00:22   
       IMIE / NICK: nope
       MULTIKONTA: nie pozwólcie mi!


    Sama nie miała pojęcia jak i czy poradziłaby sobie z taka strata jaką jest śmierć rodziców, zwłaszcza tak nagła. Nie chciała chyba nawet próbować sobie tego wyobrażać. Byla opis zawsze mocno z nimi związana,kochała ich i mieli dobre relacje.
    -To nic wielkiego,ze zajmuje Ci czas. Z reszta sam widzisz, ze chyba to ty bardziej pomagasz mnie. [\b]
    Uśmiechnęła się do niego delikatnie, ale mówiła przecież prawdę, dzisiaj jej pomógł, a niesienie zakupów z tą ręką nie było niczym przyjemnym.
    Zdawała sobie sprawę, że życie tutaj to kompletnie nie jego klimaty, że przywykł do czegoś totalnie innego niż wiejska codzienność, gdzie nie wychodzi się na lunch do modnych restauracji, nie organizuje wielkich koncertów ani wystaw, a jednym z największych świąt jest to kukurydzy. Jeśli kiedyś powie jej, że musi stąd uciec wcale nie będzie zdziwiona, zapewne będzie się nawet cieszyła, bo to będzie oznaczało, że rany zaczęły się już zabliźniać. Diamond nie miała w sobie zazdrości czy zawiści, cieszyła się, gdy innym w życiu powodziło się dobrze, układało się. Owszem czasami może trochę zazdrościła, ale nigdy nie życzyła źle.
    [b]-Uważaj na nich proszę, starsi ludzie potrzebują pomocy dużo częściej niż głośno to przyznają, nie chcą być ciężarem, a to przecież nie tak… Potrzebują nas, młodszych, silniejszych, sprawniejszy i jesteśmy im w jakiś sposób winni pomoc za wiedzę jaką nam w życiu przekazują, za to, że gdy byliśmy mali uczyli nas jeździć na roweże czy łagodzili ból ucha.

    Wzruszyła lekko ramionami, ale ona naprawdę tak myślała.Dopiero po chwili zagryzła wargę zakłopotana, bo jego koleżanki z NY zapewne tak nie myślały, miały głowy zajęte czymś innym, żyły bardziej nowocześnie niż ona, która teraz wyszła na niezbyt ogarniętą wiejską dziewuszkę.
    Czuła jak jej policzki spłonęły czerwienią w ułamku sekundy, gdy pocałował jej dłoń, a potem jeszcze na nią spojrzał, miała ochotę zapaść się ze wstydu pod ziemie nagle szukając wzrokiem czegoś na co mogłaby spojrzeć. Znów gdzieś tam w jej głowie obiło się, że wyszła na nierozgarniętą dziewuszkę, którą peszą takie rzeczy. Podczas, gdy on zapewne obracał się w gronie pewnych siebie i odważnych młodych kobiet. Syknęła cicho, gdy zaczął masować jej rękę, nie nie zabolało, ale czuła jak mięśnie na chwile spinają się i rozluźniają.
    -Postaram się
    Mruknęła też skupiając się bardziej na swoim nadgarstku niż na jego twarzy. Tak jakoś było jej zdecydowanie łatwiej.
    -Okej, chociaż przy sprzątaniu i tak wszystko zamoknie, zabrudzi sie i bedzie mi pewnie przeszkadzać.
    Wzruszyła lekko ramionami, a zdrową ręką poprawiła sobie kosmyk włosów i założyła go za ucho.
    Skupiła na nim trochę dłużej swój wzrok, gdy mówił o pikniku zamiast spaceru.
    -Jasne, nie ma problemu jeśli tak wolisz i spokojnie ja lubie spędzać z Toba czas wiec to nie problem.
    Taaa i znów powiedziała wiecej niż chciała.
     
     
    Kofi McCoy



    22

    wakacje
    w sweetwater od?

    stolarz
    zajęcie

    -
    uczucie

    Kofi McCoy

    tennessee honey

    Wysłany: 2018-11-27, 21:29   
       IMIE / NICK: -
       MULTIKONTA: -


    Spojrzał na nią i uśmiechnął się delikatnie. Miała rację, to ona mu zabierała czas, odciągała myśli od tych złych wspomnień. Czymś zajmowała te tysiące myśli jakie niekiedy kłębiły się w jego głowie. Nikomu nie życzył takiej nagłej i okropnej straty rodziny.
    Słuchał co mówiła o starszych ludziach i aż się uśmiechnął. Coraz to częściej miał wrażenie że ona jest niesamowitą osobą. Miała w sobie tyle dobroci, pogodności i życzliwości.
    -łał...
    Powiedział cicho i uśmiechnął się lekko. Nie spodziewał się takiej wypowiedzi.
    -Uważam na nich, pomagam, ale po Twoich słowach aż chce się znacznie bardziej być pomocnym. Nie wiem co Ty w sobie masz...
    Co prawda ostatnie zdanie wypowiedział tak na spokojnie i kompletnie nie wiedział, ze coś co myślał wypłynęło z jego ust. Nie tak to miało być. Nie to miał powiedzieć. W sumie sam nie wiedział dlaczego powiedział.
    Uśmiechnął się widząc jak się zawstydziła. Uwielbiał tą jej zawstydzoną minę. Była urocza i taka zupełnie inna niż tych wszystkich śmiałych dziewczyn z NY. Była inna i to w jakiś tam sposób mu się podobało. Możliwe że dlatego uwielbiał z nią spędzać tyle czasu. Jakoś tak dziwnym trafem nie potrafił odwrócić swojego wzroku od niej, nie umiał i tyle. Było w niej coś niesamowitego i wspaniałego. Coś co mu bardzo się podobało. Nie wiedział jeszcze do końca co to. Może kiedyś go olśni.
    -No popatrz jaki zbieg okoliczności. Ja też lubię z Tobą spędzać czas.
    Zaśmiał się cicho gdy to mówił. Było w tym naprawdę wiele prawdy. Uciekł na chwilę wzrokiem aby się napić herbaty.
    -I mówię to całkowicie poważnie. Jesteś naprawdę świetna Diemenciku.
    _________________
     
     
    Diamond Westfield 



    19
    w sweetwater od?

    biegam z mopem w motelu
    zajęcie

    rozgoryczenie czy rozczarowanie?
    uczucie

    Diamond

    Wysłany: 2018-12-04, 00:46   
       IMIE / NICK: nope
       MULTIKONTA: nie pozwólcie mi!


    Wiedziała, że nie zna tu zbyt dużo osób i nie chciała by siedział sam zamknięty w domu dlatego starała się dotrzymywać mu towarzystwa kiedy tylko miała taką możliwość. Oczywiście nie chciała mu się narzucać czy coś w tym rodzaju,ale dzisiaj przykładowo to on ją zaczepił,on zaoferował pomoc.
    -Łał?
    Zapytała dość niepewnie,bo tak naprawdę nie miała pojęcia co jej towarzysz miał na myśli,bo to mogło przecież oznaczać też coś negatywnego, ze nie pojmuję w tych czasach takiego myślenia i podejścia do sprawy,ze to dla niego dziwne. Patrzyła na niego trochę zakłopotany,a potem jedynie zagryzł wargę,gdy takie,a nie inne zdanie padło z jego ust. Sama lekko wzruszyła ramionami jakby chcąc mu dać do zrozumienia,ze ona też tego nie wie,że nie ma pojęcia co jest w niej takiego innego,co mógł widzieć.
    - To dobrze
    Skwitowała tylko jego słowa o tym,że dba o nich. Zaraz potem sięgnęła po swój kubek z herbatą i kupiła kilka łyków zanim ta kompletnie wystygnie.
    Ona za to nienawidziła momentami tej swojej nieśmiałości i tego,że tak wszystko się zawstydza
    Tak jak na przykład teraz,gdy wpatrywał się w nią tymi niesamowitymi oczyma,a ona najchętniej by zniknęła,bo nie miała pojęcia co teraz powinna zrobić. Jego kolejne słowa wcale nie polepszyło sytuacji. Znaczy jasne było miło usłyszeć to wszystko, tyle miłych rzeczy na swój temat, ale ona była z tym.wszystkim tak totalnie nieobyta i nie wiedziała jak powinna się zachować,aby nie zrobić z siebie totalnej idiotki. Zagryzł lekko wargę nawet nie kontrolując tego co robiła.
    -Totalny zbieg okoliczności.
    Roześmiała się kręcąc lekko głową,a zaraz potem syknęła cicho, gdy trafił na jakieś miejsce,które bardziej ją bolało.
    Założyła sobie koszyk włosów za ucho i spojrzała na niego.
    -Więc… jak miałbyś ochotę gdzieś wyjść czy cos zobaczyc to wiesz,gdzie mnie szukać.
    Dodała z uśmiechem,bo naprawdę chciała, aby ten czas tutaj był dla niego przyjemny, żeby się zaaklimatyzował i poczul jak w miejscu,w którym mu się dobrze żyje..
     
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 5