To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
SWEETWATER

— SPRAWY FABULARNE - Przewodnik

SWEETWATER - 2018-08-03, 13:33
Temat postu: Przewodnik
Spis treści
country roads take me home to the place i belong

SWEETWATER - 2018-08-10, 08:07

Stan Tennessee
country roads take me home to the place i belong
Charakterystyka

Tennessee leży w południowo-wschodniej części Stanów Zjednoczonych. Na północy graniczy z Wirginią i Kentucky, na wschodzie z Karoliną Północną, na zachodzie z Arkansas i Missouri, natomiast na południu z Georgia, Missispi, Alabamą. Stolicą stanu jest Nashville, jego główne miasta to Memphis, Chattanooga oraz Knoxville. Na terenie Tennessee znajduje się 95 hrabstw, a wśród nich największym jest Shelby. Powierzchnia stanu szacuje się na. 109.2 tys. km2, a liczba ludności na 6 495 978, co przekłada się na gęstość zaludnienia na poziomie 60 osób na kilometr kwadratowy.


Wzdłuż wschodniej granicy ciągną się góry Great Smoky (najwyższy szczyt Clingmas Dome, 2024 metry wysokości), należące do systemu Appalachów. Znajdujący się na ich obszarze Park Narodowy jest warty odwiedzenia. Zachodnie tereny stanu znajdują się w dolinie rzeki Missipi, przesuwając się dalej na zachód dolina rzeczna Tennesee ulega ograniczeniu wyżyną Cumberland oraz obniżeniem Basenu Nashville. Główną rzeką jest tutaj Tennessee, roślinność stanowią przede wszystkim lasy liściaste, dębowo - hikorowe na zachodzie i wielogat na wschodzie, a w górach – jodłowo - świerkowe i mieszane.


Stan ten wyróżnia się pięknymi okolicami, bogatą historią, a przede wszystkim muzyką. Tennessee to miejsce narodzin rock'n'n rolla, bluesa i muzyki country czarującej pięknymi melodiami. Król Presley odszedł dawno temu, ale w Memphis - największym mieście i miejscu narodzin bluesa - jego legenda jest wciąż żywa.


W Teennesse nie ma dominującego przemysłu. W ostatnich latach prężnie rozwija się energetyka, rolnictwo i turystyka. Wysoko rozwinięte są gałęzie przemysłu chemicznego, metalowego, spożywczego. Rolnictwo oparte jest tutaj na uprawie soi, bawełny, kukurydzy, tytoniu, roślin pastewnych oraz hodowli bydła i trzody chlewnej. Znaczna część wytworzonej produkcji jest sprzedawana w sąsiednich regionach i za granicą. To właśnie tutaj - w Teennesse - powstał Jack Daniels – znana na całym świecie marka whisky.


Nazwa Teennesse pochodzi najprawdopodobniej od słowa "Tanasi", którym Indianie z plemienia Cherokee ochrzcili wioskę nad rzeką Little Tenessee River. Inne często używane określenie to "Stan Ochotników", w dowód uznania zasług pochodzących stad żołnierzy w wojnach na przełomie XVIII i XIX wieku.


Klimat

W większej części stanu dominuje klimat kontynentalnym subtropikalnych. Lato w Teennesse jest gorące, a zima - ciepła. Średnia temperatura wynosi 25 stopni w lipcu, w styczniu nie spada poniżej 5 stopni. Roczny opad w regionie to około około 1150 mm.


Ciekawostki

» Stan jest podzielony na dwie strefy czasowe, co skłania do częstego sprawdzania zegarka. We wschodniej części używa się czasu wschodniego, w centralnej i zachodniej – czasu centralnego. Inną sprawa jest, że dla wielu osób czas w Tennessee zatrzymał się w miejscu.

» Tennessee jest stanem, który jest jedyny region na świecie ma prawo do produkcji unikalnej whisky z amerykańskiej kukurydzy o zastrzeżonej nazwie Tenneessee whisky.

» Z populacją ponad 650 tys. Memphis plasuje się w czołówce przestępczości w gronie dużych amerykańskich miast. W 2008 roku na pełnym etacie w policji służyło 1549 funkcjonariuszy,, podczas gdy liczbę członków gangów szacowano na ok. 10 tys.

» W Chattanooga znajduje się najbardziej znana w USA fabryka Volkswagena. To właśnie w tym mieście powstała pierwsza rozlewnia napojów Coca-Cola.

» W 1866 roku w miejscowości Pulaski zawiązana została organizacja Ku Klux Klan. Dopiero w latach 50-i 60- XX wieku, światopogląd tutejszych mieszkańców zmienił się, co doprowadziło do zniesienia dyskryminacji.

» W Memphis w 1968 roku zginął od kuli zamachowca Martin Luther King.

» Nashville uznawane jest za światową stolicą muzyki country.

» Tennessee dołączyło do USA w 1796 roku jako 16. stan. Dewiza stanu to: "Rolnictwo i handel".

SWEETWATER - 2018-08-10, 08:10

Sweetwater
country roads take me home to the place i belong
DOWNTOWN

Miejsce, które mieszkańcy nazywają centrum, to kilka wąskich uliczek, skupiających się wokół historycznego placu. To właśnie tutaj bije serce Sweetwater. Większość budynków straszy nowoprzybyłych odrapaną farbą, ale miejscowi wiedzą, że są to nieruchomości należące do Goldmana - starego dusigrosza, który wyciśnie ostatniego dolara od swoich najemców. Centrum można nazwać częścią handlową - znajduje się w nim większość sklepów i lokali usługowych, kawiarnia z cukiernią z domowymi wypiekami, a także kancelaria prawna oraz Biuro Szeryfa - Jamesa Harwooda. Co prawda przestępczość w Sweetwater jest dość niska, ale policja i tak sumiennie dba o porządek.
Ze względu na rozmiary miasteczka i małe zaludnienie nie ma w nim ratusza. Burmistrz urzęduje w niewielkim budynku nazywanym po prostu Biurem Burmistrza. Najważniejsze zebrania mieszkańców odbywają się właśnie tam, ewentualnie gdy pogoda temu sprzyja, Burmistrz zaprasza wszystkich na Główny Plac, który znajduje się dokładnie przed budynkiem. To najbardziej zadbana część miasteczka - ze starym pręgierzem oraz pomnikiem założyciela. Na Głównym Placu mieszkańcy świętują wszelkie festyny i obchodzą najważniejsze święta. Raz na jakiś czas organizowane są tam koncerty okolicznych zespołów country lub seanse filmowe pod gołym niebem.
Mieszczący się przy głównym skrzyżowaniu bar Triangle jest najpopularniejszym miejscem spotkań mieszkańców. Serwują tu najlepsze piwo, a spędzanie sobotnich wieczorów przy ladzie sącząc kolejnego budweisera lub grając w rzutki jest jedną z większych rozrywek dla wielu mieszkańców Sweetwater. W barze spotykają się i młodzi, i starsi, mało kiedy można zastać wolne stoliki. Dziennie przez Triangle przewija się kilkadziesiąt ludzi, nic więc dziwnego, że to właśnie w nim można zasłyszeć najnowsze informacje na temat tego, co się dzieje w miasteczku. Nalezy wspomnieć, że właściciel nie toleruje pijaństwa, tak więc nie spotka się tu zachlanych, śpiących na blatach moczymord. Traingle uchodzi za kulturalne miejsce i wszyscy niepasujący do tego stwierdzenia nie są tu przychylnie witani.
Zwiedzając centrum warto pamiętać o zajrzeniu do okolicznego Domu Kultury, który powstał stosunkowo niedawno dzięki staraniom członkiń Sweetwater Sweethearts; panie dbają o podtrzymanie tradycji i rozwój kulturalny Sweetwater. W Domu Kultury organizowane są zajęcia dla najmłodszych oraz dla seniorów, w jego części mieści się informacja turystyczna oraz biblioteka, do której każdy może oddać nieużywane przez siebie książki.


RIVERSIDE HEIGHTS

Północną część Sweetwater tworzą rozległe tereny rolnicze. To właśnie tutaj, w dolinie rzeki Watuga, znajdują się najżyźniejsze gleby Tennessee. Dla wielu jest to najpiękniejsza część miasteczka. Gigantyczne połacie pól, łąk i pastwisk przecinają wąskie dróżki, które nieraz bywały powodem sprzeczek między sąsiadami. Z jednej stronie ogromne rancza, które otaczają hektary zagospodarowanej ziemi, z drugiej zaś niewielkie farmy, rozsiane od siebie w kilkudziesięciu kilometrowej odległości. Nietrudno natrafić tutaj również na dzikie łąki, zagajniki, małe lasy, które tworzą sielski obraz Sweetwater.
Przez całą północ płynie rzeka Watuga, która w swojej krnąbrnej naturze często zaskakuje mieszkańców licznymi wylewami, niszczącymi przyległe do niej uprawy. Ci nieustannie próbują z nią walczyć, tworząc kolejne odpływy oraz rowy mające na celu obniżenie poziomu wody. Oprócz rzeki, na północy mieści się również sztuczny zbiornik wodny , którego strażniczką jest stara tama. Farmerzy od lat upominają się u burmistrza o jej odnowienie, jak na razie bez skutku.
Na początku ubiegłego stulecia w dolinie rzeki powstała maleńka przystań. Można tu wypożyczyć sprzęt wodny, wybrać się na krótki rejs wycieczkowy i podziwiać zapierający dech w piersiach krajobraz Parku Narodowego, który znajduje się kilkanaście mil od najdalej wysuniętych farm, dołączyć do hobbistycznych wędkarzy albo po prostu pomoczyć nogi siedząc na pomoście.
Prawdziwą dumą Sweetwater jest mieszcząca się na północy i nieustannie prężnie działająca stadnina koni. Ze względu na to, że od miasteczka odchodzi wiele dróg w stronę rezerwatu, od czasu do czas zaglądają tu turyści chcący zażyć spokojnego małomiasteczkowego życia, przejechać się konno po malowniczej okolicy i po prostu odpocząć od zgiełku wielkich miast. Zainteresowani zostaniem w Sweetwater na dłużej powinni zapytać miejscowych o jakiegoś gospodarza, który mógłby wynająć im pokój na farmie. Wbrew pozorom znajdzie się kilku chętnych na dodatkowy zarobek.


TIMBER RIDGE

Południe jest najmłodszą częścią Sweetwater, powstałą głównie w czasie szybkiego rozwoju miasteczka w ubiegłym stuleciu. Nowoczesne (jak na tutejsze standardy) osiedle domków jednorodzinnych szybko zapieniło się napływającymi do Sweetwater rodzinami; do dzisiaj Południe jest miejscem, które najczęściej wybierają przyjezdni na swój nowy dom. Okolica jest dość zadbana, uchodzi za idealną do założenia rodziny i wychowywania dzieci. Mieszkający na południu mają na wyciągnięcie ręki lokale rozrywkowe, jak i przychodnie, co podbija ceny nieruchomości. Warto podkreślić, że jeszcze dwadzieścia lat temu w Sweetwater urzędował tylko jeden lekarz podstawowej opieki zdrowotnej.
Na rozbudowanie południowych terenów miasteczka skorzystało kilku ambitnych handlowców i idąc za ciosem, wybudowali w jego obrębie kino, kręgielnia, a nawet starali się o utworzenie pętli autobusowej, dającej możliwość miejscowym sprawnego przemieszczania się do większych miast. Tego ostatniego nie udało się zrealizować i w Sweetwater dalej znajduje się tylko jeden przystanek autobusowy, a na rozkładzie można przeczytać, że odstępy między kolejnymi odjazdami autobusów są kilkugodzinne. Kino i kręgielnia bardzo szybko stały się popularnym miejscem do spędzenia rodzinnych weekendów. Kręgielnia organizuje zawody w każdą ostatnią sobotę miesiące i cieszą się one sporym zainteresowaniem. Kino zaś w niczym nie przypomina nowoczesnych kompleksów, czas zatrzymał się w nim w miejscu. Wyświetlane są tutaj tylko dwa filmy do wyboru, na nowości trzeba cierpliwie zaczekać, projektor czasami się zacina, a fotele nie są zbyt wygodne, jednak mało kto narzeka. Tradycją stało się już, że co roku w noc Halloween organizowane są tu nocne maratony strasznych filmów, będące alternatywą dla większych imprez.
W pobliżu Południa znajduje się remiza strażacka. Chłopaki ze straży pożarnej mają pełne ręce roboty i cieszą się dużą sympatią mieszkańców. W końcu to oni ratują miasteczko, gdy wylewa rzeka, następuje okres gwałtownych burz, dochodzi do pożaru czy najzwyklejszego wypadku na farmie. To prawdziwi bohaterowie Sweetwater.
Całkiem nie tak dawno temu, na Południu pojawił się pensjonat Greenville oferujący niedrogie noclegi dla przyjezdnych w przyjemnym, agroturystycznym klimacie, a także rozbudowano starą leśniczówkę, powiększając ją o kompleks zajmujący się opieką nad rannymi, dzikimi zwierzętami, wśród których najwięcej jest ofiar nieudanego polowania kłusowników.


FAIRVIEW

Krajobraz wschodniej części Sweetwater tworzą liczne lasy, stopniowo zlewające się z tymi z rezerwatu i Lasu Narodowego o tej samej nazwie. Ślady indiańskiej kultury są w miasteczku mocno widoczne. Na przestrzeni lat tereny rezerwatu malałyi jego granice przesuwały się na coraz bardziej na wschód, aż w końcu nabrał on obecnych rozmiarów. Mimo surowego zakazu wstępu na teren rezerwatu, co niektórzy mieszkańcy wyprawiają się za jego granice lub niebezpiecznie się do nich zbliża. Nie można zaprzeczyć, że te dziewicze miejsce zapiera dech w piersiach, chociaż świadomość bogatej historii lokalnego plemienia można powodować lekkie ciarki na plecach. Niestety, ale są to też tereny, które nawiedzają kłusownicy, tak więc może zdarzyć się, że natrafi się tu na pułapkę zastawioną na kojota, o której najlepiej od razu poinformować lokalnych strażników.
W tej części Sweetwater mieści się mały tartak, który zaraz po rozlewni whiskey i przedsiębiorstwie kukurydzy jest jednym z większych miejsc pracy w Sweetwater. Jak twierdzą mieszkańcy nikt nie kończy tam pracy z kompletem palców.
Znajduje się tu również kompleks szkolny, do którego uczęszczają dzieciaki nie tylko ze Sweetwater. Nie jest to duża szkoła, wiele pomieszczeń nadaję się do remontu, a trener szkolnej drużyny rugby nie może doprosić się renowacji szkolnego boiska. Dzieciaki z pobliskich miejscowości dojeżdżają do szkoły charakterystycznym żółtym autobusem, który zabiera również uczniów z południowej i zachodniej części miasteczka. Niestety ze względu na brak betonowych dróg mieszkańcy farm i rancz na północy do szkoły muszą wybierać się pieszo.
W sercu wschodnich terenów Sweetwater znajduj się Parafia Świętego Tomasza, czyli mały, protestancki kościółek, otoczony gospodarstwem pastora Crimsona. Kilka lat temu dzięki staraniom młodego duszpasterza część plebanii wydzierżawiono na rzecz sierocińca.
Wschodnia część Sweetwater wyróżnia się jeszcze jedną szczególną cechą. To tutaj wybudowane są najstarsze budynki, w tym w większości zabytkowe, rodzinne rezydencje, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Domy te są swoistą pamiątką południowego stylu życia, zakończonego wraz z wojną secesyjną. <./p>

WESTBROOK

Niegdyś były to tereny przemysłowe. Obecnie znajduje się tu kilka pustych magazynów, dawno zamkniętych spółek, upadająca rozlewnia whiskey i przedsiębiorstwo przetwórstwa kukurydzy. Jest to widocznie najbiedniejsza część miasteczka, zamieszkują ją głównie robotnicy oraz ludzie pracujący na farmach i ranczach, którzy nie mogą pozwolić sobie na wybudowanie własnego domu. Tutejsze domy są mniejsze, bardziej zaniedbane, spora ich część od dłuższego czasu jest już opuszczona. Wciąż funkcjonuje tu w okolicy rozlewni hotel dla pracowników. Warunki nie są zbyt dobre, ale za śniadania i koszty utrzymania płaci pracodawca, co sprawia, że jest to mimo wszystko kusząca opcja dla mało wymagających.
W obrębie zachodnich terenów mieści się Merlotte's Bar and Grill. Bar ten nie cieszy się dobrą sławą, kojarzy się przede wszystkim z pijakami i podejrzanym towarzystwem. Mało który szanujący się mieszkaniec Sweetwater przekracza próg Merlotte's, a szkoda, bo mimo wszystko bar ten to dość ciekawe miejsce. Kuchnia słynie z dań regionalnych, można tu zabawić się na mechanicznym byku lub zagrać w bilarda, cieszyć się rytmami muzyki country. Pośrodku baru znajduje się niewielka scena, na której może wystąpić każdy, kto tylko ma na to ochotę, także bardzo często na jej deskach pogrywają tutejsi amatorzy muzyki i śpiewu. W Merlotte's przesiadują przede wszystkim pracownicy rozlewni oraz przedsiębiorstwa, ale ciągnie do niego również osoby spoza miasteczka, którzy nie zawsze zachowują się odpowiednio. Łatwo ich sprowokować i tym samym wszcząć burdę, kończącą się najczęściej rozbijaniem się krzeseł. Do widoku samochodu z Biura Burmistrza na podjeździe można łatwo przywyknąć.


Dojazd


» Najbliższe miasto znajdujące się w okolicy to Johnson City i dojazd tam zajmuje około 2 godzin. Johnson City w zaokrągleniu liczy sześćdziesiąt tysięcy mieszkańców.
» W odległości 30 minut drogi od Sweetwater znajduje się jezioro Watuga, które jest okoliczną atrakcją turystyczną. Jezioro Watuga stanowi część rezerwatu.
» Na północ od centrum miasteczka płynie rzeka Watuga.
» Sweetwater położone jest przy U.S Route 2976.
» Stolica stanu Nashville leży w odległości 5-6 godzin od Sweetwater.
» Najbliższe lotnisko i szpital jest w Johnson City
» Najbliższa uczelnie wyższa znajduje się w Johnson City i nosi nazwę East Tennessee State University.
» Sweetwater znajduje się 30 minut drogi od granicy ze stanem Wirginia.



SWEETWATER - 2018-08-10, 08:10

Ważniejsze miejsca
country roads take me home to the place i belong
Rutherford & Sons Distillery

Wszystko zaczęło się od niewielkiego przedsiębiorstwa. Bracia Desmond i Edwin Rutherfordowie zapragnęli spełnić swoje marzenie o tym, by któregoś dnia ich nazwisko widniało na etykietkach rozsławionej po całym stanie złocistej Whiskey. Oficjalnie zakład powstał w 1902 roku, wcześniej przez ponad trzy lata bracia szlifowali swój kunszt w niewielkiej piwnicy własnego domu. Rozlewnia rozwijała się prężnie przez siedem kolejnych lat, do roku 1909 kiedy to Tennessee uchwaliło zakaz spożywania napojów alkoholowych na poziomie państwowym. Wcześniejsze licznie powstające stowarzyszenia wstrzemięźliwości tworzone przez zaniepokojonych negatywnymi skutkami picia Amerykanów, nie robiły na braciach wrażenia. Jednak, gdy w grudniu 1917 r. Kongres przyjął 18 poprawkę, potocznie nazywaną poprawką do prohibicji, jasnym stało się, że płynne złoto braci Rutherford nie zyska na popularności przez najbliższe paręnaście lat. Mimo intensywnych wysiłków organów ścigania rząd federalny nie zdołał zapobiec dystrybucji alkoholu na dużą skalę. W latach dwudziestych przestępczość zorganizowana w Ameryce rozkwitła, a bracia Rutherford z niewielkiego Sweetwater mieli w niej swój udział. Edwin Rutherford trafił do więzienia w 1932 roku, na kilka miesięcy przez uchwaleniem 21 poprawki, znoszącej prohibicję. Wolności nie odzyskał, zmarł w więzieniu w niejasnych okolicznościach.

Po śmierci Edwina Desmond postanowił kontynuować ich wspólne dzieło, a w pierwszą rocznicę śmierci brata przedstawił mieszkańcom Sweetwater nową odmianę whiskey, odtąd znanej jako Edwin's Single Malt. Whiskey Edwina i jego historia rozsławiła rozlewnię po całym Tennessee. W ciągu kolejnych dziesięciu lat zakład rozwijał się w szalonym tempie, uruchamiano dodatkowe hale produkcyjne, podwajając i potrajając ilość kadzi. Destylarnia Rutherfordów stała się ogromnym kołem napędowym dla Sweetwater, a tuż obok zakładów przetwarzania kukurydzy, największym pracodawcą dla mieszkańców nie trudzących się rolnictwem czy hodowlą.

Przez lata destylarnia była sobie przekazywana z pokolenia na pokolenie, ojcowie dokładali wszelkich trudów, by przelać na synów całą swoją wiedzę, ale przede wszystkim miłość i szacunek do kunsztu jakim jest produkcja whiskey. Receptura opracowana przez pierwszych braci Rutherford do dziś pozostaje tajemnicą, jak to się mówi — wszystko zostaje w rodzinie. Przez wiele wiele lat wszyscy dbali o wspólny interes, mówiono nawet, że to whiskey trzyma tę rodzinę razem. Alkohol, rodzinny interes, wielkie pieniądze, to nigdy nie wróż nic dobrego, a jednak destylarnia Rutherfordów rozwijała się tak, jak wymarzyliby to sobie Edwin i Desmond.

Niestety, wielki kryzys nie ominął Sweetwater. W tamtym czasie rozlewnią zarządzał wnuk Desmonda, który nie tylko nosił jego imię, ale miał w sobie pierwiastek zaradności dziadka, dzięki której uporał się z kryzysem na rynku, a dodatkowo udowodnił, że wielkie koncerny nie dorastają do pięt tradycyjnym destylarniom, takich jak ta należąca do jego rodziny. Sweetwater znów mogło być dumne ze swojej złocistej whiskey!

Desmond z kolei obawiał się o dalsze losy rodzinnego biznesu. Dwoje jego synów od lat żyło w niezgodzie, po raz pierwszy Rutherfordów poróżniło to, co zwykle trzymało ich razem. Gdy przyszła pora przekazać pałeczkę dalej, Desmond postanowił podzielić destylarnię po równo między swoich synów, mając nadzieję, że ci ostatecznie dojdą do porozumienia. Niestety, spór trwa od 2010 roku, odkąd rozlewnia trafiła w ręce kolejnego pokolenia. Cierpi na tym rozlewnia, zatrudnieni w niej ludzie, ale i spuścizna Rutherfordów, którzy nie mogliby wyobrazić sobie gorszego końca. Mieszkańcy co raz głośniej mówią o bliskim zakończeniu sprawy, z uwagi na to, że jeden z braci podupada na zdrowiu, pytanie brzmi, czy wszyscy spodziewają się rozczulającego pojednania?


Sweetwater Corn Processing Co.

Wraz z powiększaniem się rozlewni whiskey w gabinecie Burmistrza padł pomysł o założeniu własnego przedsiębiorstwa związanego z przetwórstwem kukurydzy. Tennessee Whiskey, produkowana przez braci Rutherfordów, wytwarzana była ze sprowadzanej kukurydzy, dlaczego więc nie rozwinąć tego interesu i nie włączyć do produkcji lokalnych farmerów? Projekt jeszcze tego samego roku wdrożono w życie. Od samego początku przedsiębiorstwo obróbki kukurydzy należało do miasta, ale samą kukurydzę skupowało od mieszkańców Sweetwater, którzy zainwestowali w jej uprawę na swoich ziemiach. Przez wiele lat współpraca szła wyśmienicie, zatrudniali coraz więcej pracowników, rozwijali swoje możliwości, a miasto inwestowało w coraz to nowe sprzęty. Jednak w czasach kryzysu rozlewnia przestała przynosić takie zyski, kłótnie właścicieli rozlewni i złe funkcjonowanie tego biznesu w znacznym stopniu wpłynęło na drugie przedsiębiorstwo. Miasto, posiadając swoje własne fundusze, dalej inwestowało w przedsięwzięcie oraz dofinansowywało lokalnych rolników, aby zwiększyć uprawy, ale rozlewnia nie podniosła się z dołka. Upadający biznes pociągnął na dno również przetwórnie, która poza whiskey produkowała ze złocistej kukurydzy mąkę, makarony, płatki i piwo. Przedsiębiorstwo działa do dzisiaj, jednak zatrudnia coraz mniej ludzi, a wszyscy pracownicy boją się o kolejną redukcję etatów i utratę pracy.


Cherokee Indian Reservation

W bliskim sąsiedztwie Sweetwater znajduje się rezerwatu Indian, będący częścią Parku Narodowego. Jest on domem dla The Eastern Band of Cherokee - jednego z trzech oficjalnie uznawanych plemion Cherokee. Rezerwat rozciąga się na ponad 56000 akrów, znajduje się pod władzą federalną. Wstęp do niego od strony miasteczka jest zabroniony, za wyjątkiem spacerów po wyznaczonych dla turystów ścieżkach w asyście uprawnionego przewodnika. Możliwość pokazania dziewiczej przyrody rezerwatu, zapomnianych miejsc kultu, a także wpuszczenie do jego środka garstki strażników leśnych oraz pracowników naukowych takich jak botaników czy ekologów, jest nie małym sukcesem władz stanowych, jak i owocem długich pertraktacji (cześć rezerwatu otwarta dla wszystkich gości znajduje się w przeciwnym do miasteczka jego krańcu i wymaga wielogodzinnej podróży okrężną drogą).

Ludzie ze Sweetwater żyją w pozornej zgodzie z rdzennymi mieszkańcami rezerwatu, jednak burzliwa historia spowodowała, że traktują się nawzajem z dużym dystansem i brakiem zaufania, starając się w miarę możliwości nie wchodzić sobie w drogę. Indianie nie są przyjaźnie witani w miasteczku, podobnie jak twarze białych nie są mile widziane w rezerwacie. Mimo to, legendy Indian są wdzięcznym tematem opowieści, które starsze pokolenie chętnie przekazuje swoim wnukom, a indiańska symbolika jest wciąż żywa w zdobnictwie.


Zamknięta kopalnia

Gorączka złota nie ominęła okolic Sweetwater, bo już w połowie XIX wieku rozniosła się po miasteczku plotka o bogactwach, które skrywały te ziemie. A wszystko zaczęło się od Toma Rowlinsona (ten zasłynął również z zamiłowania do alkoholu, więc nie każdy uwierzył w jego historię), który pewnego ranka przybiegł na główny plac, obwieszczając wszystkim, że znalazł skarb. Jedni mieszkańcy pukali się w głowę, bo gdzie w tych rejonach takie znalezisko, drudzy od razu rzucili się po łopaty i czym prędzej pobiegli we wskazane przez pijaczynę miejsce, a jeszcze inni uważali, że biednemu wszystko się przyśniło. Tylko dlaczego zaraz po znalezieniu owego skarbu po Rowlinsonie zaginął słuch, a kosztowności, którym chwalił się na placu, nigdy nie znaleziono? Miejsce amatorskich wykopalisk zamieniło się w kopalnie z prawdziwego zdarzenia. Górnicy pracowali dniami i nocami, licząc na znalezienie prawdziwych skarbów, które pozwolą wzbogacić się nie tylko im, ale całemu miasteczku. Mijały dni, tygodnie, miesiące a poza kilkoma małymi kryształkami nie znaleziono nic cennego. Zapał ludzi i wizja bogactwa była na tyle silna, że nie dawali za wygraną i rozbudowywali kolejne tunele, powiększali kopalnie. Schodzili coraz niżej, wierząc, że na dnie znajdują się diamenty. Ich ambicja była tak ogromna, że zupełnie zapomnieli o zasadach bezpieczeństwa, co doprowadziło końcem 1862 roku do tragedii. Podziemny wybuch spowodował zawalenie się konstrukcji, a w tunelach uwięzionych zostało kilkunastu mężczyzn. Żadnego z nich nie udało się uratować. Władze miasteczka zdecydowały o niezwłocznym zamknięciu kopalni. Rok rocznie, w dniu tragicznego wypadku, ofiary upamiętniające są minutą ciszy.

Od tragedii minęło ponad sto pięćdziesiąt lat, ale nadal w Sweetwater można spotkać ludzi, którzy wierzą w zaginiony skarb. Opowieść przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, przez co wiele razy została wyolbrzymiona i podkolorowana. Jedni twierdzą, że bogactwo dalej ukryte jest na dnie kopalni, inni, że skarb zakopano pod domem Rowlinsona. Nikt jeszcze nie odkrył prawdy, chociaż wielu próbowało i nie jeden z tego powodu zginął. Zbliżanie się do kopalni grozi mandatem, a wejście do niej jest surowo zabronione. To jednak nie odstrasza ciekawskich poszukiwaczy skarbów, którzy pomimo zagrożenia i konsekwencji, wchodzą do tuneli wierząc, że to oni staną się bogaci.



SWEETWATER - 2018-08-23, 12:39

Rolnictwo w Sweetwater
country roads take me home to the place i belong
Rancza

Rancza w Sweetwater mają zróżnicowaną wielkość. Głównie jest to spowodowane ich położeniem oraz historią - im starsze rancza tym większy obszar zajmują. Rancza rozciągają się na północ od centrum i kończą się aż pod granicami rezerwatu. Największe tereny mają nawet do kilkunastu akrów, jednak w takich przypadkach niezbędne jest zatrudnianie pracowników, którzy pomagają przy pracach na gospodarstwie. Na tych terenach uprawia się głównie kukurydzę, soję, pszenicę, owies, bawełnę, tytoń, jęczmień. Rzadziej można spotkać uprawy truskawek, ziemniaków, buraków czy jagód.
Na ranczach mieszkają całe rodziny, nikogo więc nie zaskakuje, że na jednym gospodarstwie dostrzec można nawet dwa czy trzy domy należące do członków rodziny. Duże, obszerne tereny sprzyjają podtrzymywaniu rodzinnych więzi, jednak wymagają też sporych nakładów finansowych, więc nie każdego stać na ich utrzymanie. Warto też podkreślić, że rancza nie mają wyraźnie zaznaczonych granic, w niektórych przypadkach pola uprawne na siebie nachodzą, co jest przyczyną wielu sąsiedzkich sporów, które trwają już od dekad. Nieodłącznym elementem rancza są zwierzęta, w odróżnieniu od farm, nie spotka się tutaj hodowli ukierunkowanej na sprzedaż. Zwierzęta wykorzystuje się głównie do pracy, albo na własny użytek, dlatego na ranczach zamieszkują przede wszystkim konie, drób, owce oraz bydło mleczne.


Farmy

Znacznie mniejsze i wymagające mniejszego nakładu pracy. W odróżnieniu od rancz, farmy skupiają się na hodowli zwierząt, a rośliny i warzywa uprawiane są na poziomie lokalnym. Wiele farm zaopatruje swoimi produktami tutejsze sklepy i lokale, ale także dostarcza je do indywidualnych mieszkańców. Na farmach można spotkać bydło - przeznaczone na ubój lub do produkcji mleka, owce, drób (głównie są to kury, kaczki, gęsi, indyki). Niektóre, bardziej zamożne farmy, skupiają się na hodowli koni oraz byków skupowanych do zawodów rodeo. W Sweetwater jest też kilka farm posiadających sztuczne zbiorniki, gdzie hodowane są ryby słodkowodne. Na farmach uprawia się głownie warzywa i owoce nadające się do sprzedaży lub własnego użytku.
Przez swoją mniejszą powierzchnię zatrudnienie pracowników nie jest obowiązkiem, jednak praca na gospodarstwie jest zajmująca i całodniowej. Wiele farm jest jednorodzinnych, jednak można spotkać też takie, które skupiają większą część wielopokoleniowej familii. W odróżnieniu od rancz, granice poszczególnych farm są wyraźnie zarysowane i odgrodzone od sąsiadów.



SWEETWATER - 2018-08-23, 12:44

Historia miasteczka
country roads take me home to the place i belong

Było ich trzech.
I trzy wozy zapakowane skromnym dobytkiem. Jedna krowa. Stadko kur. Dwoje z nich miało żony, trzeci w kieszeni marynarki trzymał biblię. Wyruszyli na południe szukać lepszej przyszłości.

Znaleźli ją na żyznych ziemiach u wybrzeży Watugi.

Szybko dołączyli do nich inni. Wspólnymi siłami wybudowali pierwsze domostwa. Szopy. I kościół, serce ich społeczności. Sprowadzony z daleka dzwon rozbrzmiał po raz pierwszy w 1803 roku - wtedy poczuli, że są w domu.



Pierwsze lata nie były tak spokojne jak mogli sobie tego życzyć, jednak w końcu udało im się przegnać Indian na drugi brzeg rzeki. Pola zboża, kukurydzy i bawełny zaczęły się rozrastać - a z nimi rosło w siłę miasteczko. Klepisko na ulicach zostało zastąpione brukową kostką, wybudowano pierwszy saloon. Jeden założył czapkę szeryfa, drugiego wybrano burmistrzem, kobiety coraz częściej organizowały festyny i parady. A pola zapełniały się czarnymi niewolnikami, świadczącymi o dobrobycie.
Tylko od czasu do czasu jeden z czerwonych zapędzał się nie tam gdzie trzeba - i po raz kolejny należało pokazać im swoje miejsce.



Gorączka złota przyszła z zachodu w 1858. Z pobliskich gór coraz częściej spływały migoczące kawałki, przez naiwne oczy uznawane za najcenniejszy z kruszców. Postanowili więc zacząć kopać. Zebrali najsilniejszych mężczyzn i najbardziej rosłych niewolników, choć ci zaczęli dopominać się o swoje prawa, mamieni słodkimi obietnicami płynącymi z północy. Jednak w Sweetwater nikt nie przejmował się wielkim światem.
Po co im wielki świat - skoro pod ich stopami leży skarb tylko czekający na odnalezienie?

Kopali uparcie przez lata. Najsilniejsi mężczyźni i najbardziej postawni niewolnicy - właśnie w kopalni zastała ich wieść, że wybuchła wojna. Był rok 1861 a naród, który wspólnie miał gwarantować wolność i dobrobyt wszystkim (białym) rozpoczął bratobójczą walkę. Sweetwater wybrało swoją stronę, właściwą stronę i pożegnało swoich słodkich chłopców, dzielnie deklarujących chęć oddania życia za Konfederację.
Większość z nich obietnicę dotrzymało.
Kiedy tereny dookoła płonęły, a pola zalewały się krwią poległych, w samym Sweetwater doszło do innej tragedii. Obietnica złotej przyszłości zatrzęsła się w posadach. Wybuch pogrzebał pod gruzami dwudziestu najsilniejszych mężczyzn.
Niewolnicy uciekli wcześniej.



Świat w 1865 roku wyglądał więc zupełnie inaczej.
Farmy, niegdyś kwitnące, zarosły chwastami. Czyste uliczki pokrył kurz. Młode małżonki przedwcześnie owdowiały, matki musiały pochować własnych synów.
Kiedy okazało się, że największą krzywdę potrafi wyrządzić brat bratu, nawet czerwonoskórzy zza rzeki zaczęli wyglądać jakoś przyjaźniej.

Dzwon kościelny bił jednak na tyle długo i na tyle głośno, że podnieśli się z kolan. Pola wykarczowali i zasiali na nowo. Drogę do kopalni zamknęli, chociaż marzenia o ukrytym złocie do dzisiaj mamią żądnych bogactwa. A w skromnych progach swoich domów witali przybyszów z południa i północy, oferując spokojne życie oraz godne wynagrodzenie za ciężką pracę.

Wspólnie, przetrwali.

Być może pomogła whiskey. Złoty trunek bogów, nigdzie indziej nie smakujący jak tu. Może to sekret żyznej ziemi i słodkiej wody pobliskiej rzeki, może receptura przekazywana z pokolenia na pokolenie? Najpierw podbiła serca mieszkańców, później przejezdnych gości. W końcu postanowiono, że zasługuje na nią cała Ameryka.



W 1903 roku założono rozlewnię złotego trunku. A Sweetwater rozpoczęło kolejny etap swojej historii.

Na kamiennych uliczkach zmorzył się ruch, obwoźni sprzedawcy przestali traktować miasteczko jedynie jako przystanek na dalszej drodze - a cel. Wkrótce zakupiono samochód z logiem rozlewni, w tym samym roku miastowi po raz pierwszy zebrali się w ratuszu by na lnianym ekranie obejrzeć ruchome obrazy.
A wszystkie pola zaczęto siać kukurydzą, nikt już nie potrzebował zboża czy bawełny.

Kiedy na wielkich statkach miejscowi chłopcy wracali z Wielkiej Wojny, pierwszej tak krwawej (obiecywali, że ostatniej), na te same statki pakowano zastęplowane miejscowym logiem butelki whiskey. To, co wytwarzane w Sweetwater trafiać miało nie na rodzime stoły, a za dalekie granice, często aż do Europy.

Pastor z ambony wychwalał zalety prohibicji, by napić się szklaneczki złocistego trunku nalewanej pod stołem podczas rodeo. Wiele rodzin właśnie wtedy dopracowało do perfekcji przepisy na nalewki i samogony domowej roboty.



Kiedy w 1933 roku prezydent Roosevelt zniósł martwe prawo zdecydowano o zwiększeniu produkcji tak wytęsknionego trunku - powstało przedsiębiorstwo kukurydzy, miejscowy klejnot. Pięć lat później dumny burmistrz ogłosił nadanie Sweetwater praw miejskich. Rozpoczęły się złote czasy.



Matki przez kilka lat obgryzały paznokcie, posyłając na kolejną Wielką Wojnę swoich synów. I znowu przyszło im chować własne dzieci. Obok rozrastających się cmentarzy rosły wielkie, przemysłowe budynki. Na samym początku fabryka amunicji, tak potrzebna w ciężkich czasach. A kiedy głośno przyszło obwieścić amerykańskie zwycięstwo światu, broń zastąpiły części do samochodów. I jeszcze więcej alkoholu.



Kamieniste uliczki pokryły się asfaltem, przedmieścia pięknymi, rodzinnymi domkami a stoły zapełniły jedzeniem. W powietrzu unosił się słodki zapach pieczonego ciasta. Coraz więcej wędrowców poszukujących spełnienia swojego amerykańskiego snu odnajdywało dom w Sweetwater. A kiedy zza rzeki zaczęli przychodzić Indianie, nikt nie protestował. Potrzebowano rąk do pracy.



Szkoda, że nawet Amerykański sen musiał się kiedyś skończyć. Szkoda, że wielki świat prędzej czy później musiał wyciągnąć swoje łapy nawet po Sweetwater. Kiedy na giełdach w miastach pełnych drapaczy chmur obwieszczano załamania gospodarki, przemysłowe budynki powoli pustoszały. Samochody odjeżdżały, nadaremnie szukając miejsc nie naruszonych przez kryzys. Zostali tylko miejscowi.

Ci, do których Sweetwater należało od samego początku.



W nowe millenium weszli biedniejsi, ale szczęśliwi. Uczcili je wyborem dobrego burmistrza, Williama Westwooda, twardą ręką sprawującego urząd po dzień dzisiejszy. I wybornym rodeo, tradycją miasteczka od niemal początków jego istnienia.



Niestety, niektóre tradycje odejść muszą do lamusa. Tak zdecydowała rada miejsca kiedy w 2014 roku zdarzył się tragiczny wypadek. Młoda, pełna uroku córka McKeehanów zmarła w skutek obrażeń odniesionych podczas jednego z szumnie świętowanych rodeów. Zakazano ich organizacji ze skutkiem natychmiastowym.



Stare tradycje ciężko jednak zabić - więc do dzisiaj entuzjaści adrenaliny spotykają się w sobie tylko znanych miejscach. Za każdym razem uciekając przed stróżami prawa.

Jak w każdym mieście, gdzie wszyscy znają się od pokoleń, waśnie sąsiedzkie trwają długo i zacięcie - ale kiedy zdarza się tragedia, niesnaski odkłada się na bok by ramię w ramię. Jak rok temu, kiedy w miasteczko niespodziewanie uderzyło tornado. Szczęśliwi przyjeli poszkodowanych pod swoje dachy, by wspólnie postawić na nowo zawalone stodoły i stadniny.

A to wszystko przy dźwiękach kościelnego dzwonu.



SWEETWATER - 2018-08-23, 12:48

Złote zasady
country roads take me home to the place i belong

» Wejście do rezerwatu przez osoby nieupoważnione jest surowo zabronione.
» Organizowanie, jak i branie udziału w rodeo podlega karze.
» Szeryf ma zawsze racje.
» W niedziele weź udział w nabożeństwie.
» Małżeństwo rzecz święta!
» Szanuj starszych.
» Dbaj o tradycje Sweetwater i przekazuj je kolejnym pokoleniom.
» Zrób coś dla rozwoju miasteczka. Pomagaj innym, gdy tego potrzebują. Bądź bezinteresowny. Angażuj się w ważne wydarzenia.
» Nie zaginaj rogów wypożyczonych z biblioteki książek.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group